Chełmiance należał się remis

ChKS CHEŁMIANKA – HUTNIK KRAKÓW 2:3 (0:1)


0:1 – Świątek (28), 0:2 – Świątek (54), 1:2 – Myszka (63), 2:2 – Hladkyy (82), 2:3 – Gamrot (83 karny).

ChbKS: Osuch – Wołos, J. Niewęgłowski (84 Kwiatkowski), Dobrzyński, Kraśniewski, Uliczny, Czułowski, D. Niewęgłowski, Wolski, Kocoł (46 Myszka), Hladkyy.

Pierwsza połowa należała do Hutnika. W drugiej, po zdobyciu kontaktowego gola, dominowała Chełmianka. I kiedy doprowadziła do wyrównania, i wydawało się, że pójdzie za ciosem po trzecią bramkę, sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką przez Jakuba Niewęgłowskiego. Przypadkowe, bo stoper chełmskiej drużyny próbował zablokować dośrodkowanie z prawej strony boiska, ale nienaturalnym ułożeniem rąk, powiększył obrys ciała i zgodnie z obowiązującymi przepisami, arbiter miał prawo przerwać akcję.

W podjęciu decyzji pomógł mu sędzia asystent. I pewnie nikt nie miałby do arbitra głównego Mateusza Kowalskiego z Kielc za podyktowanie jedenastki pretensji, gdyby w pierwszej połowie również wskazał na „wapno”, kiedy to we własnym polu karnym piłkę ręką zagrał obrońca Hutnika. On również miał w nienaturalny sposób ułożone ręce, powiększając obrys ciała. Niestety, w tym przypadku gwizdek sędziego milczał.

Kielecki arbiter nie miał w sobotę najlepszego dnia, o czym najlepiej świadczą cztery żółte kartki, które zawodnicy obu drużyn obejrzeli w końcówce spotkania. Wszystkie były efektem kontrowersyjnych decyzji sędziego Kowalskiego, wprowadzających nerwowość na boisku. Doszło do niepotrzebnych przepychanek, bo arbiter nie potrafił zareagować we właściwym czasie, gdy np. po faulu na zawodniku gospodarzy, piłkarz Hutnika zamiast odejść, zabrał piłkę, wstrzymując rozegranie rzutu wolnego. To niesportowe zachowanie, na które od razu sędzia nie zareagował. Między zawodnikami doszło do przepychanek, co zakończyło się napomnieniami.

Niestety, to kolejny w tym sezonie mecz, w którym chełmska drużyna traci punkty m.in. z powodu podjętych przez sędziów decyzji, co najmniej budzących wątpliwość. W Tarnobrzegu z Siarką arbiter za pochopnie wyrzucił z boiska Przemysława Kwiatkowskiego, a że popełnił błąd, najlepiej świadczy o tym fakt, iż Wydział Dyscypliny LZPN anulował kartkę chełmskiemu zawodnikowi. Nie podyktował też dwóch ewidentnych karnych dla Chełmianki. W Kielcach z kolei sędzia pokazał drugą żółtą kartkę Norbertowi Myszce, choć nagranie wideo dowodzi, że chełmski obrońca nawet nie dotknął rywala.

Sędziowskie błędy zaczynają mocno irytować, bo jedna, czy druga zła decyzja często niweczy wysiłek całej drużyny. Poziom prowadzenia zawodów w obecnym sezonie jest bardzo słaby i powinien dać wiele do myślenia władzom Lubelskiego Związku Piłki Nożnej, który prowadzi rozgrywki III ligi, grupy IV. Może sędziów – nieudaczników nie warto wysyłać na zawody, niech sędziują, nawet co tydzień, najlepsi.

Sam sobotni mecz był ciekawy, zwłaszcza w drugiej połowie. Pierwsze 45-minut należało do Hutnika, który stworzył sobie trzy świetne okazje do zdobycia gola, a jedną wykorzystał. Doświadczony Krzysztof Świątek dostał prostopadłe podanie, urwał się obrońcom i nie zmarnował okazji sam na sam z Cezarym Osuchem. Chełmski bramkarz raz uratował swój zespół przed utratą gola, w jednej sytuacji zaś napastnik Hutnika przestrzelił.

Chełmianka grała słabo, ale dwie okazje do zdobycia gola miała. Przy stanie 0:0 w 11 min. przeprowadziła składną akcję, Paweł Wolski w polu karnym zagrał do Volodymyra Hladkyego, jednak ukraiński napastnik próbował piętą skierować piłkę do siatki i nie trafił. Z kolei w 41 min. po stałym fragmencie gry w doskonałej sytuacji znalazł się kapitan zespołu, Michał Wołos, lecz zaskoczony chyba tym, że piłka spadnie mu pod nogi, przy strzale z półobrotu nieczysto trafił w futbolówkę i goście mogli odetchnąć z ulgą. Do przerwy Hutnik górował nad gospodarzami przygotowaniem motorycznym, przeprowadzał składniejsze akcje, był bardziej agresywny, stosował wysoki pressing, jednym słowem lepiej grał w piłkę.

Po zmianie stron goście w 54 min. podwyższyli wynik. Po strzale z rzutu wolnego z 22 m Osuch odbił przed siebie piłkę, dopadł do niej Świątek i umieścił ją w siatce. Chełmski bramkarz mógł sparować futbolówkę na rzut rożny, a z drugiej strony szkody, że obrońcy nie zaasekurowali golkipera. Mimo utraty gola Chełmianka nie straciła wiary w korzystny wynik. Zespół trenera Artura Bożyka postawił wszystko na jedną kartę. W 63 min. Paweł Uliczny świetnie dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a niepilnowany Norbert Myszka precyzyjną głową zdobył kontaktową bramkę.

Po tym golu nastąpił dobry okres gry Chełmianki, choć Hutnik bardzo groźnie kontratakował i w 72 min. mogło być po meczu. W stuprocentowej sytuacji znalazł się Świątek, chytrze strzelił z 12 m w lewy róg, ale Osuch popisał się bardzo dobrą interwencją, ratując swój zespół przed utratą gola.

Gospodarze nie rezygnowali i dążyli do remisu. W 82 min. osiągnęli cel. Składną akcję, przy biernej postawie obrońców Hutnika, strzałem głową niemal do pustej bramki wykończył Hladkyy. I gdyby nie sytuacja z 83 min., chełmianie zapewne poszliby za ciosem, starając się strzelić trzeciego gola. Mimo utraty bramki z karnego Chełmianka jeszcze próbowała odmienić losy meczu. Hutnik bronił się jednak bardzo uważnie, oszczędzał czas i nie pozwolił sobie odebrać trzech punktów. Z przebiegu meczu chełmianie na remis na pewno zasłużyli.

W 10. kolejce Chełmianka zmierzy się z Wólczanką Wólka Pełkińska. Mecz odbędzie się w niedzielę 29 września o 15.00 na stadionie miejskim w Chełmie. (r)