Cięcia w kulturze odbiją się czkawką?

Lubelscy społecznicy z ruchu Miasto dla Ludzi na specjalnie zwołanej konferencji (17 grudnia) zaapelowali do władz miasta, by nie zwiększały przyszłorocznych wydatków na wsparcie klubu żużlowego kosztem cięcia wydatków na kulturę. – To źle wpłynie na rozwój gospodarczy aglomeracji – przestrzegali. Nic nie wskórali. W czwartek rada miasta głosami radnych klubu prezydenta Żuka przegłosowała budżet nie uwzględniając tych postulatów.

Aktywistom nie podobało się to, że w projekcie budżetu na 2021 roku miejskie wydatki na kulturę obcięte zostały o blisko 10%. Społecznicy podkreślali, że kultura to istotny czynnik miastotwórczy, który aktywizuje i dynamizuje rozwój, ewidentnie wpływa na atrakcyjność miast: dla samych mieszkańców, turystów jak i potencjalnych inwestorów. Jako przykład podawali dane z raportu „Wpływ lubelskich festiwali plenerowych na rozwój gospodarczy i społeczny miasta” z 2018 roku, który wylicza roczną kwotę, jaką zostawiają w Lublinie goście festiwali na 75 mln zł.

Obawy aktywistów miejskich budziło też cięcie o prawie 40% środków przeznaczonych na wsparcie organizacji społecznych. Dla wielu NGO może to stanowić zagrożenie ich ciągłości instytucjonalnej i tak na co dzień borykających się z problemami finansowymi. Wskazywali, że odbije się to zwłaszcza na wdrażaniu idei obywatelskiego Lublina i zaangażowaniu mieszkańców w sprawy publiczne.

Aktywiści rekomendowali

…stworzenie miejskiego programu kultury w kryzysie, który byłby międzysektorowym wsparciem nie tylko dla tej branży, lecz dla całej gospodarki miasta. Oczekiwali na ten cel 3,5 mln zł dowodząc, że właśnie pieniądze zainwestowane w wydarzenia o charakterze i wymiarze ogólnopolskim typu „Noc Kultury” i pozostałe festiwale stanowią koło zamachowe dla rozwoju ekonomicznego miasta w fazie wychodzenia z kryzysu.

– Ze zrozumieniem traktujemy gorsze warunki ekonomiczne spowodowane spadkiem wpływów do budżetu miasta. Wiadomo, wynikają one ze zmian w systemie podatkowym i stanu pandemii – mówił Szymon Pietrasiewicz. – Jednak nie można przejść obojętnie wobec faktu, że w obecnym kryzysie jednocześnie przekazuje się 1,5 mln zł na działalność prywatnego klubu żużlowego za to, że „promuje” miasto. – Kwota ta stanowi ponad połowę środków, które zostały zabrane organizacjom społecznym – oburzał się aktywista.

– Czy stać nas na taką promocję, gdy kryzys jest o tyle poważny, że trzeba ciąć wydatki na usługi publiczne, na program kulturalny miasta, ograniczyć wsparcie lokalnej działalności pozarządowej? – pytali zebrani pod ratuszem, nie kryjąc rozgoryczenia, że wskutek apeli radnych prezydent Krzysztof Żuk planuje zwiększyć w przyszłym roku z 2 do 3,5 mln zł pieniądze rezerwowane na występy lubelskich żużlowców.

Społecznicy przedstawili propozycje

Chcieli, by w budżecie Lublina na rok 2021 znalazła się kwota 3,5 miliona złotych na „rozwój gospodarczy poprzez kulturę”.

– Dofinansowanie kultury może przynieść korzyść poprzez wydarzenia typu koncerty i spektakle plenerowe. Bo jeśli kultura nie ruszy z zastoju po epidemii, to nie widzimy przyszłości w tym mieście. Tylko dzięki wydarzeniom artystycznym swoje długi może zacząć spłacać wielu z nas – podkreślał Marcin Polański, jeden z przedsiębiorców obecnych pod ratuszem.

Radni koalicji rządzącej tych postulatów nie posłuchali.

W przyjętym na czwartkowej sesji budżecie Lublina na 2021 rok znalazły się dodatkowe pieniądze na żużel, ale na kulturę nie.

Marek Rybołowicz