Dzieci chciały razem umrzeć. Otruły się i pocięły

Rozpaczliwe wołanie o pomoc. Dwie dziewczynki próbowały wspólnie popełnić samobójstwo. Jedna z nich to wychowanka Domu Małych Dzieci w Chełmie. Dyrekcja placówki milczy, a o sprawie poinformowany został sąd rodzinny.

Ta historia aż przyprawia o dreszcze. Dwie młodziutkie uczennice chełmskiej szkoły (12 i 13 lat!) zawarły samobójczy pakt. Dzieliły swoje sekrety, znały się jak łyse konie, a w poniedziałek (21 maja) postanowiły razem odebrać sobie życie w budynku przy ulicy Kolejowej.

– Zgłoszenie do interwencji w sprawie próby samobójczej odebraliśmy z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Patrol udał się pod wskazany adres, ale na miejscu nikogo nie zastał. Dziewczynki jechały już karetką do szpitala – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Zmieszały leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwgorączkowe. Wzięły garść tabletek, a żeby szybciej odejść na tamten świat, podcięły sobie żyły. O mały włos nie doszło do dramatycznych zdarzeń. Najprawdopodobniej jedna z dziewczynek w końcu chwyciła za telefon i wybrała numer alarmowy. Przestraszyła się śmierci.

Dzieci trafiły na szpitalny oddział ratunkowy. Rany na ich nadgarstkach były na szczęście tylko powierzchowne, ale dziewczynki zażyły toksyczną dawkę paracetamolu – przedawkowały. Po kilku godzinach na chełmskim SOR-ze zapadła decyzja o przewiezieniu ich do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie na odtruwanie.

Co skłoniło dwie dziewczynki, które mają przed sobą całe życie, do próby samobójczej? Czuły się samotne, odrzucone, nie miały właściwej opieki, były prześladowane w szkole, doświadczały przemocy? Obie miały problemy i w ten ostateczny sposób chciały się z nimi uporać czy może jedna z przyjaciółek namówiła drugą na wspólną śmierć?

Jak się dowiedzieliśmy, jedna z odratowanych dziewczynek to wychowanka Domu Małych Dzieci w Chełmie. Razem z nią w placówce przebywa jeszcze jej młodsze rodzeństwo. Niestety, mimo kilku prób, nie udało nam się porozmawiać z dyrektor DMD. O próbie samobójczej dzieci został już poinformowany Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Chełmie.

Do rosły jest od tego, żeby pomóc

Próba samobójcza dziecka to zawsze olbrzymi szok, zaskoczenie i niezrozumienie. Niestety, coraz więcej nastolatków staje przed tym desperackim czynem. Na początku roku miastem wstrząsnęła wiadomość o samobójstwie 13-letniego Krystiana. W szkole był uśmiechniętym, przeciętnym uczniem, ale jako mały chłopiec był bity przez matkę. Pewnego dnia po prostu rzucił się pod pociąg. Miesiąc wcześniej 17-latek z Sawina powiesił się z miłości na ambonie myśliwskiej. A nieudanych prób samobójczych dzieci było o wiele więcej.

Jak podkreślają psychologowie, problem w tym, że dzieci, szczególnie te najmłodsze, tak naprawdę nie wiedzą, co to śmierć. Nie rozumieją jej ostateczności i nieodwracalności. Myślą, że to „tylko na chwilę”, że pokażą, jak im jest źle, a potem wszystko wróci do normy. Niezmiennie większość samobójstw dokonywanych przez dzieci i młodzież to tak naprawdę wołanie o pomoc. (pc)