Do tego kącika warto zaglądnąć

O swoich publikacjach, które znalazły się w „Kąciku Książki Sportowej” w Czytelni Instytutu UMCS, podczas piątkowego otwarcia mówił świdniczanin Jacek Kosierb, autor m.in. klubowych monografii Avii Świdnik, Świdniczanki i Turu Milejów

W miniony piątek w Czytelni Instytutu UMCS, mieszczącej się w gmachu Nowej Humanistyki przy pl. Marii – Curie Skłodowskiej 4A, otwarty został „Kącik Książki Sportowej”. W zebranym księgozbiorze znalazło się ponad pół tysiąca publikacji, nie zabrakło też prawdziwych sportowych białych kruków.


Kącik Książki Sportowej – dlaczego?

– O książce poświęconej historii sportu rzec można, że okazuje się „produktem” (to efekt bezdusznego, rynkowego stosunku do słowa drukowanego) z kilku powodów kłopotliwym. Nawet jeśli w czasach coraz gwałtowniejszych przemian w zakresie komunikacji, książki stają się passe, to o tych z zakresu dziejów sportu mówi się, że zupełnie nie pasują do natury podejmowanych treści. Sport dzieje się „tu i teraz” i tylko w ramach aktualiów nabiera najwłaściwszych sensów.

Po latach sukcesy sportowe wywołują co najwyżej sentyment, a to wrażenia zupełnie inne niż emocje właściwe „żywemu widowisku”. Ciągle też, nie wiadomo, kto powinien pisać o dziejach sportu: dziennikarze, weterani sportu, działacze, profesjonalni historycy? Ci ostatni dopiero od niedawna akceptują sport, jako nieodzowny element wartej poznania rzeczywistości historycznej, a ciągle nielicznym akademickim badaczom dziejów sportu idą powoli w sukurs kulturoznawcy, socjolodzy, antropolodzy kulturowi.

Wielość środowisk parających się tym przedmiotem sprawiło, że każde znalazło swój sposób na pisanie o sporcie (w narastającym zasobie poświęconej sportowi literatury widać prace statystyków sportu, biografistów, klasycznych pozytywistycznych badaczy czy „otwartych” metodologicznie kulturoznawców). Każde z tych gremiów, często z różnych powodów podejmuje studia nad sportem (inspiracją stają się jubileusze, rocznice, lokalny patriotyzm, zwykła chęć zaciekawienia odbiorcy etc.).

W tym bogactwie i różnorodności tkwi ogromny potencjał, ale z drugiej strony poważnie niepokoi to, że każde z tych środowisk staje się coraz bardziej głuche na dokonania innych. Tkwi w tym poważne zagrożenie, bo jeśli istotnie sport ma złożoną, heterogeniczną naturę, to jak oddać ten jego charakter w niewrażliwych na inne dyskursy wizjach, hermetycznie zamkniętych „produktach”. Powód takiej kondycji większości dociekań nad dziejami sportu tkwi zapewne w braku lub miałkości komunikacji, ułomnościach w wymianie informacji. Na palcach jednej ręki liczyć wypada „unifikujące” różne środowiska twórcze konferencje, spotkania, sympozja. Brakuje też dostępnych dla wszystkich, dedykowanych humanistycznej refleksji nad sportem periodyków, czasopism, archiwów i repozytoriów.

Konstruktywnym, choć nie milowym krokiem w naprawianiu opisanej wyżej sytuacji, wydaje się „uemceesowy kącik książki sportowej” – tłumaczy dr hab. Dariusz Słapek, prof. UMCS, dyrektor Instytutu Historii UMCS, pomysłodawca i twórca tego wyjątkowego miejsca. – Jest dostępny dla wszystkich i wobec tego bezwzględnie integruje.

Unifikuje nie tylko środowiska, ale zbiera, koncentruje w jednym miejscu prace o bardzo różnej proweniencji, dotąd niedostępne, rozproszone, bagatelizowane lub niemal całkowicie nieznane. Wyjątkowość kącika wynika także ze sposobu powstawania jego zasobu. Współtworzyli go ludzie sportu, koneserzy, którzy pro publico bono oddali ze swych pielęgnowanych księgozbiorów prawdziwe białe kruki (niedostępne w księgarniach, rzadkie w bibliotekach i szybko znikające z półek antykwariatów).

Sportowy księgozbiór to kilkaset (ponad 500) pozycji, ale ważne są też źródła, kroniki Lucjana Piątka, Leszka Ryńskiego, materiały Andrzeja Krychowskiego. Najstarsze, to niemieckie prace z l. 20 i 30., dotyczące gimnastyki, które podarował red. Leszek Wiśniewski. BAS