Daj szansę na życie – zarejestruj się jako dawca szpiku

Ponad 1,3 mln – tylu jest zarejestrowanych w bazie Fundacji DKMS jako dawcy szpiku i komórek macierzystych. Maksymalnie 5 na 100 osób, faktycznie podzieli się cząstką siebie w ciągu 10 lat od rejestracji. Każdy z dawców chce, aby ich szpik wyleczył chorego. I chociaż przeszczepienie znacząco zwiększa szanse pacjenta na wygranie z chorobą, to jednak nie w każdym przypadku tak się dzieje. Dlaczego nie każda transplantacja kończy się wyzdrowieniem pacjenta? Co czuje dawca, który dostał wiadomość o śmierci swojego biorcy?

Zgodny dawca to dopiero pierwszy krok

Przeszczepienie szpiku to metoda leczenia ponad 100 różnych chorób, w tym różne rodzaje białaczek, chłoniaków czy zaburzeń odporności i ciężkich postaci anemii. Warunkiem przeprowadzenia transplantacji jest z jednej strony konieczność wynikająca z diagnozy i kwalifikacji chorego do przeszczepienia, a z drugiej znalezienie zgodnego dawcy. Tylko 25 proc. pacjentów znajduje go w rodzinie, dla pozostałych konieczny jest dawca niespokrewniony. Nasz kod genetyczny jest bardzo skomplikowany, dlatego szansa na znalezienie „bliźniaka genetycznego” wynosi w najlepszym przypadku 1: 20 000, a czasami aż 1 do kilku milionów. Dlatego znalezienie zgodnego dawcy, to dla chorego i jego najbliższych olbrzymia radość, chociaż to dopiero pierwszy krok do wygrania z chorobą.

Dawcy dają szansę na nowe życie

Tą radość podzielają również dawcy, którzy przecież rejestrują się po to, aby pomagać.
– 2 lata temu dostałem telefon z informacją, że jestem komuś potrzebny – mówi Konrad Ludian, dawca. – Rozumiałem co to znaczy – po drugiej stronie jest ktoś chory i potrzebuje mojej pomocy. Od tego dnia zacząłem myśleć, kim jest ta osoba. Po badaniach, które potwierdziły, że mogę bezpiecznie oddać szpik, nastał dzień, w którym podzieliłem się cząstką siebie. Płakałem – nie wstydzę się tego powiedzieć. To są olbrzymie emocje. Masz świadomość, że to, co oddajesz w przeciągu kilkunastu godzin będzie przekazane osobie, która na to czeka, która wie, że jesteś i dajesz jej szansę na to, że przeżyje.

Czasami to choroba wygrywa

Transplantacja szpiku często rozpoczyna ostatni odcinek procesu leczniczego u chorego, który może przebiegać czasami dość ciężko. Część chorych przebywa ją szczęśliwie i wygrywa z chorobą. Jednak nie wszyscy. Dlaczego nie każde przeszczepienie prowadzi do wyzdrowienia pacjenta tłumaczy doktor Tigran Torosian, lekarz hematolog, Dyrektor Medyczny Fundacji DKMS. – Najczęściej chorzy umierają z powodu nawrotu choroby podstawowej, ponieważ na przykład nie udało się całkowicie zniszczyć komórek nowotworowych podając chemoterapię kondycjonującą. Innym powodem są powikłania: infekcje wirusowe, grzybicze i bakteryjne, tj. sepsa, zapalenie płuc. Organizm chorego, który po przeszczepieniu jest najpierw bezbronny, a później mocno osłabiony nie radzi sobie z nimi. Kolejna najczęstsza przyczyna śmierci to choroba przeszczep przeciwko gospodarzowi. Jest to konflikt pomiędzy przeszczepionymi komórkami a organizmem biorcy. Komórki dawcy atakują narządy biorcy, np. jelita, wątrobę, skórę. Niekiedy ten konflikt jest tak silny, że trudno go opanować dostępnymi metodami – tłumaczy doktor Torosian.

