Cmentarz bez zniczy

W minionym tygodniu cmentarze w regionie płonęły od zniczy a groby przystrajały wiązanki. Wszyscy tłumnie odwiedzali mogiły bliskich i znajomych. Ale nie wszędzie tak było. Jest cmentarz, na którym nie zapłonął ani jeden znicz.

Przez miniony długi weekend odwiedzaliśmy groby bliskich przy okazji Święta Zmarłych i Zaduszek. Wizyty poprzedziło sprzątnie grobów a potem przystrajanie mogił kwiatami i zniczami. Ale nie wszędzie tak było. W Rejowcu jest cmentarz, na którym nie zapłonął żaden znicz.

Chodzi o cmentarz komunalny, który powstał 20 lat temu. Na rogatkach miasteczka, przy drodze wojewódzkiej do Rejowca Fabrycznego, wyświęcono ziemię, ogrodzono teren i postawiono krzyż. Ale do dzisiaj nie było chętnych, żeby pochować tam bliskich. Mieszkańcy od początku mówili, że pomysł lokalizacji cmentarza jest nietrafiony. I robią wszystko, żeby znaleźć miejsce na cmentarzu parafialnym, który jest w centrum miasteczka.

– Dostałem rozpoczętą inwestycję w spadku po poprzedniku, przygotowaliśmy tam nawet kilka kwater, ale chętnych do pochówku nigdy nie było – mówi Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca. – Wcale się nie dziwię. Nie dość, że to daleko, to jeszcze nie wyobrażam sobie konduktu pogrzebowego tak ruchliwą drogą wojewódzką.

Jedyne ciało, jakie spoczęło na cmentarzu komunalnym, to szczątki nieznanej osoby znalezione przy okazji prac budowlanych.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że pochówki na cmentarzu parafialnym skończą się z powodu braku miejsca. – Z perspektywy czasu widać, że młodzież, która uciekła z Rejowca w świat, przenosi bliskich do jednego grobowca, a przez to nie brakuje już tak miejsca na cmentarzu parafialnym – mówi burmistrz. – Ci, którzy wyjechali dawniej za chlebem, chowani są z rodzicami w jednej mogile. I dla oszczędności i dla wygody doglądania grobu.

Kilka lat temu gmina proponowała przekazanie nowego cmentarza parafii, ale proboszcz nie był zainteresowany. – Musimy się z tym borykać sami, bo odwrotu nie ma – mówi T. Górski. – Jedyny pożytek z tego cmentarza jest taki, że skończyły się pochówki na koszt gminy.

Ośrodek pomocy musi pokryć koszty pochówku, jeśli zmarłemu nie przysługiwał zasiłek pogrzebowy a rodziny nie stać na zorganizowanie ceremonii. – Ale gdy w takiej sytuacji proponuję bezpłatnie miejsce na cmentarzu komunalnym, to chętnych nie ma – mówi Górski. (bf)