Centrum stracone na lata

Po przebudowie na Alejach Racławickich kierowcy mają do dyspozycji tylko jeden pas ruchu. Drugi został przeznaczony pod buspas

Przebudowa Al. Racławickich, ul. Lipowej, ul. Poniatowskiego i ronda Honorowych Krwiodawców kosztowała 104 mln zł i objęła modernizację prawie 5 km jezdni, ok. 7,2 km chodników, budowę i przebudowę ponad 5 km ścieżek rowerowych, gazociągu i kanalizacji deszczowej. Na pewno jest równiej i bezpieczniej, ale do poszczególnych rozwiązań i detali można mieć zastrzeżenia i wrażenie, że mimo wydania tak wielkich pieniędzy nie wykorzystaliśmy szansy na stworzenie naprawdę reprezentacyjnego i funkcjonalnego centrum miasta.


Jeszcze kilka miesięcy temu zastępca prezydenta miasta zapewniał na łamach gazetki informacyjnej wydawanej przez urzędników, że nic takiego Lublinowi nie grozi. – Jestem pewien, że finalnie inwestycja zachwyci nie tylko funkcjonalnie, ale także swoim walorem estetycznym – mówił Artur Szymczyk, wiceprezydent Lublina ds. inwestycji i rozwoju.

Nie wszystkich jednak zachwyciła, a wręcz rozczarowała. Wygląd przebudowanych Al. Racławickich i ul. Lipowej pokazuje, jak daleko pod względem estetyki przestrzeni publicznej znajduje się Kozi Gród w stosunku do innych dużych miast.

Po pierwsze dobór materiałów

Aktywiści walczący o komfort pieszego poruszania się po mieście od lat apelują o zaprzestanie układania na chodnikach kostki brukowej. I choć jest to materiał nie tylko wyglądający tandetnie, ale również niewygodny m. in. dla niepełnosprawnych czy małych dzieci, to w Lublinie nadal stosuje się go powszechnie. W przypadku Al. Racławickich i ulic przyległych miało być jednak inaczej. Urzędnicy zamiast wnioskowanych przez społeczników dużych płyt o wymiarach 50×50 cm zdecydowali się jednak na mniejsze płytki o wymiarach 30×30 cm. Skąd taka decyzja? – Małe płytki betonowe o wymiarach 30x30cm są praktyczne w utrzymaniu, m.in. są mniej podatne na spękania – tłumaczy Justyna Góźdź z biura prasowego lubelskiego Ratusza.

Chodnikami wzdłuż ul. Lipowej i Al. Racławickich poruszają się jednak wyłącznie piesi, a łamiące się płyty to zdecydowanie domena nielegalnego parkowania czy wjazdu na trotuary, stąd piesi m.in. w Warszawie czy nieodległym Zamościu od kilku lat otrzymują wyłącznie nawierzchnię z dużych płyt. Poza wymiarem płytek zastrzeżenia budzi także materiał, z którego je wykonano. Zastosowano bowiem najtańsze betonowe prefabrykaty, które powinny trafić na osiedlowe chodniki, gdzie wciąż króluje tzw. kostka bauma, a nie na ciągi piesze wzdłuż reprezentacyjnych dróg w centrum miasta.

Wzdłuż całej ul. Lipowej oraz odcinka Al. Racławickich przy Ogrodzie Saskim, aż prosiło się o zastosowanie szlachetnej nawierzchni z kamienia. I choć wiedzą o tym władze w Szczecinie czy Wrocławiu, to w Lublinie postanowiono zaoszczędzić. – Ze względów ekonomicznych i praktycznych nie wykonano chodników z płyt o szlachetnej nawierzchni – przyznaje Justyna Góźdź. Z tych samych względów wzdłuż remontowanej w tym samym czasie ul. Krakowskie Przedmieście w chodniki wbudowano brzydką, mającą ponad 20 lat kostkę betonową (zdecydowano się na tzw. przebrukowanie nawierzchni zamiast jej pełnego remontu).

