Chcą ścigać poprzedników

Od lewej: Marcin Czarnecki - prezes MPGK w Chełmie, Artur Jędruszczuk - prezes MPEC w Chełmie, Rafał Bukowski - były już prezes PUM w Chełmie (odwołany tuż po konferencji - piszemy o tym na str. 5)

Prezesi trzech miejskich spółek w Chełmie – PUM, MPEC i MPGK – składają doniesienia do prokuratury na swoich poprzedników. Zarzucają im m.in. niegospodarność i narażenie firm na straty. Powiadomili o tym na specjalnej konferencji prasowej we wtorek, 2 lipca. – To nagonka polityczna – uważa Marian Tywoniuk, były prezes PUM.

W specjalnie zwołanej przez miasto konferencji mieli uczestniczyć także prezesi Chełmskich Linii Autobusowych, Chełmskiego Parku Wodnego oraz Targowisk Miejskich, ale zatrzymały ich „inne obowiązki”.

Obecni na konferencji trzej prezesi przygotowali krótkie wystąpienia. Zaczął Rafał Bukowski, który tuż po konferencji został przez radę nadzorczą Przedsiębiorstwa Usług Mieszkaniowych odwołany z funkcji prezesa. Zdaniem Bukowskiego poprzedni zarząd bezprawnie przeznaczał na bieżącą działalność PUM pieniądze z funduszu remontowego przekazywanego przez wspólnoty mieszkaniowe. – To naraziło firmę na szkody, zmniejszenie jej płynności finansowej, zwiększenie zobowiązań wobec wspólnot mieszkaniowych i pogorszenie relacji ze wspólnotami – mówił Bukowski.

Na pogarszającą się sytuację finansową spółki wskazywał też prezes MPEC, Artur Jędruszczuk. – Zarząd mimo możliwości nie podejmował w latach 2017-2018 skutecznych działań w celu poprawy pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. Brak skutecznych działań w celu obniżenia wydatków na zakup węgla spowodował w 2018 roku szkodę majątkową w wysokości, co najmniej 1,4 mln zł – mówił nawiązując do ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdzała spółkę i której opinia na temat jej działalności za lata 2016-2018 była negatywna. Lada dzień raport po kontroli opublikowany zostanie w internecie.

Jędruszczuk mówił też o zakupie węgla niezgodnego z wymaganymi parametrami, zaniechaniu przez spółkę pobierania opłat za przyłączenie do sieci oraz umowy sponsoringu, darowizn i pożyczek, których spółka udzielała, sama będąc w fatalnej sytuacji finansowej i kiedy spłacała własne kredyty.

Różowo nie jest też w MPGK. Marcin Czarnecki, prezes spółki, mówił o stratach, jakie MPKG poniosło na umowie z miastem na wywóz odpadów. Tylko za 2018 rok było to 300 tys. zł. Przykładem niegospodarności, według Czarneckiego, była też modernizacja oczyszczalni ścieków, do której miasto miało najpierw dołożyć 10 a później tylko 2 mln zł. – Ale nawet tych 2 mln zł nie możemy się doszukać – stwierdził prezes.

Prezesi złożyli zawiadomienia do Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Co ciekawe w przypadku PUM jedno zawiadomienie trafiło już na przełomie roku do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, ale najwyraźniej śledczy nie dopatrzyli się nieprawidłowości, skoro spółka ponownie zawiadamia prokuraturę, tym razem regionalną.

– Bo nie było żadnego oszustwa ani szwindlu – mówi Marian Tywoniuk, były prezes PUM. – Nic władzom miasta nie wychodzi, to trzeba atakować. To nagonka polityczna i przykrywka dla rzeczy, które władzom nie wychodzą, jak chociażby przebudowa Rejowieckiej czy zamieszanie, które teraz dzieje się wokół prywatyzacji MPEC.

Tywoniuk mówi, że gdy został prezesem w PUM, pieniądze wspólnot szły do jednego worka. – To dzięki mnie każda wspólnota ma oddzielny numer NIP, oddzielne konto bankowe. A nawet gdy zdarzało się korzystać z pieniędzy wspólnot na bieżącą działalność spółki, w związku trudnościami finansowymi, to w formie pożyczki, którą oddawaliśmy z odsetkami.

Atakiem zaskoczony nie był Mirosław Iwiński. – Mam swoje zdanie na ten temat, ale nie chcę na razie komentować tych zarzutów, bo w zasadzie oficjalnie nikt mi ich nie postawił, ale będę bronił swojego imienia i imienia firmy – zapowiada były prezes MPEC.

Z Andrzejem Roguskim, byłym prezesem MPGK, nie udało nam się skontaktować. (bf)