Dobrego 2017 roku

Przywitaliśmy Nowy Rok w szampańskim nastroju i z takim wigorem, że na pewno będzie dużo pomyślniejszy niż poprzedni. Lublinianie i świdniczanie wypełnili wszystkie restauracje, puby i kawiarnie. Przyjechało mnóstwo Anglików, Włochów, Niemców i Szwedów. Dobrą zabawą tętniły domowe prywatki, niezłym powodzeniem cieszył się miejski sylwester przed Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, chociaż zabrakło gwiazd wielkiego formatu.
Dobrze przed godz. 20 przez lubelskie Stare Miasto zaczął płynąć nieprzebrany potok lublinian, ale jak oceniają sami restauratorzy, mnóstwo było też obcokrajowców.
– Zanotowaliśmy wręcz rewelacyjną frekwencję. Bawiło się u nas 3 razy więcej gości niż przed rokiem. Żywioł absolutny. Goście bawili się od pierwszego do ostatniego taktu, do 5 rano – mówi Anna Marczak, właścicielka restauracji Sielsko-Anielsko. – Dziesiątki osób, które z wieczora szturmowały nasz lokal, musieliśmy odesłać z kwitkiem.
I tak było wszędzie. Lublin bawił się, tętnił wybuchami fajerwerków, witając 2017 r. w nastroju godnym jubileuszu 700-lecia miasta. We wszystkich lokalach nie było można wścibić ani szpilki. Życiem tętniły też osiedla.
– Z chęcią wybralibyśmy się na bal, ale… pozostajemy z mężem przy pieczeni z cieciorki, wegańskim sushi i winie z jednego ze znanych hipermarketów, no i oczywiście z naszymi psami, które tej nocy potrzebują szczególnego wsparcia – mówiła Alina Lewicka – Strzok z Czechowa.
Miejski Sylwester w Lublinie odbywał się w tym roku na placu Teatralnym, przed Centrum Spotkania Kultur. Początek wieczoru mocno zadumany, w wykonaniu Lubelskiej Federacji Bardów. Ich śpiewogra dobrą godzinę oddawała klimat średniowiecza poprzez klechdy i baśnie o Lublinie. Ale widownia nie „kupiła” tego do pakietu sylwestrowej zabawy. Dopiero dynamiczna pieśń „Idę, skaczę po górach” na bis przełamała tłum i sprawiła ruch przed sceną.
Potem lublinian bawił miejscowy raper Junior Stress z zespołem, potem Klezmafour z bałkańskim brzmieniem. Przed północą Chonabibe, pokazał wreszcie jak można wprawić publikę w karnawałowy nastrój. Znane utwory w rodzaju „Chodzę własnymi drogami” dały przedsmak sylwestrowej imprezy, na jaką liczył Lublin.
O północy pokaz fajerwerków w rytm klasycznej muzyki Henryka Wieniawskiego. O jej współczesne brzmienie zadbał jeden z najlepszych lokalnych didżejów – PapaZura.
Kwadrans noworocznych wystrzałów nad Ogrodem Saskim (tam umieszczono arsenał) zapierał dech lublinianom…
To dziwne. W Lublinie nie było oficjalnych życzeń od władz miasta. Był za to incydent, gdy do mikrofonu dotarł wysłannik jednego z miejskich radnych pozdrawiając zebranych w jego imieniu. Życzenia składał za to sam król Władysław Łokietek, po czym odczytał edykt o lokacji miasta sprzed 700 lat. To symboliczne wejście w rok jubileuszu Lublina. W rolę króla wcielił się Przemysław Buksiński.
Kwadrans po północy na wielkiej estradzie przed CSK gremialną zabawę dyktował już Lublin Street Band.
W Świdniku, jak co roku nie organizowano miejskiego Sylwestra, jednak mieszkańcy i tak spontanicznie spotkali się o północy na placu Konstytucji 3 maja, żeby przywitać Nowy Rok. (mr)

Tragiczny finał sylwestra

22-letni mężczyzna zginął w Nowy Rok, nad ranem, na ul. Wileńskiej w Lublinie. Mężczyzna skoczył z balkonu na czwartym piętrze. Zginął na miejscu. Policja poinformowała, że było to samobójstwo.