Drą koty w kole

Na 10 października zaplanowano walne zebranie sprawozdawcze członków koła łowieckiego Szpak w Woli Uhruskiej. Na spotkaniu ma zapaść m.in. decyzja, czy utrzymać w mocy decyzję zarządu o przyjęciu do koła czterech nowych myśliwych, których jedyną rolą – zdaniem opozycji – ma być głosowanie zgodnie z wolą prezesa.

Nie ma łatwego życia Andrzej Barczuk, wieloletni prezes koła łowieckiego Szpak w Woli Uhruskiej. Najpierw odwrócili się od niego młodzi myśliwi, potem ci z większym doświadczeniem, a ostatnio wieloletni zausznicy. – W kole od kilku już lat trwa walka o pozbawienie władzy Barczuka, ale ten robi wszystko, by utrzymać się na stołku – mówi anonimowy członek Szpaka.

– Strategia jest prosta – rządzi ten, kto ma za sobą większość, a tę prezes traci, bo odwracają się od niego najwierniejsi myśliwi, często prawdziwe legendy. Ma to oczywiście swoje podłoże w tym, że pan Barczuk nie znosi krytyki, a kto raz sprzeciwi się jego opinii, od razu popada w niełaskę – tłumaczy i dodaje, że topniejące grono sprzymierzeńców prezes łata siłami zaciężnymi. – Tylko w ubiegłym roku przyjęto do koła trzech czy czterech nowych członków, którzy nie są nikomu znani, a ich jedynym zadaniem jest głosowanie za Barczukiem.

Jednocześnie odmawia się przyjęcia do koła byłego członka z terenu gminu tylko dlatego, że był w otwartym konflikcie z prezesem – dodaje. I faktycznie, na najbliższym zebraniu walnym członków, które zaplanowano na 10 października, ma stanąć punkt, który zdecyduje o być lub nie być w kole owych nowych myśliwych. Opozycja bowiem odwołała się od decyzji zarządu o ich przyjęciu. Sam prezes tłumaczy, że tu nie chodzi o żadną władzę.

– O co ja mam tu niby walczyć? O niekończącą się pracę społeczną? Poza tym na najbliższym zebraniu nie będziemy wybierali nowych władz. To walne sprawozdawcze, które miało odbyć się w kwietniu, ale ze względu na pandemię nie doszło do skutku. Walne wyborcze odbędzie się nie później niż do 30 dni po zakończeniu pandemii – tłumaczy prezes. (bm)