Dziura w kasie

15 października, czyli nieumowny termin wypłaty świadczeń z MOPR, minął, a pieniędzy dalej nie było. Zamiast tego pojawiła się wiadomość, że od listopada będą wypłacane pod koniec miesiąca. Wśród uprawnionych zawrzało. Tym bardziej, że – jak mówią – dyrektor MOPR traktuje ich lekceważąco i nigdy nie ma czasu na rozmowę.

Choć teoretycznie MOPR na wypłatę świadczeń ma czas do końca miesiąca, dotychczas pieniądze na konta podopiecznych ośrodka trafiały do każdego „piętnastego”. W październiku pojawił się z tym problem. Zaczęła się druga połowa miesiąca, a zasiłków nie ma.
– Moje dziecko ma zapalenie oskrzeli, a ja nie mam pieniędzy – żali się pani Agnieszka Górecka.
W podobnej sytuacji znalazło się wielu chełmian. Nie mają za co kupić opału, zapłacić za gaz, czynsz, przedszkole, a nawet chleb. Zdesperowani w poniedziałek (17 października) oblegali wydziały ośrodka, chcą się dowiedzieć, kiedy otrzymają przyznane zasiłki stałe, celowe, świadczenie wychowawcze i pieniądze z funduszu alimentacyjnego. Od próbujących zapanować nad sytuacją pracowników MOPR mieli usłyszeć, że pieniądze lada moment dojdą, ale od listopada będą wysyłane dopiero po 20. dniu każdego miesiąca. A zainteresowani, jeśli chcą, mogą pisać podanie do prezydent o zmianę terminu wypłaty.
– Urząd wojewódzki dopiero w piątek przelał nam środki na wypłatę świadczeń i natychmiast je rozdysponowaliśmy. To nie tak, że trzymamy pieniądze w kasie – wysyłamy je od razu, gdy tylko dostaniemy – wyjaśnia Waldemar Kozioł, p.o. dyrektora MOPR w Chełmie. – Otrzymaliśmy też (tak jak i wszystkie ośrodki pomocy w województwie) pismo z sugestią, by nie kumulować wypłat i przesunąć niektóre terminy. Dlatego, po uzgodnieniu z komornikami, zmieniony został jedynie kalendarz wypłat środków z funduszu alimentacyjnego. Będą wysyłane 20. dnia miesiąca. Wypłaty pozostałych świadczeń będą realizowane wcześniej – dodaje W. Kozioł.

Opóźnienie w wypłatach to jedno, ale podopieczni MOPR mają sporo uwag odnośnie nowego dyrektora placówki: – Albo go nie ma, albo zamyka się w pokoju i nie chce w ogóle z nami rozmawiać, że niby jest taki zajęty. Była dyrektor Kozaczuk nigdy tak nie postępowała. Kozioł uważa nas za gorszych, bo korzystamy z zasiłków, traktuje nas lekceważąco – mówią zbulwersowani.
W. Kozioł odrzuca te zarzuty. Jak mówi, interesantów przyjmuje we wtorki, po wcześniejszych zapisach. A poza tym podopieczni ośrodka zawsze mogą też porozmawiać o swoich bolączkach z kierownikami poszczególnych sekcji lub pracownikami socjalnymi. (pc)