Zastanawiający jest także fakt ułożenia na ul. Lipowej betonowych krawężników, choć już przy Al. Racławickich udało się zastosować ich kamienne odpowiedniki. Tu urzędnicy mają równie ciekawe wytłumaczenie. – Chcąc zachować jednolitość rozwiązań, na ul. Lipowej zastosowano krawężniki betonowe, w nawiązaniu do wcześniej przebudowanego wlotu tej ulicy do ul. Narutowicza – wyjaśnia J. Góźdź.

Przywołana powyżej jednolitość rozwiązań nie przeszkodziła jednak w zastosowaniu wykruszających się po kilku latach krawężników z betonu także wzdłuż ul. Krakowskie Przedmieście, chociaż na Al. Racławickich zastosowano te z granitu. Pamiętajmy, że w przypadku ul. Lipowej i ul. Krakowskie Przedmieście mówimy o dwóch najbardziej reprezentacyjnych ulicach w mieście, a np. w Białymstoku od lat stosuje się krawężniki kamienne nawet na peryferiach jako materiał mający dużo większą wytrzymałość.

Po drugie „słupoza”

Z nie do końca zrozumiałych przyczyn lubelscy specjaliści od dróg od kilkunastu lat lansują budowę sygnalizacji świetlnych na wszystkich większych skrzyżowaniach tłumacząc to koniecznością poprawy bezpieczeństwa. W efekcie w sytuacji awarii świateł kierowcy dosłownie „głupieją”, co powoduje liczne kolizje. Dobrze wiedzą o tym m. in. w Chełmie, gdzie zamiast kolejnych sygnalizacji na krzyżówkach buduje się o wiele bezpieczniejsze i tańsze w utrzymaniu tzw. ronda turbinowe. W przypadku Al. Racławickich na nowe ronda oczywiście nie ma miejsca, ale w przypadku, gdy po przebudowie droga ta ma po zaledwie jednym ogólnodostępnym pasie ruchu w każdym kierunku (skrajne pasy zostały zamienione w buspasy – przyp. aut.) to można było zakładać ograniczenie istniejących sygnalizacji.

Nic bardziej mylnego – ilości świateł nie tylko nie zredukowano, ale wręcz zwiększono budując sygnalizację na skrzyżowaniach z ul. Puławską, ul. Grottgera czy przejściu dla pieszych pod rektoratem Uniwersytetu Medycznego. Miasto niezmiennie tłumaczy to bezpieczeństwem. – Po powstaniu obiektów publicznych przy ul. Grottgera zdecydowanie zwiększył się ruch i zaszła potrzeba dodatkowego wyjazdu, a tym samym budowy sygnalizacji. Z kolei sygnalizacja przy ul. Puławskiej ma na celu poprawę bezpieczeństwa pieszych, w rejonie żłobka i przedszkola – mówi Justyna Góźdź z lubelskiego magistratu.

Tym jednak nie sposób wytłumaczyć fatalnej estetyki zastosowanych sygnalizacji. W wielu wcześniejszych realizacjach, jak np. na skrzyżowaniu ul. Głębokiej z ul. Narutowicza czy ul. Zelwerowicza z ul. Choiny udało się zastosować wspólne słupy podtrzymujące sieć trakcyjną i lampy sygnalizatorów. Przy Al. Racławickich się już nie udało i tuż obok siebie stoją osobne słupy, nie dość, że w niektórych miejscach po środku chodnika, to jeszcze… w całkiem innych kolorach. To tzw. lubelski standard, gdyż urzędnicy, kiedy przestali już wymagać malowania słupów sygnalizacji na żółto, uparli się na kolor srebrny, jednocześnie wymagając innych barw dla latarni oświetleniowych.

– W dokumentacji dotyczącej sygnalizacji świetlnych istnieją zapisy o kolorze konstrukcji wsporczych, zgodnie z którymi zrealizowano malowanie. Dla słupków aluminiowych maszt sygnalizacyjny ma kolor inox, natomiast maszty wysięgnikowe stalowe cynkowane malowane na kolor szary – przyznaje Justyna Góźdź. Urzędnikom najwyraźniej zabrakło czasu na całościowe spojrzenie i zastosowanie rozwiązania znanego np. z Łodzi, gdzie cała przydrożna architektura jest wykonywana w jednym stonowanym kolorze – antracytowym.