Od czego zależy przeżywalność po przeszczepieniu? – Lepsze rokowania mają młodsze osoby, przede wszystkim dzieci. Przeżywalność zależy od rodzaju choroby, stadium jej zaawansowania i tzw. czynników rokowniczych, czyli np. zaburzeń genetycznych, chorób towarzyszących, które występują u pacjenta – mówi doktor Torosian. – Po transplantacji niezwykle istotne jest, aby chronić pacjenta przed powikłaniami, tj. zakażeniami, krwawieniem, które w tym momencie stanowią zagrożenie dla życia – dodaje.

Kilka dodatkowych miesięcy też jest ważne

Jednak czasami nie wystarcza ani wola walki, ani ostrożność, ani najlepsza opieka. Choroba czasami po prostu jest silniejsza.
– Moją biorczynią była 11-letnia dziewczynka. Sam mam córkę w podobnym wieku, więc czułem się jakbym miał już drugą – opowiada Konrad Ludian. – Zacząłem nawet pisać do niej list. To nie jest tak, że oddajesz szpik i zapominasz. Myślisz o tym codziennie, jak się czuje ta osoba, czy już wyszła ze szpitala, czy jest w domu. Zakładałem, że musi się to skończyć pozytywnie, bo w większości przypadków tak właśnie jest. Ale w moim tak nie było. Po 4 miesiącach dostałem telefon z Fundacji DKMS. To była wiadomość, której nikt nie chce dostać – moja biorczyni umarła. To było bardzo trudne, ale miałem świadomość jednej rzeczy. Dzięki temu, że zdecydowałem się na ten krok to być może ona miała 3 miesiące więcej na to, aby posiedzieć ze swoimi rodzicami, może z rodzeństwem, z dziadkami. Miała szansę na to, aby pobawić się ze swoją mamą, siostrą, bratem. Że była.

Statystyki są optymistyczne

Wg danych Poltransplant, w 2014 roku 56 proc. dorosłych i 84 proc. dzieci przeżyło co najmniej 36 miesięcy po transplantacji (szpik od dawcy zgodnego 10/10). W porównaniu do roku 2013 to wzrost o 3 proc. w przypadku pacjentów dorosłych i aż o 18 proc. w przypadku dzieci. Rośnie również liczba transplantacji w Polsce.

– W 2006 roku wykonano 128 transplantacji od dawców niespokrewnionych, a w 2016 – już 429 – mówi Magdalena Przysłupska, rzecznik Fundacji DKMS. – Wpływ na to, oprócz rozwoju transplantologii, ma również liczba osób zarejestrowanych jako Dawcy szpiku i komórek macierzystych. W 2006 roku to było zaledwie 34 884, a w 2016 ta liczba wzrosła do 1 164 952 osób. I chociaż nie każdy pacjent wyzdrowieje po transplantacji, to każdy czeka na tę szansę. Dlatego cały czas chcemy rejestrować nowych dawców, ponieważ wciąż co piąty pacjent zakwalifikowany do przeszczepienia, nie znajduje zgodnego dawcy i nie otrzymuje tej możliwości.

Warto pomagać

Chociaż „bliźniaczka genetyczna” Konrada nie przeżyła, to jednak większości chorych udaje się wygrać z chorobą. Tak jak Ani, która niedawno obchodziła swoje pierwsze, poprzeszczepowe urodziny. – Do szpitala z podejrzeniem ostrej białaczki szpikowej trafiłam pod koniec sierpnia 2016 roku i choć chorobę udało się szybko opanować to już w grudniu nastąpiła wznowa. Wtedy zdałam sobie sprawę, że konieczne będzie przeszczepienie szpiku od dawcy niespokrewnionego. Miałam wiele szczęścia, bo już na początku lutego otrzymałam informację, że znalazł się dla mnie dawca. Zgodność potwierdziła się bardzo szybko. W Klinice Transplantacji Szpiku przygotowano mnie do przeszczepienia, które odbyło się mniej więcej w połowie marca, a pod koniec kwietnia mogłam już wrócić do domu. Teraz urodziny obchodzę dwa razy. Dziękuję z całego serca! – opowiada Ania.
Aby zostać potencjalnym dawcą, wystarczy wejść na stronę www.dkms.pl i zamówić pakiet rejestracyjny do domu. (opr. mg)