Drą koty o koty

O dyskryminację pracownika i brak empatii oskarża nadleśniczego Nadleśnictwa Sobibór jeden z jego podwładnych. Wszystko przez decyzję zwierzchnika o usunięciu z budynków kilkunastu bezdomnych kotów, którymi opiekował się pracownik gospodarczy.

Spora gromadka bezpańskich kotów znalazła schronienie w pomieszczeniu gospodarczym nadleśnictwa, które służy za magazyn Straży Leśnej. Dokarmiane przez pracownika gospodarczego zwierzaki zadomowiły się w garażu i zaczęły się w nim rozmnażać. – Od jakiegoś czasu pan Andrzej coraz częściej nie dopełniał swoich obowiązków – opowiada nadleśniczy Dariusz Filipczak.

– Specjalnie zostawiał na noc otwarte drzwi, by zwierzęta miały dostęp do budynku, gdzie szukały schronienia. Do tego czasu tolerowałem ten stan, ale ze względu na coraz częstsze skargi od innych pracowników na fetor, który nie wpływał dobrze na warunki pracy, wydałem polecenie służbowe pracownikowi, które ten zlekceważył. Dostał karę dyscyplinarną i w ramach odwetu powiadomił media o tym, że chcemy pozbyć się kotów.

Z pomocą w rozwiązaniu sytuacji przyszli pracownicy Urzędu Gminy we Włodawie, którzy zapewnili nowy dom dla kotów z nadleśnictwa. Będzie się on znajdował ok. 150 metrów od biur nadleśnictwa, więc pan Andrzej – jeśli zechce – będzie mógł nadal się nimi opiekować, a pozostali pracownicy nie będą musieli znosić nieprzyjemnego zapachu i naprawiać zniszczonych przez koty sprzętów – dodaje Filipczak.

– Do nowego schronienia zwierzaki trafią jednak dopiero za jakiś czas – najpierw najnowszy miot musi na tyle dorosnąć, by można było go bezpiecznie przenieść w nowe miejsce. bm