Filharmonia pełna wrażeń

Jesień obfituje tu w doznania płynące z muzyki najwyższych lotów. Niezapomnianym przeżyciem dla melomanów były grudniowe wydarzenia na scenie Filharmonii Lubelskiej im. Henryka Wieniawskiego – nawet jeśli w realiach antycovidowych kończącego się roku 2021.

Dla wielu lublinian muzycznym ukoronowaniem roku były dni 3, 10 i 11 grudnia. Pierwszego z nich na scenie FL wybrzmiał Koncert fortepianowy a-moll opus 16 Edvarda Griega. Rozpisany na orkiestrę, w trzech częściach, już sam w sobie stanowi wydarzenie estetyczne najwyższej rangi. Tego wieczora Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Lubelskiej poprowadził Dawid Jarząb, a brzmienie zespołu wzbogacił Tomasz Ritter – 26-letni, utytułowany już lubelski pianista.

Pod jego palcami fortepian Steinwaya rozgrzały mocne, romantyczne akordy, usłyszeliśmy pasaże godne finału konkursów pianistycznych. Solista sprawił, że wielu z nas na nowo odkryło piękno tego dzieła, feerię dźwięków właściwą muzyce Chopina. Bodaj z tej przyczyny ów koncert fortepianowy należy do ulubionych utworów polskich miłośników Griega. Wielką inwencję melodyczną i rytmiczną czerpaną tu z norweskiego folkloru podbiło wirtuozowskie wykonanie Rittera. Ten wspólny z orkiestrą popis był polem genialnej interpretacji utworu, sprawiając słuchającym prawdziwą ucztę.

Drugą jej część, po przerwie, stanowił cykl miniatur fortepianowych Modesta Musorgskiego „Obrazki z wystawy” – inspirowane faktycznym wernisażem prac malarskich w Petersburgu (1874). Autor skomponował dzieło na wzór niezwykłej baśni opowiadanej w 10 muzycznych epizodach. Łączy je kilkakroć ‘Promenada’ – dźwiękowy spacer Musorgskiego, „rozglądanie” się po owej wystawie. Owocuje to fantastyczną dosłownością wrażeń przełożonych na polifonię.

Jednak za dodatkową atrakcyjność „Obrazków” odpowiada Maurice Ravel, który pół wieku później rozpisał dzieło Rosjanina na barwną instrumentację. Tę wzbogaconą postać pierwowzoru, pełną kolorystyki brzmień i awangardowych pomysłów harmonicznych, wysłuchano z nabożeństwem. Głębokie doznania estetyczne i wzruszenia były czytelne na twarzach z widowni, nawet jeśli skrytych maseczkami. Po takim „wernisażu” zasłuchani ludzie niemal równocześnie powstali nagradzając orkiestrę FL wielkimi brawami.

Co ważne i ciekawe, 5 grudnia „Obrazki z wystawy” wybrzmiały również w ramach cyklu Niedzielny Poranek Muzyczny. I choć są to utwory niełatwe w odbiorze, zyskały poklask sali pełnej młodych widzów. Przyczynili się do tego lubelscy aktorzy Wiktoria Dudek i Grzegorz Popiołek, którzy dowcipnymi komentarzami uatrakcyjnili spotkanie z muzyką poważną.

Koncert muzyki filmowej

To drugie, zaskakujące bogactwem przeżyć, wydarzenie na tej scenie – dwukrotnie: 10 i 11 grudnia. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Lubelskiej wystąpiła tu w nieoczywistej roli „komentatora” ścieżki dźwiękowej kilku produkcji filmowych. Pełny jej skład poprowadził sam dyrektor FL Wojciech Rodek. W jednym z utworów solistką była Patrycja Rybak – fortepian, zdolna uczennica Szkoły Muzycznej im. T. Szeligowskiego w Lublinie.

Usłyszeliśmy muzykę z filmów: „Harry Potter i kamień filozoficzny”, „Śmierć w Wenecji”, „Miłość Elwiry Madigan”. Również z głośnego „Titanica”. I właśnie motyw finałowy z tego filmu – znany jako dość łzawy przebój z repertuaru Céline Dion – zachwycił publiczność swą mocą (tu według aranżacji Marcina Mirowskiego).

W koncercie urzekało rzadko spotykane, jednocześnie bardzo ciekawe zestawienie utworów giganta muzyki filmowej Johna Williamsa z dziełami geniuszów klasyki – Mahlera i Mozarta wplecionymi w warstwę muzyczną filmów.

W drugiej części wieczoru dominowały „Gwiezdne Wojny”. Lubelscy filharmonicy czuli się wybornie i w tym repertuarze. Doceniła to publiczność. Na koniec, pod wrażeniem mistrzowskiej gry 80-osobowego zespołu, sala spontanicznie wstała nagradzając muzyków burzą oklasków. Owacja była sygnałem dla maestro, by docenioną tak spektakularnie orkiestrę znów poprowadzić na …„Gwiezdne Wojny”, bisując motyw przewodni filmu.

Wartości estetycznej koncertu dopełniał Paweł Sztompke – redaktor muzyczny Polskiego Radia, rozbudowaną narracją o tej zjawiskowej sztuce.

Marek Rybołowicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here