Cegły lecą na głowy

Spróchniałe belki, zwisające nad bramą płaty blachy, odpadający tynk, luzujące się cegły, w końcu brak wieńca – budynek tzw. belwederu w Różance (gm. Włodawa) nie tylko straszy wyglądem, ale stwarza też realne zagrożenie, bo pod nim wiedzie droga powiatowa, którą ludzie chodzą do sklepu, czy na przystanek. Mimo opłakanego stanu budowli, inspekcja nadzoru budowlanego uważa, że stan budynku nie zagraża życiu ludzi.
Zabytkowy zespół pałacowy i folwarczny w Różance niszczeje od lat. Światełko nadziei na odbudowę pięknego dworku pojawiło się kilka lat temu, gdy znaczna część nieruchomości, na której stoi, trafiła w prywatne ręce. Jej właścicielka zwróciła się nawet do konserwatora zabytków o pozwolenia na naprawę dachu na budynku tzw. belwederu, ale do tej pory żadnych prac nie rozpoczęto. A właśnie ta budowla z całego kompleksu stanowi największe zagrożenie dla ludzi. Wszystko przez to, że pod tym właśnie budynkiem przebiega droga powiatowa prowadząca m.in na boisko, do kościoła, czy na przystanek autobusowy. Według mieszkańców Różanki stan tej bramy jest fatalny, a największe zagrożenie stanowią poluzowane cegły oraz odpadający tynk, który podobno spadł na głowę przechodzącej kobiecie. Właśnie dlatego jeden z naszych czytelników postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosił sprawę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego we Włodawie. – Ściany szczytowe nad przejazdem, straciły stabilność po zawaleniu się konstrukcji dachowej oraz nie posiadają obecnie żadnego wieńca – pisze nasz rozmówca w liście do PINB we Włodawie. – Nie trzeba być rzeczoznawcą budowlanym, którym ja niestety jestem, żeby mieć wyobrażenie, ze podczas nadchodzących jesiennych wiatrów, to wszystko poleci na dół. Oprócz tego mogę podać świadków, którym już poleciał gruz na głowy – czytamy dalej. Krzysztof Wojtal – powiatowy inspektor nadzoru budowlanego na takie zarzuty odpowiada prosto. – PINB we Włodawie kontroluje minimum 2 razy w roku bramę przejazdową w Różance. Była tam wydawana decyzja na wykonane zadaszenia tymczasowego nad sklepieniami bramy przejazdowej i demontaż słabszej konstrukcji dachowej – te zalecenia zostały wykonane – pisze w odpowiedzi Wojtal, a w podsumowaniu stwierdza, że stan techniczny budynku nie uległ zmianie i nie zagraża życiu ludzi. Wskazuje też, że odpowiedzialność za stan techniczny budynków spoczywa na ich właścicielu. (bm)