Co się stało z małą Reisele?

Rodzina Mastbojm (Mastbaum) z Chełma. Pierwsza z lewej - Rywka (Reisele)

Kiedy sąsiedzi znów zaczęli ją podejrzewać, nie mając wyboru, utleniła czarne włosy Rywki, dała jej ubranie i powiedziała, że ma uciekać – to fragment poruszającego listu mieszkanki Izraela z chełmskimi korzeniami, poszukującej osób, które wiedzą cokolwiek o tym, jaki los spotkał jej ciocię, tj. małą Reisele, po której ślad zaginął ponad 70 lat temu w Chełmie. Autorka listu opisuje też bohaterstwo dwóch chełmianek.

Przytaczamy tę poruszającą historię za sprawą projektu „Ocalić od zapomnienia cichych bohaterów ratujących w czasie II wojny światowej obywateli polskich narodowości żydowskiej” zainicjowanego przez grupę społeczników z powiatu chełmskiego, ale nie tylko. O przedsięwzięciu tym informowaliśmy na łamach „Nowego Tygodnia” we wrześniu ub.r. Jego koordynatorem jest Stanisław Kuć, przedstawiciel Stowarzyszenia „Forum Polskie”, związany z gminami Chełm i Kamień. Obok niego w powołanym komitecie społecznym projektu są też inni społecznicy, którzy nie chcieli, aby odwaga mieszkańców naszego regionu odeszła w zapomnienie.

Cichych bohaterów ratujących w czasie wojny swoich sąsiadów Żydów u nas nie brakowało, a przedstawiona poniżej historia jest tego kolejnym przykładem. Członkowie komitetu społecznego apelowali za naszym pośrednictwem do Czytelników oraz wszystkich, którzy znają takie historie, by się nimi podzielili. Zostaną one spisane i wydane w książce, która jest częścią projektu. Kolejnym jego etapem będzie budowa i odsłonięcie pomnika lub obelisku upamiętniającego bohaterów, narażających życie własne i najbliższych dla ratowania innych.

Ma być on zlokalizowany w Pławanicach (gmina Kamień). W grudniu ub.r. spotkali się w Chełmie przedstawiciele komitetu społecznego tego projektu: Shlomit Beck (Izrael), Dorota Bida, Mariusz Matera i Stanisław Kuć. Ustalili harmonogram działań, a następnie pojechali wraz z przedstawicielami Urzędu Gminy Kamień do Pławanic, gdzie obejrzeli miejsce, w którym powstać ma pomnik. O projekcie tym dowiedziało się wiele osób, także tych mieszkających za granicą.

Ostatnio Stanisław Kuć otrzymał w tej sprawie niezwykle poruszający list. Autorką jest Henia Rottenberg, mieszkanka Hajfy w Izraelu, która o projekcie „Ocalić od zapomnienia…” dowiedziała się od Shlomita Beck. W liście do S. Kucia pani Rottenberg opisuje niezwykłą historię swojej rodziny, której losy wiążą się z Chełmem z czasów drugiej wojny światowej. W imieniu swoim, a także swojego brata i siostry, chciałaby upamiętnić dwie polskie kobiety, które – narażając życie swoje i swoich rodzin – uratowały jej mamę, Rywkę Mastbojm (Mastbaum).

Henia Rottenberg pisze, że jej mama, Rebecca (Rywka), urodziła się w Chełmie przy ulicy Jordana w 1931 roku. Jej rodzicami byli Szlom Mastbojm – piekarz i Hena Mastbojm (z domu Diament). Oprócz Rywki mieli jeszcze troje dzieci. W przetłumaczonym liście czytamy: „…Pierwsza kobieta, którą chciałabym upamiętnić, to pani Helena Babiarz, która mieszkała na obrzeżach Chełma i aż do wybuchu wojny pracowała w piekarni razem z ojcem Rebeki.

Podczas czwartej akcji w Chełmie, która miała miejsce w dniach 6 i 7 listopada 1942 roku, zamordowano matkę Rywki i dwoje dzieci z rodzeństwa. Po tym, jak młodszą siostrę wysłała do Polaków, Rywka została sama. Nie wiedziała, jaki los spotkał jej ojca. Rywka chodziła po ulicach do czasu aż znalazła ojca, odtąd razem chowali się w różnych miejscach. Kiedy ukrywanie się przestało być bezpieczne, ojciec przekazał Rywkę rodzinie Babiarzów (Babiash).

Pani Babiarz ukrywała Rywkę w swoim domu przez około siedem miesięcy… Pani Babiarz nie wycofała się (z ukrywania Rywki), kiedy sąsiedzi zaczęli szeptać między sobą, że Rywka jest Żydówką; nawet wtedy, gdy jeden z nich zaczął ją regularnie straszyć, że doniesie o tym Niemcom. Pewnego dnia Pani Babiarz pośpiesznie włożyła Rywkę do skrzyni, na której położyła deskę i postawiła dwa wiadra wody, po czym otworzyła drzwi do domu i zaczęła krzyczeć do sąsiadów, żeby przyszli i zobaczyli czy w domu jest jakaś Żydówka. Przyszli, ale Rywki nie znaleźli.