Po trzecie zieleń

Nie udało się również uniknąć wycinki drzew, choć trzeba przyznać, że urzędnicy, po protestach mieszkańców i ekologów, uchronili przed nią wiele okazów. Przy zmodernizowanych Al. Racławickich i ul. Poniatowskiego zrobiło się jednak mocno „łyso”, a nim znów zrobi się zielono, miną lata. – Łącznie podczas inwestycji wycięto 54 drzewa (w tym przy Al. Racławickich 8 szt., przy ul. Lipowej 2 szt., a przy ul. Poniatowskiego 44 szt.), a przesadzono kolejnych 81 (28 szt. z Al. Racławickich, 44 szt. z ul. Poniatowskiego i 9 szt. z ul. Lipowej) – informuje J. Góźdź. W ich miejsce nasadzono 167 szt. nowych sadzonek, z tego najwięcej aż 140 szt. wzdłuż Al. Racławickich. Na ul. Lipową trafiły tylko 3 młode drzewka, a na ul. Poniatowskiego łącznie 24 szt. Nie są to także sadzonki imponujących rozmiarów, jakich można by się spodziewać w centrum miasta w celu uzyskania możliwie szybkiego efektu. Co więcej większość nasadzonych drzew zdążyła już uschnąć. Miasto zapowiada ich wymianę w ramach gwarancji udzielonej przez wykonawcę jeszcze jesienią.

Po czwarte detale

W tak wielkiej i prestiżowej inwestycji zapomniano o wielu istotnych detalach, które wpływają na odbiór estetyczny, ale także komfort korzystania z powstałej infrastruktury. Jednym z przykładów jest zaplanowane w dokumentacji pozostawienie pojedynczej starej latarni przy ul. Lipowej na wysokości banku PKO BP. To jednak udało się zmienić po naszej interwencji. – Projekt przewidywał wpięcie istniejącego słupa do sieci oświetlenia drogowego jednak ze względu na to, że słup ten stoi na betonowym gzymsie i nie posiada żadnego przepustu aby wprowadzić tam nowe kable, zapadła decyzja o postawieniu obok nowego słupa typu „pastorał” – wskazuje Justyna Góźdź z Urzędu Miasta Lublin.

W zakresie oświetlenia ul. Lipowej zainstalowano także przestarzałe oprawy oświetleniowe z lampami sodowymi dające światło żółtej barwy. Czemu nie zdecydowano się na LED-y? Urzędnicy tłumaczą to wytycznymi otrzymanymi od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie. Brak już jednak wytłumaczenia dla zaprojektowania i wykonania… herbu województwa lubelskiego zamiast herbu miasta Lublin na stylizowanych bazach pastorałów. Tą kwestią ma się teraz zająć Zarząd Transportu Miejskiego, jest więc szansa, że na słupach jednak pojawią się właściwe herby.

Takich drobnych niedociągnięć jest jednak znacznie więcej. Już po wykonaniu oznakowania miasto zdecydowało się na montaż dodatkowych słupków blokujących nielegalny wjazd i zastawianie chodników w rejonie ul. Żwirki i Wigury oraz na odcinku ul. Lipowej od ul. Sądowej do budynku sądu. Nie zostały one uwzględnione w pierwotnej dokumentacji. Podobne elementy po opracowaniu korekty projektu organizacji ruchu mają także trafić m. in. na przejścia dla pieszych wokół skrzyżowania ul. Lipowej z ul. Okopową i ul. Skłodowskiej-Curie, na wlot ul. Okopowej (tutaj będzie także musiało zostać zlikwidowane miejsce postojowe wyznaczone zbyt blisko przejścia) oraz w rejonie wjazdów przy C.H. Plaza. W ramach robót dodatkowych wymienione zostaną także zniszczone schody od przystanku autobusowego na al. Sikorskiego w kierunku parkingu przy sąsiednich blokach oraz naprawione te w rejonie ul. Spadochroniarzy.

