Dzieci nie wrócą do domu

Sąd orzekł, że czwórka dzieci odebranych mieszkance gminy Żmudź nie wróci na zimę do domu rodzinnego, w którym brakuje m.in. ogrzewania. Dzieci pozostaną w placówce opiekuńczej, w której przebywają od czterech miesięcy.

 

O mieszkance gminy Żmudź, której w sierpniu br. odebrano dzieci w wieku 6, 9, 13 i 14 lat i umieszczono je w domu dziecka w Siedliszczu, pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” kilka razy. Kurator zdecydowała się na ten krok m.in. ze względu na fatalne warunki mieszkaniowe rodziny. Pracownicy socjalni twierdzili, że dzieci nie miały zapewnionych podstawowych potrzeb, jak chociażby łóżek. Mieli też zastrzeżenia do opieki nad nimi oraz sposobu wydawania przez matkę pieniędzy z zasiłków. Matka dzieci przystąpiła do remontu domu, aby odzyskać dzieci. Pomocni okazali się m.in. Czytelnicy „Nowego Tygodnia”, którzy po naszym artykule deklarowali pomoc. Organizowano zbiórkę potrzebnych przedmiotów. Rodzinie przekazano wyposażenie łazienki, kanapę, biurko, dywan, łóżka, biurka, komputer. Remont nie został jednak dokończony, a to było jednym z warunków powrotu dzieci do domu.
– Nie stać mnie było na ogrzewanie centralne, ustawiłam grzejnik elektryczny, ale w dwóch pomieszczeniach ogrzewania nie ma – mówi matka dzieci. – Po wywiadzie kuratora sąd uznał, że w domu nie ma odpowiednich warunków dla dzieci i nie mogą do mnie na razie wrócić. Ciężko mi, ale co mogę zrobić? W tej chwili nie jestem w stanie założyć ogrzewania.
Matka dzieci mówi, że w tej sytuacji na zimę prawdopodobnie sama wyprowadzi się do rodziny poza gminę Żmudź. (mo)