Dolina Bystrzycy tonie w śmieciach

Wzdłuż Bystrzycy znajduje się masa odpadów, przede wszystkim butelek po alkoholu. Wygląda to koszmarnie – skarży się jeden z naszych Czytelników.


Chodzi o fragment rzeki biegnący od kładki pieszo-rowerowej, znajdującej się przy skrzyżowaniu ulic Mełgiewskiej i al. Andersa, w kierunku północnej granicy miasta. Wzdłuż Bystrzycy, niemal na całym odcinku, znajduje się masa odpadów. – Jak można tak zaśmiecać środowisko? Dolina Bystrzycy powinna być miejscem przeznaczonym do wypoczynku.– oburza się Leszek Barczak, Czytelnik „Nowego Tygodnia”, który skontaktował się w tej sprawie z naszą redakcją.

W podobnym tonie wypowiadają się właściciele pobliskich działek rekreacyjnych. – Przeżywamy gehennę. Chuligani rzucają butelki po alkoholu pod nasze ogrodzenia. Niektóre kobiety boją się same spacerować wzdłuż Bystrzycy – mówi pan Roman, jeden z działkowiczów. Jego zdaniem, do trudnej sytuacji może przyczyniać się fakt, że w pobliżu znajduje się sklep monopolowy. – Ludzie kupują alkohol i od razu idą nad rzekę. Wkrótce zrobi się cieplej, dlatego obawiamy się, że problem się nasili – dodaje.

Okoliczni mieszkańcy zgłaszają go Straży Miejskiej. Robert Gogola, rzecznik prasowy SM, przyznaje, że problem jest znany. – Podejmujemy tam interwencje, zarówno związane ze spożywaniem napojów alkoholowych, zaśmiecaniem oraz czystością – mówi. Trzeba wyjaśnić, że do miasta należy tylko fragment wału, biegnący od ogrodzenia działek do barierek, znajdujących się na skraju ścieżki rowerowej. Teren od barierek do tafli wody, włącznie z nią, należy do Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie”. Strażnicy mogą jednak interweniować na całym obszarze.

– W 2018 roku, w rejonie ul. Zawilcowej i al. Andersa nałożono 2 mandaty karne za zaśmiecanie terenu oraz 8 mandatów karnych za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. W ramach porozumienia Straży Miejskiej z Aresztem Śledczym w Lublinie teren został dwukrotnie uprzątnięty przez osoby skazane. Każdego roku w okresie wiosennym przeprowadzamy również przegląd miasta pod względem czystości. W miejscach, co do których mamy zastrzeżenia, kontaktujemy się z zarządcą lub właścicielem tego terenu – dodaje R. Gogola.

Za zaśmiecanie środowiska grozi mandat do wysokości 500 złotych. Z kolei za picie alkoholu w miejscu publicznym grozi mandat 100-złotowy. – Strażnicy powinni być surowi. Przyroda jest dobrem wspólnym, a jej zaśmiecanie trzeba potraktować jako przejaw zdziczenia – mówi Leszek Barczak.

Grzegorz Rekiel