Chełmskie drogi jak po bombardowaniu

ul. Sybiraków w Chełmie

Tegoroczna zima była bezlitosna dla wielu miejskich ulic. Nawierzchnie dróg w Chełmie wyglądają jak po nalocie bombowym. Kierowcy jeżdżą slalomem, by ominąć największe wyrwy, choć nie wszędzie jest to możliwe. Na ulicach Sybiraków, Jagiellońskiej, Rampa Brzeska części Rejowieckiej czy al. 3 Maja można urwać zawieszenie, a w najlepszym przypadku zniszczyć felgę. Drogowcy nie nadążają z łataniem dziur.

ul. Prusa w Chełmie

Pękaniu jezdni najbardziej sprzyjają częste odwilże i spora ilość opadów oraz mróz. – W ostatnich dwóch tygodniach tego nam nie brakowało. Woda z roztopów i deszczu penetruje w głąb. Jeśli zamarza, to zwiększa swoją objętość, także w tych głębszych warstwach. Wystarczy, że proces ten wystąpił kilkadziesiąt razy i po przejechaniu ciężkich samochodów w nawierzchniach tworzą się dziury – mówi Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich.
Tegoroczna zima mocno dała się we znaki. Takich zniszczeń na drogach już dawno nie było. Wiele chełmskich ulic przypomina poligon. Krzysztof Tomasik przypomina, że gdy obejmował stanowisko dyrektora ZDM, zdecydowana większość dróg w mieście znajdowała się w fatalnym stanie. – Pamiętam dziury na Trubakowskiej, al. Armii Krajowej, I Pułku Szwoleżerów, Ceramicznej, Hrubieszowskiej od strony ronda, Młodowskiej, Lubelskiej i wielu innych drogach – mówi Tomasik. – Te ulice zostały przebudowane, ale niestety, pojawiają się zniszczenia w innych, które 10 lat temu były w dobrym stanie. Je też niebawem trzeba będzie solidnie wyremontować. Doskonale znamy stan miejskich dróg. Wiemy, które są najbardziej zniszczone. Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych ma za zadanie tak zabezpieczyć ubytki w jezdniach, by z powodu złego stanu nawierzchni nie doszło do kolizji i żaden z kierowców nie uszkodził auta.
Są w mieście ulice, np. Rampa Brzeska, Sybiraków czy al. 3 Maja, które wyglądają jak po bombardowaniu. W równie złym stanie jest wiele dróg na chełmskich osiedlach, jak chociażby ul. Prusa, Paderewskiego, Grunwaldzka na Działkach, Piaskowa, Skłodowskiej-Curie na Rejowieckiej czy Jagiellońska na osiedlu Cementownia.
– Ulicę Sybiraków na razie załatamy – mówi dyrektor Tomasik. – Wiemy, że od kilku lat w tych samych miejscach powstają tam dziury. Docelowo musimy wymienić nawierzchnię asfaltową, a na najbardziej zniszczonym odcinku także podbudowę. Al. 3 Maja była przebudowywana w 2003 roku. Teraz załatamy dziury, ale za rok albo dwa trzeba będzie zakwalifikować ją do większego remontu. Po wybudowaniu centrum handlowego al. 3 Maja jeździ więcej ciężkich samochodów i to one w dużej mierze niszczą asfaltową nawierzchnię. Rampa Brzeska natomiast będzie przebudowywana w ramach inwestycji realizowanej na krajowej „dwunastce”. Prace ruszą w przyszłym roku. Robimy wszystko, by dziury na niej jak najszybciej załatać.
W pierwszej kolejności drogowcy mają naprawić główne drogi, a więc Rejowiecką, al. Przyjaźni, Rampę Brzeską, Wschodnią, Włodawską, Hrubieszowską, Lwowską czy Zawadówkę. Dopiero później przeniosą się na osiedlowe drogi. – W miejscach, gdzie łaty nie wytrzymają, gdy zrobi się cieplej, będziemy poprawiać. Na załatanie wszystkich dziur w mieście potrzebujemy około miesiąca, pod warunkiem, że pogoda będzie sprzyjała. Prac remontowych nie można prowadzić, gdy pada deszcz – wyjaśnia K. Tomasik.
Swojej złości fatalnym stanem dróg nie ukrywają też sami kierowcy. – Proszę zobaczyć, co dzieje się na ul. Rampa Brzeska – mówi zdenerwowany mieszkaniec Chełma. – Takich dziur już dawno tu nie widziałem. Nikt też nie kwapi się, by je połatać. Można urwać koło. Nawet tiry ledwo jeżdżą.
Inny kierowca zwrócił uwagę na sposób łatania dziur. – Widziałem ekipę remontową w ubiegły piątek na ul. Rejowieckiej. Zamiast usunąć wodę z dziury, drogowcy wrzucili do niej asfalt i ubili butami. Ciekawie, ile czasu taka łata wytrzyma? – opowiada nasz czytelnik.
Dyrektor Tomasik przyznaje, że kilka lat temu w budżecie miasta było więcej pieniędzy na bieżące utrzymanie dróg. Po zmianie ustawy o finansach publicznych, za remonty można płacić wyłącznie z dochodów własnych. – Kiedyś, gdy nie wystarczało funduszy na utrzymanie dróg, prezydent pozwalała przeznaczyć oszczędności z inwestycji na bieżące utrzymanie dróg. Dziś tego zrobić nie można. Zaoszczędzone pieniądze mogą być wydane na inne zadania inwestycyjne lub wrócić do budżetu. W razie potrzeby istniała też możliwość zaciągnięcia kredytu. Obecnie za pożyczone pieniądze można jedynie realizować inwestycje. Zmiana przepisów jest dla nas odczuwalna – tłumaczy K. Tomasik.
W ostatnim czasie do Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie wpłynęło blisko 20 wniosków od kierowców, którzy po przejechaniu przez dziurę w drodze uszkodzili zawieszenie lub koła. – Po skompletowaniu dokumentów trafią one do towarzystwa ubezpieczeniowego. Ważne, żeby była również notatka z policji – podkreśla Tomasik.
Prezydent Agata Fisz zapowiada, że jeśli Zarządowi Dróg Miejskich zabraknie pieniędzy na bieżące remonty chełmskich ulic, w budżecie na pewno znajdą się dodatkowe fundusze. – Jestem po rozmowie z prezesem MPRD. Kwota, jaką spółka zadeklarowała w przetargu, powinna wystarczyć jej do końca marca. Jeśli będzie taka potrzeba, na pewno dołożymy – mówi prezydent.
Łatanie dziur MPRD wyceniło na około 640 000 zł. Jeśli te pieniądze nie wystarczą by naprawić wszystkie ubytki, prezydent najprawdopodobniej dołoży spółce 200 000 zł.(ps)