Po tym incydencie, Pani Babiarz przekazała swoją córkę pod opiekę jednej z sąsiadek i nadal ukrywała Rywkę, pomimo niebezpieczeństwa (jakie groziło jej za ukrywanie). Pewnego dnia, do domu Pani Babiarz, niespodziewanie wkroczyło Gestapo i Rywka nie miała czasu, żeby się schować. Sąsiedzi tłoczyli się pod oknami krzycząc, że jest Żydówką. Rywka otworzyła okno i wyskoczyła. Pomimo, że sąsiedzi za nią biegli, udało jej się uciec. Całą noc spędziła ukryta na polu porośniętym pokrzywą. Rano wróciła do Pani Babiarz, która ją przyjęła.

Od tamtej pory Pani Babiarz ukrywała Rywkę w piwnicy. Kiedy sąsiedzi znów zaczęli ją podejrzewać, nie mając wyboru, utleniła (rozjaśniła) czarne włosy Rywki, dała jej ubranie i powiedziała, że ma uciekać. Drugą kobietą, której poszukujemy w celu jej upamiętnienia, jest mama Fredki Hadatz (Hadacz?). Fredka była polską, dobrą koleżanką Rywki ze szkoły. Wiemy, że Fredka miała jednego brata i dwie siostry; jedna z nich miała na imię Tasha (Tasza – Natasza?).

Nie znam imienia mamy Fredki. Kiedy Rebeka ukrywała się w klasztorze (uzdrowisku?) Gozdawa w Rymanowie Zdroju, na terenie Galicji, korespondowała z mamą Fredki. W tych listach wysłała jej (mamy Fredki?) i swoje aktualne zdjęcie, podpisane przybranym, chrześcijańskim nazwiskiem, Marja Wiszniewska. Dzięki tej korespondencji, Rywka mogła powiedzieć swoim podejrzliwym przyjaciołom z klasztoru (sanatorium?), że Fredka jest jej kuzynką. Z drugiej strony, rodzina Hadaczów wiedziała, że Rywka żyje i znali jej miejsce ukrycia.

We wrześniu 1946 roku, Rywka została odebrana (wykupiona?) z klasztoru przez członków społeczności żydowskiej – Jewish Coordination, i z tą grupą wyemigrowała do Palestyny. W liście, który Rywka otrzymała od Fredki, kiedy (Rywka) była już w Papendorfie, w Niemczech, (Fredka) zwracała się do niej imieniem Rywka, który znała jako jej koleżanka. Z całą mocą pragnę podkreślić, że mama Fredki była tą osobą, która przekazała informację o Rywce do organizacji żydowskiej.

Korzystając ze sposobności, chciałabym przedstawić Wam jeszcze jedną sprawę dotyczącą młodszej siostry Rywki, Reisele. Po likwidacji getta w Chełmie, Rywka postanowiła, że spróbuje ocalić życie Reisele. Miała wtedy około sześciu lat, blond włosy i polski (słowiański) wygląd (jestem w posiadaniu jej zdjęcia). Rywka ubrała ją w niebieski fartuch, dała jej plecak (worek?) z obierkami po ziemniakach i powiedziała, że ma się ukryć u Polaków. Dziewczynka odwróciła się i odeszła. Wiemy także, że mama Rywki włożyła w kieszeń każdego dziecka notatkę z imionami, wiekiem i imionami rodziców w języku Yiddish.

Być może ta notatka była w fartuchu dziewczynki. Z powodu jej młodego wieku, domyślam się, że poszła gdzieś blisko, i być może wiedziała, dokąd idzie. Bardzo chciałabym wiedzieć, czy dziewczynka przeżyła i kim jest rodzina, która się nią zaopiekowała. Czy sądzi Pan, że jest jakiś sposób, aby się tego dowiedzieć?”.

Jak potoczyło się życie kobiet, które z narażeniem życia ratowały Żydówki? Jaki los spotkał małą Reisele? Czy udało jej się dotrzeć w bezpieczne miejsce? Czy w Chełmie żyje jeszcze osoba, która ma jakiekolwiek informacje w tej sprawie? Jeśli tak, prosimy o kontakt z naszą redakcją. To historie, które poruszają do głębi. Pozostaje coraz mniej czasu, aby je wyjaśnić. Z roku na rok odchodzą osoby, które mogłyby mieć cenne informacje, a – być może – zabierają je ze sobą do grobu. Tymczasem, jak widać, jest wiele ludzi, z całego serca pragnących poznać losy swoich bliskich, po których lata temu zaginął ślad. To zagadki, tajemnice, które nurtują członków wielu rodzin, czasem przez całe życie.

– Bardzo ujęła minie opisana tragedia małych dzieci – mówi S. Kuć. – Postarajmy się pomóc. Jeśli ktokolwiek ma jakieś informacje w tej sprawie, prosimy, aby je przekazał.

Członkowie komitetu społecznego apelują do wszystkich, którzy znają także inne historie obrazujące bohaterstwo naszych rodaków o ich przekazanie i kontakt (tel. nr 605 097 430 lub na adres mail: kucstanislaw@wp.pl). Ważne jest zaangażowanie oraz okazanie troski o przekazanie następnym pokoleniom historii Polski. Oprócz S. Kucia, B. Shlomita, M. Matery w skład komitetu społecznego projektu „Ocalić od zapomnienia cichych bohaterów ratujących w czasie II wojny światowej obywateli polskich narodowości żydowskiej” wchodzą jeszcze: Krystyna Chomiarczuk, Beata Wanarska, Małgorzata Klekot, Lucyna Dargiewicz, Ryszard Mielniczuk, Zbigniew Weremko, Marek Parada, Tadeusz Ostrowski, Stefan Sakowski, Arkadiusz Kędzierawski, Arkadiusz Zawiaczyński. (opr. mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here