Dorzucą do młyna i szkół?

Chełmscy urzędnicy chcą wysupłać z budżetu dodatkowe 2,4 mln zł na rewitalizację młyna Michalenki i docieplenie sześciu chełmskich szkół, bo o tyle wyższa jest najtańsza oferta przetargowa. Na takie przesunięcia w nadwątlonym budżecie muszą jednak zgodzić się radni, a nie wszyscy z nich popierają inwestowanie w stary młyn.

W czerwcu br. chełmscy radni uchwałą zwiększyli w wieloletniej prognozie finansowej limit na wydatki majątkowe w 2023 r. w związku z otrzymaniem tzw. promes na dofinansowania z Rządowego Funduszu Polski Ład – Programu Inwestycji Strategicznych. Chodziło o dotacje na realizację trzech dużych projektów tj. modernizację oświetlenia w mieście, przebudowę parku międzyosiedlowego na os. XXX-lecia i przebudowę deptaka ul. Lwowskiej”, a także „rewitalizację i termomodernizację budynków użyteczności publicznej przeznaczonych na cele kulturalne i oświatowe”.

W skład tego ostatniego przedsięwzięcia wchodzi rewitalizacja młyna Michalenki, w którym planowane jest centrum kultury i siedziba teatru, a także długo oczekiwane przez wielu uczniów, ich rodziców i nauczycieli docieplenia SP nr 4, SP nr 5, SP nr 7, SP nr 8 i ZS-P nr 3. Dotacja na to wynosi 41,8 mln zł. W ramach tej dużej inwestycji obejmującej 7 budynków na sam młyn przeznaczono 20,9 mln zł, a drugie tyle na termomodernizacje 6 placówek oświatowych.

Wkład własny miasta planowano na 5 mln zł. W lipcu br. ratusz ogłosił przetarg na to zadanie, ale niektórzy samorządowcy nie kryli się z tym, że nie widzą potrzeby inwestowania w kolejną instytucję kultury i było to przedmiotem niejednej dyskusji pomiędzy urzędnikami a radnymi na sesjach Rady Miasta Chełm (na jednym z posiedzeń radny Marek Sikora stwierdził, że w mieście są większe priorytety niż rewitalizacja starego młyna i doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy nim a prezydentem Chełma). Z kolei druga część zadania tj. docieplenia szkół to pilne przedsięwzięcia zwłaszcza w sytuacji, gdy od placówek oświatowych wymaga się oszczędności m.in. energii cieplnej. Postępowanie przetargowe i wyłonienie wykonawcy od początku nie szło gładko.

Wyznaczony na koniec sierpnia br. termin składania ofert przesunięto na 14 września, potem na 7 października, następnie 21 października, a na końcu na 2 listopada br. Te „przesunięcia” terminów były miastu wyjątkowo nie na rękę, bo w międzyczasie wszelkie usługi i materiały budowlane szybowały w górę. Procedury przetargowe przedłużały się jednak z powodu licznych zapytań zgłaszanych przez firmy. Urzędnicy musieli na nie odpowiadać, a część tych pytań trzeba było jeszcze skierować do wykonawców dokumentacji projektowych, co wydłużało cały proces. 2 listopada w chełmskim ratuszu otworzyli oferty od firm.

Było ich trzy, z których najtańsza – spółki JL z Łomży – opiewała na 49 200 000 zł (pozostałe to oferty spółek: Hydratec z Białegostoku – 71 094 000 zł, PW BUDMAT z Zamościa – 65 200 000 zł). Miasto miało zaplanowane na ten cel w budżecie 46 800 000 zł. Aby urzędnicy mogli podpisać umowę z firmą, którą zaoferowała najniższą cenę miastu zabrakło 2,4 mln zł. Przetargu jednak nie unieważniono z powodu przekroczenia miejskich możliwości finansowych, jak to ostatnio bywało w podobnych sytuacjach.

W tym przypadku urzędnicy nie chcą ogłaszać kolejnego postępowania i ryzykować, że oferty będą jeszcze wyższe ani kolejnych opóźnień przy przetargowych formalnościach. Wolą dołożyć brakujące na to zadanie pieniądze z nadwątlonego miejskiego budżetu. Do tego potrzebna jednak będzie zgoda chełmskich radnych wyrażona w formie uchwały Rady Miasta Chełm. Wkrótce okaże się, czy jej udzielą. (mo)