Córka odpowie za śmierć matki w męczarniach

Wracamy do sprawy, która pod koniec 2021 roku zbulwersowała cały kraj. Córka kobiety, która była straszliwie zaniedbana i gniła żywcem zjadana przez larwy much, wkrótce usłyszy prokuratorskie zarzuty. Materiał zebrany przez śledczych jest bardzo mocny i równie szokujący.


W połowie listopada 2021 roku we włodawskim szpitalu zmarła 86-letnia mieszkanka gminy Sosnowica. Na początku tego miesiąca rodzina kobiety usiłowała wezwać do chorej staruszki lekarza rodzinnego, ale ten odmówił przyjazdu. Na miejscu pojawili się za to przedstawiciele miejscowej pomocy społecznej i widok, jaki zastali, z pewnością będzie im towarzyszył do końca życia.

Na łóżku pod kołdrą leżała seniorka, która wydawała z siebie ciche pojękiwania. Gdy jedna z pracownic społecznych pochyliła się nad jej twarzą, by zrozumieć, co mówi, z ust starszej kobiety wyleciały muchy. Ale to było jedynie preludium do prawdziwego horroru. Po odkryciu kołdry oczom zebranych ukazała się makabra. Na ciele kobiety żerowały roje much i ich larw, smród był niesamowity, ale i to nie było najgorsze, bo staruszka gniła.

Leżała w mazi powstałej z wymieszania ropy, krwi i odchodów. Jej kości biodrowe żywcem wystawały ze skóry, jedna ręka przyrosła do biodra, więc gdy na miejscu zjawili się ratownicy z karetki pogotowia, mieli problemy z przetransportowaniem pacjentki na nosze. Początkowo nie mogli oderwać jej od łóżka, więc zdecydowali o jej wycięciu od pościeli i materaca. 86-latka w bardzo ciężkim stanie została przewieziona na oddział geriatryczny włodawskiego szpitala. Mimo straszliwych katuszy, jakie przeszła w ostatnich tygodniach, jej wola życia była na tyle duża, że przeżyła jeszcze dwa tygodnie.

Śledztwo w sprawie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, którego efektem była śmierć pokrzywdzonej, prowadziła Prokuratura Rejonowa we Włodawie. Śledczy przyznają, że tak drastycznego przypadku w swojej karierze nie mieli. Postępowanie otrzymało charakter priorytetowy i zostało przeprowadzone niezwykle starannie i na szeroką skalę. Przesłuchano mnóstwo świadków, zebrano obszerny materiał dowodowy i do zakończenia śledztwa potrzebna była jedynie opinia biegłego. Ta na biurko szefowej Prokuratury Rejonowej we Włodawie, Moniki Okońskiej, wpłynęła kilka dni temu.

– Z dokumentu jasno i niezbicie wynika, że osobą winną w tej sprawie jest jedna z córek poszkodowanej – opowiada pani prokurator. – W związku z tym kobiecie przedstawimy zarzuty znęcania się nad matką poprzez zaniechanie opieki, co doprowadziło do śmierci poszkodowanej. Biegły stwierdził, że staruszka mogła być pozostawiona sama sobie nawet na kilka miesięcy, choć nie da się dokładnie określić tego czasu. Pewne jest natomiast, że nie została jej zapewniona należyta opieka higieniczna, żywnościowa, nie był do niej na czas wzywany lekarz ani inna pomoc. Co więcej, w czasie, gdy matka cierpiała w samotności, jej córka pobierała wszystkie należne jej świadczenia – od emerytury po dodatki z opieki społecznej czy paczki z banku żywności.

Regularnie płaciła też za staruszkę podatki od nieruchomości, trudno więc przypuszczać, by nie miała świadomości tego, co dzieje się z jej matką. Ustaliliśmy, że nawet po tym, jak kobieta w dramatycznym stanie trafiła do szpitala, jej córka zgłosiła się do miejscowego GOPS-u po pakiet żywnościowy, który należał się jej matce! Wszystkie te ustalenia w połączeniu z faktem, że pokrzywdzona cierpiała na wiele schorzeń wieku starczego doprowadziły do znacznego pogorszenia jej stanu zdrowia i mimo hospitalizacji do śmierci. To uwidacznia, jak długo musiał trwać proces zaniechania nad nią opieki.

Do tego podkreślić należy postawę jej córki, która systematycznie odmawiała pracownikom socjalnym wszelkich usług i pomocy na rzecz swojej matki. Twierdziła cały czas, że ma ona się dobrze i niczego jej nie potrzeba. Zebrany w tej sprawie materiał jest bardzo mocny, dlatego przedstawimy mieszkance gminy Sosnowica zarzuty z art. 207 p.1q kk, który mówi o tym, że kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą nieporadną ze względu na jej wiek, stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Zarzut będzie przedstawiony w zbiegu z art. 155 kk, czyli z nieumyślnym spowodowaniem śmierci – dodaje Okońska.

Prokuratura nie będzie wnioskować wobec podejrzanej mieszkanki niewielkiej wsi na pograniczu powiatów włodawskiego i parczewskiego o areszt, bo nie ma żadnych przesłanek po temu, by kobieta mogła unikać kary czy też mataczyć. Ona sama nie ma dzieci. Mieszka z mężem ledwie kilka domów od miejsca, w którym okropne męki cierpiała jej rodzicielka. (bm)