Z kolei przy zachodnim wlocie ul. Popiełuszki na skrzyżowanie z ul. Poniatowskiego z chodnika znikną zbędne już słupy energetyczno-oświetleniowe. Pierwotny projekt przewidywał ich pozostawienie w tym miejscu. Urzędnicy odrzucili z kolei postulaty mieszkańców dotyczące m. in. remontu schodów i chodnika od Al. Racławickich do budynku przy ul. Poniatowskiego 4, przestawienia dwóch latarni ze środka wąskiego chodnika na wlocie ul. Sowińskiego, wymiany fragmentu nawierzchni ciągu pieszo-rowerowego wzdłuż ul. Poniatowskiego, na którym pozostawiono starą kostkę fazowaną na asfalt czy usunięcia barierek blokujących przejście wąskim chodnikiem na wlocie ul. Rowerowej.

Sowińskiego odłożona do szuflady

Za to na pewno na stałe pozostanie kuriozalne wykonanie ścieżki rowerowej na odcinku przylegającym do placu przed Centrum Spotkania Kultur. Rowerzyści otrzymali tu swoją drogę poprzez wymalowanie linii na nierównych, klawiszujących płytkach placu wraz z dobudowaniem wąskiego pasa asfaltu o zmiennej szerokości. Wygląda to fatalnie, ale urzędnicy przekonują, że nie mieli wyjścia i nie było możliwości położenia nawierzchni bitumicznej na całej szerokości ścieżki.

– Powyższe było odpowiedzią na wniosek m.in. Urzędu Marszałkowskiego, w celu zapewnienia ciągłości drogi rowerowej i nie ingerowanie w Plac Teatralny oraz elementy małej architektury tam usytuowanej. Grunt ten należy do Centrum Spotkań Kultur, będącego jednostką organizacyjną UMWL – wyjaśnia J. Góźdź.

Najbardziej zaskakująca jest jednak zapowiedź urzędników w zakresie planów dotyczących przebudowy ul. Józefa Sowińskiego. Pierwotnie jej modernizacja wraz z poszerzeniem do dwóch pasów ruchu w każdym kierunku było planowane w ramach wspólnego zadania z Al. Racławickimi. Na skutek protestów mieszkańców Wieniawy prezydent Krzysztof Żuk zapowiedział jednak rezygnację z poszerzenia i wycinki rosnących przy drodze szpalerów drzew.

Droga miała być przebudowana w istniejącym przekroju, z niewielkimi miejscowymi poszerzeniami. W związku ze wzrostem cen materiałów i robót budowlanych Ratusz odstąpił jednak od tej części inwestycji, która miała być zrealizowana w późniejszym terminie. Spytaliśmy więc, kiedy kierowcy przestaną tu telepać się na dziurach i koleinach, a piesi potykać na nierównych płytkach chodnikowych. – Aktualnie miasto nie planuje przebudowy tej ulicy – rozwiewa nadzieję na szybką poprawę Justyna Góźdź. Marek Kościuk

3 KOMENTARZE

  1. Super artykuł. Wszystkie błędy wypunktowane! Brawo! Szkoda tylko że to na razie nic nie daje bo Lubartowska przeszła remont chodników w standardzie żółtych powiatowych płyt. Do tego parkowanie na chodniku zamiast wydzielenia w jezdni. Szok że takie coś pod samym ratuszem i na starym mieście przechodzi.

  2. Autor artykułu pominął jeden „feler”, który ja postawiłbym na pierwszym miejscu (a właściwie na drugim, bo na pierwszym jest bezapelacyjnie rezygnacja z przebudowy Sowińskiego). Otóż pomimo przebudowy skrzyżowania Racławickich, Sowińskiego i Poniatowskiego zostawiono trzy zakazy skrętu w lewo. Brak mi słów, żeby to skomentować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here