Czułe serca wciąż potrzebne

– Odkąd podaliśmy informację o przedłużeniu umowy dzierżawy z Nadleśnictwem Świdnik, zainteresowanie naszym schroniskiem zmalało niemal do zera – mówią z żalem przedstawiciele schroniska dla psów w Krzesimowie. Drastycznie zmniejszyło się zainteresowanie adopcjami, a pieniędzy na utrzymanie zwierząt ledwo starcza.


Z końcem marca 2018 roku Świdnickiemu Stowarzyszeniu Opieki nad Zwierzętami, które prowadzi schronisko dla psów w Krzesimowie, kończyła się podpisana z Nadleśnictwem Świdnik umowa na dzierżawę działki. Właściciel początkowo nie chciał jej przedłużyć, tłumacząc to licznymi zaniedbaniami związanymi z prowadzeniem schroniska i dokonaniem samowoli budowlanej na przyległych do niego terenach. O przedłużenie schronisku umowy apelowały władze świdnickich samorządów, argumentując, że dodatkowy czas pozwoli Stowarzyszeniu na dokończenie podjętych działań dotyczących bezdomnych psów. Ostatecznie nadleśnictwu i stowarzyszeniu wspieranemu przez miasto, udało się dojść do porozumienia. To pierwsze zobowiązało się do przedłużenia dzierżawy na rok, a stowarzyszenie do m.in. uporządkowania terenu i usunięcia samowoli budowlanej.

Jednak, jak przyznają pracownicy schroniska, odkąd do wiadomości publicznej została podana informacja, że umowa z nadleśnictwem została przedłużona, zainteresowanie losem psiaków z Krzesimowa drastycznie spadło.

„Krzesimowski las znów stał się zapomniany przez ludzi. Znowu stoją adopcje, a my na powrót toniemy w długach. Miesięczne dochody schroniska z gmin to niecałe 8 tys. zł” czytamy we wpisie na Facebooku schroniska.

– Umowa została przedłużona do końca czerwca 2019 roku i to nas cieszy, ale mamy też problemy. Finansowo jest bardzo trudno. Nie chce już mówić o gminach, które o połowę obniżyły nam umowy. W tym miesiącu na utrzymanie całego schroniska będę miała 8 tys. zł, gdzie moje koszty jako pracodawcy sięgają 6,2 tys. zł. To, co zostaje, nie starczy na wiele – mówi Maria Ferenc, opiekun schroniska.

Od stycznia 2016 roku schronisko w Krzesimowie nie przyjmuje nowych psów. W tej chwili jest ich 139.

– To, co najbardziej jest nam teraz potrzebne, to adopcje. Zawsze nas cieszy, kiedy wiemy – bo przecież mamy kontakt z osobami adoptującymi – że nasze pieski mają dobrze w nowych domach. Potrzeba też środków na leczenie psów. One, tak jak i ludzie, chorują, a leczenie nie jest tanie. Do tego dochodzą m.in. media, czynsz, który wynosi 370 zł, koszty paliwa i eksploatacji dwóch aut – mówi M. Ferenc.

Najlepsza pomoc, jaką możemy podarować schronisku, to stworzenie domu dla któregoś z jego podopiecznych. Pomóc można także, przekazując dowolne kwoty na rzecz Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami, nr konta 32 1240 5497 1111 0000 5006 4065. Więcej informacji na Facebooku schroniska i pod nr tel. 691 522 924. (w)