Córka przed sądem za śmierć matki w męczarniach

We wtorek (15 listopada) we włodawskim Sądzie Rejonowym ruszył proces mieszkanki gminy Sosnowica, która jest podejrzana o znęcanie się nad chorą matką, co doprowadziło do jej śmierci w ogromnych męczarniach. Ze względu na drastyczny charakter sprawy prowadzący postępowanie sędzia Andrzej Bronisz wyłączył jej jawność i nie wpuścił dziennikarzy.

86-letnia mieszkanka gminy Sosnowica zmarła w połowie listopada 2021 roku we włodawskim szpitalu. Przywiozło ją pogotowie wezwane przez opiekę społeczną, a widok, jaki zastali w lichej chatce na skraju wsi, będzie im towarzyszyć do końca życia. Na łóżku pod kołdrą leżała seniorka, która wydawała z siebie ciche pojękiwania. Gdy jedna z pracownic społecznych pochyliła się nad jej twarzą, by zrozumieć, co mówi, z ust starszej kobiety wyleciały muchy.

Ale to było jedynie preludium do prawdziwego horroru. Po odkryciu kołdry oczom zebranych ukazała się makabra. Na ciele kobiety żerowały larwy much, smród był niesamowity, ale i to nie było najgorsze, bo staruszka żywcem gniła. Leżała w mazi powstałej z wymieszania ropy, krwi i odchodów.

Jej kości biodrowe żywcem wystawały z przerwanej skóry, jedna ręka przyrosła do biodra, więc gdy na miejscu zjawili się ratownicy z karetki pogotowia, mieli problemy z przetransportowaniem pacjentki na nosze. Początkowo nie mogli oderwać jej od łóżka, więc zdecydowali o jej wycięciu od pościeli i materaca. 86-latka w bardzo ciężkim stanie została przewieziona na oddział geriatryczny włodawskiego szpitala. Mimo straszliwych katuszy, jakie przeszła w ostatnich tygodniach, jej wola życia była na tyle duża, że przeżyła jeszcze dwa tygodnie.

Śledztwo w sprawie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, którego efektem była śmierć pokrzywdzonej, prowadziła Prokuratura Rejonowa we Włodawie. Śledczy przyznają, że tak drastycznego przypadku w swojej karierze nie mieli. Postępowanie otrzymało charakter priorytetowy i zostało przeprowadzone niezwykle starannie i na szeroką skalę. Przesłuchano mnóstwo świadków, zebrano obszerny materiał dowodowy i do zakończenia śledztwa potrzebna była jedynie opinia biegłego.

– Z dokumentu jasno i niezbicie wynika, że osobą winną w tej sprawie jest jedna z córek poszkodowanej – opowiadała Monika Okońska, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. – W związku z tym kobiecie przedstawione zostały zarzuty znęcania się nad matką poprzez zaniechanie opieki, co doprowadziło do śmierci poszkodowanej. Biegły stwierdził, że staruszka mogła być pozostawiona sama sobie nawet na kilka miesięcy, choć nie da się dokładnie określić tego czasu. Pewne jest natomiast, że nie została jej zapewniona należyta opieka higieniczna, żywnościowa, nie był do niej na czas wzywany lekarz ani inna pomoc.

Co więcej, w czasie, gdy matka cierpiała w samotności, jej córka pobierała wszystkie należne jej świadczenia – od emerytury po dodatki z opieki społecznej czy paczki z banku żywności. Regularnie płaciła też za staruszkę podatki od nieruchomości, trudno więc przypuszczać, by nie miała świadomości tego, co dzieje się z jej matką. Ustaliliśmy, że nawet po tym, jak kobieta w dramatycznym stanie trafiła do szpitala, jej córka zgłosiła się do miejscowego GOPS-u po pakiet żywnościowy, który należał się jej matce!

Wszystkie te ustalenia w połączeniu z faktem, że pokrzywdzona cierpiała na wiele schorzeń wieku starczego doprowadziły do znacznego pogorszenia jej stanu zdrowia i mimo hospitalizacji do śmierci. To uwidacznia, jak długo musiał trwać proces zaniechania opieki nad nią. Do tego podkreślić należy postawę jej córki, która systematycznie odmawiała pracownikom socjalnym wszelkich usług i pomocy na rzecz swojej matki. Twierdziła cały czas, że ma ona się dobrze i niczego jej nie potrzeba – opowiadała pani prokurator.

Proces przeciwko mieszkance gminy Sosnowica ruszył we wtorek (15 listopada). Do Sądu Rejonowego we Włodawie przyjechali dziennikarze z kilku redakcji, ale prowadzący sprawę sędzia nie wpuścił ich do sali, wyłączając jawność procesu ze względu na drastyczny charakter sprawy.

Podejrzana nie przyznała się do winy. (bm)