Dzielnicowy z powołania

Mieszkanka Krasnegostawu jest tak wdzięczna swojemu dzielnicowemu, młodszemu aspirantowi Kamilowi Miszczakowi, że napisała do jego szefa, chwalący podwładnego list. Miała za co.

Codzienna praca policjanta to nie filmowe pościgi za zbirami i kroczenie śladem maniakalnego zabójcy. Zdecydowanie częściej to interwencje przy domowych awanturach lub drobnych aktach wandalizmu.

– Policjanci w codziennej służbie spotykają się z przeróżnymi sytuacjami i do każdej z nich starają się podchodzić indywidualnie, aby zrozumieć oczekiwania ludzi – podkreśla aspirant Jolanta Babicz, rzecznik prasowa krasnostawskiej policji. – Takim łącznikiem między społeczeństwem a policją są np. dzielnicowi. – Często pełnią oni rolę mediatora w konfliktach społecznych oraz niosą pomoc potrzebującym mieszkańcom swojego rejonu.

Doskonałym przykładem jest tu dzielnicowy rejonu numer 2 w Krasnymstawie – młodszy aspirant Kamil Miszczak. W ubiegłym tygodniu na ręce tutejszego komendanta powiatowego policji nadkomisarza Szymona Mroczka trafiło pismo z podziękowaniami dla mundurowego.

Postawa Pana Dzielnicowego jest wzorem dla innych i godna naśladowania oraz pokazuje, iż takim ludziom można zaufać, a Policjant to przyjaciel – to tylko fragment listu, który do komendy wysłała jedna z mieszkanek Krasnegostawu.

Nie możemy wdawać się w szczegóły, ale podkreślmy, że dzielnicowy Kamil Miszczak od miesięcy ją odwiedzał i pomagał. Kobieta mieszkała z dorosłym synem, nadużywającym alkoholu, który nie pomagał jej w utrzymaniu domu. – Zawsze mogła jednak liczyć na pomoc naszego policjanta – podkreśla J. Babicz.

W końcu młodszemu aspirantowi Kamilowi Miszczakowi udało się namówić mężczyznę na leczenie. Mieszkanka Krasnegostawu dziękuje mu za wsparcie, zainteresowanie i dobre rady. W liście podkreśla, że dzielnicowy jest „po prostu osobą z powołaniem i empatią, co w obecnych czasach jest rzadkością”. (kg)