Brazylijczyk pedałował do Moskwy

Uchodźcy w poszukiwaniu pracy i lepszego życia zazwyczaj jadą ze wschodu na zachód. Inaczej było w przypadku pewnego Brazylijczyka, który rowerem i bez żadnych dokumentów wybrał się w podróż z Europy Zachodniej przez Białoruś do Rosji. Celu nie osiągnął, bo po ponad dwóch tygodniach pedałowania został zatrzymany przez pograniczników w gminie Hanna, zaledwie 15 kilometrów od przejścia granicznego w Sławatyczach.

W czwartek (6 czerwca) funkcjonariusze z Placówki SG w Dołhobrodach (gm. Hanna) zatrzymali do kontroli rowerzystę. – 38-latek nie miał przy sobie żadnych dokumentów – mówi por. SG Dariusz Sienicki z NOSG w Chełmie. – W rozmowie z funkcjonariuszami w języku angielskim oświadczył, iż jest obywatelem Brazylii. Przyznał też, że w Polsce przebywa od około dwóch tygodni, zaś w Europie już ponad dwa lata. Swój pobyt w pobliżu granicy państwowej z Białorusią tłumaczył zamiarem przedostania się na teren tego państwa i dalszej podróży do Rosji.

Mężczyzna został zatrzymany i decyzją sądu umieszczony do dalszych czynności wyjaśniających w ośrodku strzeżonym dla cudzoziemców – dodaje Sienicki. Jako że Brazylijczyk nie miał żadnych dokumentów, które mogłyby potwierdzić jego tożsamość, kwestia wyjaśnienia jego prawdomówności oprze się zapewne o ambasadę. Jeżeli jego słowa się potwierdzą, najprawdopodobniej zostanie odesłany do kraju, z którego przyjechał do Polski.

Możliwa jest też jego podróż do Brazylii, ponieważ obywatele tego kraju w Unii Europejskiej mogą przebywać najwyżej dwa lata, o ile nie mają dokumentów pobyt przedłużających. Najciekawsze jednak jest to, że Brazylijczyk jechał rowerem, na którym wiózł swój cały dobytek, a celem tej podróży miała być Rosja, gdzie miał podobno znajomych, którzy mieli załatwić mu pracę. Te plany, przynajmniej na razie, będzie musiał odłożyć. (bm)