Dwa lata za gryzienie i straszenie wybuchem

Sąd Rejonowy w Chełmie skazał Waldemara K. na karę bezwzględnego więzienia i przymusowe leczenie z alkoholizmu. Rok temu pijany mężczyzna groził wysadzeniem domu w powietrze, a przez 16 lat męczył żonę.

Chodzi o wydarzenia z końca listopada ub. roku. Rankiem 30.11 pijany Waldemar K. (61 l.) po nocy spędzonej u matki napił się wódki i wrócił do własnego domu. W drzwiach minął się z żoną, która akurat wychodziła do pracy. Zaraz potem zadzwonił do niej, ale nie odebrała, więc zatelefonował do siostrzenicy, która również mieszka z rodziną niedaleko. Kazał jej w ciągu 10 minut zabrać dzieci i ewakuować się. Gdy po chwili żona oddzwoniła, oświadczył, że zamierza wysadzić w powietrze ich dom. Spanikowana kobieta zadzwoniła do siostrzenicy, a ta potwierdziła, że widziała przez okno, jak K. niesie z garażu butlę z gazem. Przerażona żona wezwała policję.

Policjanci weszli do domu K. i zastali pijanego mężczyznę siedzącego na krześle. Pół metra przed nim stała butla na propan-butan z odkręconym zaworem. K. został zatrzymany i trafił do aresztu.

Śledztwo wykazało, że w rodzinie nieraz dochodziło do przemocy, zresztą była też założona Niebieska Karta. Od 2005 r. mężczyzna znęcał się nad żoną fizycznie i psychicznie. Kilka razy w miesiącu (po alkoholu) wszczynał awantury, w trakcie których poniżał kobietę, popychał, groził pogryzieniem, niszczył sprzęty domowe, kwiaty i tłukł naczynia. Dręczył ją ciągłymi zapowiedziami odebrania sobie życia. Demonstracyjnie wieszał sznur lub przykładał nóż do ciała, barykadował się w łazience i kaleczył ręce.

Powołany do sprawy biegły ocenił, że gdyby tego feralnego dnia na koniec listopada K. spełnił swoje groźby, w wyniku eksplozji zniszczeniu uległyby również sąsiednie działki. Zagrożenie było wielkie. W sąsiednich budynkach znajdowali się starsi i schorowani ludzie, którzy nie mieliby szans na ucieczkę.

Kilka miesięcy temu prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 61-latkowi. Wyrok w tej sprawie zapadł kilka dni temu. Decyzją Sądu Rejonowego w Chełmie K. został uznany winnym zarzucanych mu czynów i wyrokiem łącznym skazany na 2 lata pozbawienia wolności. Na 5 lat musi się wyprowadzić z domu, w tym czasie nie może się też kontaktować i zbliżać do żony na mniej niż 50 m. Sąd orzekł również o przymusowym leczeniu odwykowym. Prokuratura nie zamierza składać zażalenia, ale prawo do apelacji ma też druga strona. (pc)