Fucha w MPEC dla byłego wiceprezydenta

Stanisław Mościcki, miejski radny, były wiceprezydent Chełma, od blisko dwóch lat na emeryturze, dostał zlecenie w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej. Na jego zatrudnienie z oburzeniem zareagowały zakładowe związki zawodowe i najstarsi pracownicy, którzy zarzucają prezesowi Jędruszczukowi, że z jednej strony wysyła na emeryturę osoby, które uzyskały prawo do świadczeń, a z drugiej przyjmuje do pracy radnego, w dodatku emeryta…

Przez blisko 10 lat był wiceprezydentem Chełma, odpowiedzialnym m.in. za oświatę, kulturę, sport czy sprawy społeczne. Z końcem grudnia 2017 roku odszedł na emeryturę, co zresztą wcześniej zapowiedział. W ubiegłym roku został radnym miejskim, kandydując z komitetu wyborczego „Postaw na Chełm” Agaty Fisz. Po dwóch miesiącach opuścił klub i wraz z radnymi Tomaszem Otkałą oraz Maciejem Baranowskim reaktywował „Rozwój i Demokracja”.

Stanisław Mościcki, bo o nim mowa, po dwóch latach zawodowej bezczynności, rozpoczyna pracę w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej. Jak mówi prezes chełmskiej spółki, Artur Jędruszczuk, były zastępca prezydenta został zatrudniony na umowę zlecenie na czas określony. Dostał zadanie przeprowadzenia wewnętrznej kontroli w MPEC. Prezes podkreśla, że tego typu kontroli w spółce dotąd nie było, a ważne, by w dokumentach, wszelkich regulaminach był porządek. Według niego, osobie z zewnątrz łatwiej będzie na to wszystko spojrzeć i podjąć właściwe decyzje.

Na zatrudnienie w spółce Stanisława Mościckiego z oburzeniem zareagowała załoga, a zwłaszcza zakładowe związki zawodowe i najstarsi pracownicy MPEC. Zarzucają prezesowi Jędruszczukowi, że z jednej strony osoby, które uzyskały wiek emerytalny, są nakłaniane do przejścia na emeryturę, z drugiej zaś sternik firmy przyjmuje do pracy radnego, w dodatku przebywającego od jakiegoś czasu na emeryturze.

– To nie jest w porządku, gdy wieloletnich, zasłużonych pracowników stawia się w sytuacji bez wyjścia i wysyła na emeryturę, tłumacząc to również oszczędnościami na wynagrodzeniach, a przyjmuje się do pracy osobę, mającą już świadczenie emerytalne – mówi oburzony pracownik spółki. – Zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się MPEC, dlatego też tym bardziej zastanawiające jest, dlaczego prezes Jędruszczuk zatrudnił radnego.

Prezes Jędruszczuk twierdzi, że liczy na samorządowe doświadczenie i wiedzę Stanisława Mościckiego, który przez wiele lat pracował na kierowniczych stanowiskach i podkreśla, że umowa z radnym jest zawarta na czas określony i zawiera konkretne zlecenie. Zapewnia, że zatrudnienie byłego wiceprezydenta to jego suwerenna decyzja.

Tymczasem już jakiś czas temu dość głośno mówiło się, że Stanisław Mościcki w gabinecie prezydenta Chełma Jakuba Banaszka miał szukać dla siebie zajęcia w podległych miastu jednostkach lub w spółkach. Ciekawe, czy na najbliższych posiedzeniach komisji i sesji rady miasta, Mościcki odważy się krytykować przygotowane przez prezydenta Banaszka projekty?

Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, Stanisław Mościcki w MPEC ma przepracować ponad 100 godzin miesięcznie, a jego wynagrodzenie rzekomo ma oscylować między 3 a 4 tys. zł. Próbowaliśmy skontaktować się z byłym wiceprezydentem, by zapytać go o komentarz w tej sprawie i potwierdzić te doniesienia, ale Stanisław Mościcki nie odbierał od nas telefonu.

Zatrudnianie emerytów w samorządzie lub podległych mu jednostkach, czy spółkach, od lat jest źle odbierane przez mieszkańców Chełma. W poprzednich kadencjach chełmianie wielokrotnie zarzucali byłej już prezydent Agacie Fisz współpracę z Józefem Górnym, który przez 12 lat pełnił funkcję wiceprezydenta miasta, a jednocześnie pobierał wojskową emeryturę. (s)