Do kwarantanny zamiast sąsiada

Nie krył zaskoczenia mieszkaniec Woli Uhruskiej, gdy w ubiegłym tygodniu odwiedzili go policjanci, sprawdzając czy przestrzega warunków kwarantanny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że on wcale kwarantanną objęty nie był.

Dotąd nie wiadomo, kto popełnił błąd i objął kwarantanną graniczną pana Marka z Woli Uhruskiej. Mężczyzna podejrzewa, że pomylono go z sąsiadem, który niedawno wrócił z Włoch, bo mają podobne numery domów, ale pewności do dziś nie ma. – O niczym bym nie wiedział, gdyby nie wizyta policji, która przyjechała do mojego domu, sprawdzić czy nie łamię zasad kwarantanny – opowiada mężczyzna.

– Wyjaśniłem funkcjonariuszom, że nic mi nie wiadomo na ten temat. Dzwoniłem do sanepidu, ale tam niczego się nie dowiedziałem. Na szczęście podczas wizyty policjantów byłem w domu, inaczej sanepid nałożyłby na mnie karę administracyjną, którą najpierw musiałbym zapłacić, a dopiero potem dochodzić swoich praw, co wiązałoby się z mnóstwem straconego czasu i nerwów.

Udało mi się przekonać mundurowych, że nastąpiła pomyłka – dodaje pan Marek, denerwując się, że taki błąd mógłby doprowadzić do wielu nieprzyjemnych dla niego i jego rodziny sytuacji. – Co by pomyśleli nasi sąsiedzi, widząc, że normalnie chodzimy na zakupy czy do urzędu, gdy według jakiegoś systemu powinniśmy siedzieć w domu na kwarantannie? Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać – tłumaczy.

Jak wyjaśnia Mariusz Januszko, dyrektor włodawskiego sanepidu, do pomyłki doszło najprawdopodobniej na granicy. – Kwarantanną graniczną obejmowane są osoby wracające do Polski – mówi. – Straż Graniczna sprawdza dane takich osób i wprowadza je do systemu. Podejrzewam, że właśnie tam nastąpił błąd. Nie znam tego przypadku, ale według mnie była to oczywista pomyłka, którą było łatwo wyjaśnić, więc żadnych konsekwencji wobec tego mieszkańca pewnie byśmy nie wyciągali – tłumaczy. (bm)