Dyrektor do spraw niemożliwych

– Jest cierpliwy – to chyba powtarzali wszyscy pracownicy SPSK-4 zapytani przez nas o ich wicedyrektora właśnie przechodzącego na al. Kraśnicką. – …, ale tylko do czasu! – dodawali jednak po chwili namysłu.


Czy to wystarczy Krzysztofowi Skubisowi, żeby pokierować najbardziej zadłużoną placówką medyczną w województwie, jednocześnie mającą ogromny potencjał, ale i najbardziej naciskaną przez polityków, najczęściej nie mających zielonego pojęcia o służbie zdrowia?

Czy politycy odczepią się od „Kraśnickiej”?

Wybranie przez komisję konkursową dotychczasowego zastępcy do spraw ekonomicznych Szpitala przy ul. Jaczewskiego (co przewidzieliśmy jako pierwsi) całkiem dobrze świadczy o Zarządzie Województwa Lubelskiego, który – przyznajmy – nie zawsze w swoich decyzjach kadrowych stawia akurat na fachowość (czego dowodzą choćby losy nieszczęsnego Centrum Spotkania Kultur). Jednak objęcie dyrekcji „Wyszyńskiego” przez dyr. Krzysztofa Skubisa nie odpowiada na zasadnicze pytanie: czy władze samorządowe rzeczywiście pozwolą placówce na gwarantowany ustawą, acz nie praktyką poziom niezależności, dzięki któremu sprawny ekonomista, którym nowy szef niewątpliwie jest – mógłby wyprowadzić wreszcie Szpital na jaką taką prostą stabilizacji i powolnej poprawy? Mówiąc prościej – czy mając Skubisa u steru politycy wreszcie się od „Kraśnickiej” odczepią?

Bez cudów

Dyrektor Skubis obejmuje placówkę wprawdzie znakomitą pod względem medycznym, ze świetną kadrą i całkiem nieźle wyposażoną w sprzęt medyczny, a przy tym oszczędną, ograniczającą dość beztrosko przed laty wykreowane koszty działalności – ale też jednak jednocześnie zadłużoną na przeszło 340 mln zł. Nowy szef nie obiecuje cudów i bardzo ostrożnie zapowiada przyjrzenie się realnemu stanowi jednostki. Co nastraja optymizmem – to deklarowane przez Skubisa przytomne zrozumienie, że poprawy w „Wyszyńskim” (ani zresztą w żadnym innym lubelskim szpitalu…) nie uzyska się już dalszymi cięciami, a jedynie pozyskaniem nowych przychodów. Sęk w tym, że te są niemożliwe wobec obecnej, całkowicie niezrozumiałej polityki Narodowego Funduszu Zdrowia, w praktyce od kilku już lat utrzymującego finansowanie całej ochrony zdrowia w stanie dziwacznego zawieszenia. Dyr. Skubis nie obiecuje więc łatwych rozwiązań – bo takich nie będzie, dopóki nowy/stary rząd nie określi co właściwie ma do zaproponowania w polityce medycznej.

Czy Skubis dostanie wiano?

Ważne też jest to czy – jak to bywa w zwyczaju samorządowym – nowy dyrektor obejmie placówkę z wianem, czyli kredytem zaufania marszałkowskich zwierzchników, wyrażonym nie tylko wyborem i klepaniem po plecach, ale… żywą gotówką, choćby w postaci dalszych poręczeń kredytowych. Bądźmy bowiem poważni – Zarząd Województwa może sobie głośno krytykować „dalsze zadłużanie szpitali”, ale przecież innej finansowej kroplówki nie jest w stanie wygenerować i w obecnym stanie prawnym, i wobec własnej krótkiej kołdry budżetowej.

Dyrektor Skubis, poważny, rozsądny ekonomista okazał się więc być człowiekiem bardzo odważnym. Na zostanie dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. S. Wyszyńskiego SPZOZ przy al. Kraśnickiej w Lublinie mógł bowiem w obecnej sytuacji zdecydować się wyłącznie ktoś wyjątkowo dzielny… TAK