Czarny dym z komina

Komin Veolii, obecnie używany jest tylko ten cieńszy, czasami dymi na czarno, co niepokoi mieszkańców

Mieszkańcy Świdnika są zaniepokojeni czarnym dymem, który od czasu do czasu wydobywa się z komina elektrociepłowni Veolia Wschód. Firma choć przyznaje, że tak jest, zapewnia, że obawy są nieuzasadnione…


Na coraz częściej dymiący na czarno komin świdnickiej elektrociepłowni jakiś czas temu uwagę zwrócił powiatowy radny Jakub Osina (ŚWS), który na swoim profilu na Facebooku zamieścił post o złej jakości powietrza w Świdniku.

– Mimo szumnych deklaracji władze miasta po prostu nie radzą sobie z problemem smogu. Oddychamy trucizną i wszyscy za to zapłacimy zdrowiem – napisał Jakub Osina, zamieszczając wskazania miernika jakości powietrza zainstalowanego na świdnickim Adampolu.

Wśród komentarzy pojawił się wpis ilustrowany zdjęciem potwierdzającym, że faktycznie z komina elektrociepłowni Veolia Wschód wydobywa się czarny dym. W sieci rozgorzała dyskusja, czym to jest spowodowane i jak może być to groźne. Pojawiały się spostrzeżenia, że jest to efekt wybudowania w ubiegłym roku przez elektrociepłownię nowego, cieńszego i nieco niższego komina i wyłączenia z eksploatacji starego, większego komina. W dyskusję włączyli się również radni świdnickiej opozycji.

Robert Syryjczyk (radny KO), niczym spec od energetyki cieplnej i ekologii stwierdził: – Przyzwyczajeni do białego obłoku, unoszącego się na co dzień znad komina elektrociepłowni, mieszkańcy Świdnika zastanawiają się dlaczego teraz okresowo pojawia się dym w kolorze czarnym. Prawdopodobnie ma to związek z rozruchem kotłów po remoncie lub modernizacji. W takich sytuacjach elektrociepłownia używa paliwa innego niż węgiel, tzn. oleju opałowego – wykładał radny Syryjczyk (KO). – Należy zauważyć, że na jakość powietrza w Świdniku wpływa głównie tzw. niska emisja pochodząca z transportu, lokalnych kotłowni oraz domowych pieców grzewczych, ale świdniczanie chcą oddychać świeżym powietrzem i mają powody do zaniepokojenia czarnym dymem z komina elektrociepłowni – stwierdził.

Fachową wiedzą przy okazji błysnął również jego klubowy kolega, radny Waldemar Białowąs choć z wykształcenia jest specem od kultury fizycznej.

– Mieszkańcy zasygnalizowali mi, iż w ostatnim czasie zaobserwowano czarny dym wydobywający się z jednego z kominów elektrociepłowni, – stwierdził Białowąs – ale występuje to tylko przez chwilę, prawdopodobnie podczas rozpalania kotła. A z tego, co wiem, ostatnio kilkukrotnie wygaszano i rozpalano kotły w związku z prowadzonymi naprawami i ich modernizacją.

My o wyjaśnienie przyczyny „czarnego dymu” postanowiliśmy się zwrócić do źródła, czyli firmy Veolia Wschód. Tu usłyszeliśmy, że faktycznie pojawiający się chwilowo czarny dym związany jest z momentem uruchomiania kotła, a przy obecnej wiosennej pogodzie zimą jego wyłączanie i włączanie jest częstsze niż w normalnych zimowych warunkach.

– Obecne warunki pogodowe sprawiają, że nasze kotły muszą być częściej uruchamiane i odstawiane z ruchu. W konsekwencji może to powodować, że „czarny dym” pojawia się częściej, jednak jest to sytuacja chwilowa, trwająca wyłącznie w czasie uruchamiania kotła, ale nie jest on spowodowany emisją jakichkolwiek  substancji szkodliwych, a powoduje go  zwiększona zawartość części palnych w spalinach,  nieunikniona  w fazie rozruchu kotła rusztowego – tłumaczy Roman Trześniowski z zarządu Veolia Wschód. – Instalacja pracująca w naszym zakładzie, spełnia wszelkie wymagania środowiskowe i pozwolenia, które w przypadku uruchamiania kotła dopuszczają, że może następować czasowe odstępstwo od parametrów normalnych, a co za tym idzie, może się pojawić „czarny dym” z komina.

Trześniowski zapewnia, że na kominie jest ciągły pomiar emisji produktów spalania i systemy nie sygnalizowały o wystąpieniu sytuacji, która wykraczałaby poza obowiązujące elektrociepłownię normy.