Co z tym węglem?

Serwis internetowy Bankier.pl donosi o rozmowach JSW z Prairie w sprawie przejęcia projektów australijskiej firmy w Polsce. Chodzi o kopalnię w Dębieńsku oraz projekt Jan Karski w Kuliku pod Siedliszczem. Jednak realizacja tego drugiego i znacznie bliższego lokalnym potrzebom zaczyna być poważnie zagrożona.

Pod koniec maja informowaliśmy, że Jastrzębska Spółka Węglowa, największa polska firma produkująca m.in. węgiel koksujący, zawarła z Prairie Mining, spółką matka DPCo, która chciała budować kopalnię węgla pod Siedliszczem, umowę w sprawie potencjalnego nawiązania współpracy dotyczącej projektów węglowych. To porozumienie otwierać miało drogę do ewentualnych kooperacji przy inwestycjach Australijczyków w Polsce, a plotkowano, że JSW gotowa była nawet przejąć całe Prairie. Wszyscy zadawali sobie wtedy pytanie, co to oznacza dla naszego regionu i bardzo zaawansowanego projektu Jan Karski. Samorządy i mieszkańcy wiązali ogromne nadzieje z budową kopalni, która może dać kilka tysięcy nowych i dobrze płatnych miejsc pracy i milionowe wpływy z podatków. Kiedy wydawało się, że inwestor przeszedł wszystkie szczeble formalne, by starać się o koncesję na wydobycie węgla, okazało się, że firma ma problem z zawarciem umowy użytkowania górniczego terenu i otrzymaniem decyzji środowiskowej, bez których nie może ruszyć z miejsca. Na dodatek wygasła koncesja rozpoznawcza i z wnioskiem o koncesję wydobywczą, na ten sam obszar, wystąpiła sąsiednia kopalnia Bogdanka. PDCo złożyła co prawda do sądu wniosek o zabezpieczenie roszczeń i uzyskała korzystną decyzję. Ministerstwo środowiska nie może wydać nikomu koncesji na wydobycie węgla, dopóki sąd nie rozstrzygnie sporu PDCo z ministerstwem. Ale widać, że cały projekt nie idzie tak, jak inwestorzy by sobie życzyli. Wydawało się, że współpraca z polską JSW może temu zaradzić.

– Dla nas nie ma znaczenia, kto wybuduje kopalnię, czy będą to inwestorzy z Australii czy firma z Polski, dla nas ma znaczenie, żeby ten zakład rzeczywiście powstał – mówią zgodnie samorządowcy. – Bez takiej firmy nie mamy szans na rozwój. Przykład gmin Puchaczów i Cyców w powiecie łęczyńskim, które korzystają dzięki Bogdance, pozwala zrozumieć, jak podatki z kopalni i wysokie pensje górników wpływają na ich rozwój.

Cytowany przez Bankier.pl prezes JSW Daniel Ozon mówi, że w połowie lipca chciałby podjąć pewne decyzję co do aktywów Prairie w Polsce. I niestety przyznaje, że te na Lubelszczyźnie są bardziej odległe i skomplikowane. Władze Prarie informują, że rozmowy z JSW rzeczywiście trwają, ale są na etapie wstępnym i wcale nie muszą doprowadzić do porozumienia czy transakcji.

– Nadal mamy nadzieję na pozytywne rozstrzygniecie dla tej inwestycji i zgodnie z założeniami, podobnie jak sąsiednie gminy, zabezpieczamy w planie zagospodarowania przestrzennego możliwość budowy linii wysokiego napięcia – mówi Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza. (bf)