Futbolowa wojna w Siennicy Nadolnej

BRAT SIENNICA NADOLNA – START KRASNYSTAW 4:3 (3:0)


1:0 – P. Szadura (2), 2:0 – Suduł (36), 3:0 – Suduł (40), 3:1 – Chariasz (46), 3:2 – Ignaciuk (81 samobójcza), 3:3 – Kiszyjew (85), 4:3 – Arnold Kister (90).
Brat: Pypa – D. Jopek, Ignaciuk, Arkadiusz Kister, M. Szadura, Suduł, K. Jopek, Urbański (70 Kleban), Wędzina (90 Witka), P. Szadura ( 77 Szczepaniuk), Arnold Kister. Trener – Andrzej Ignaciuk.
START: Wikło – Bielak, Borys, Saj, Lenard, Chariasz, Drahańczuk (65 Dworucha), Kuczyński, P. Wójcik, Sadowski (73 Frącek), Kiszyjew (89 Szponar). Trener – Arkadiusz Mazurek.
Czego w tym spotkaniu nie było! Świetne kontrataki i prowadzenie Brata 3:0 do przerwy. Wspaniałe przebudzenie Startu, samobójcze trafienie trenera gospodarzy i cudowny strzał na wagę trzech punktów w 90 min. Ci, co przyszli na stadion w Siennicy Nadolnej, na brak emocji nie mogli narzekać. Piłka nożna jest po prostu piękna! A starcie Brata ze Startem Krasnystaw na szczycie ligi okręgowej obejrzało ok. 300 osób. Ale po kolei…
Sobotni mecz zapowiadał się ciekawie z kilku powodów. W Siennicy Nadolnej miało dojść nie tylko do derbów powiatu krasnostawskiego, ale i do starcia dwóch czołowych zespołów chełmskiej okręgówki. Przed ostatnią kolejką Start był drugi, a Brat trzeci w tabeli, ale jedni i drudzy mieli tą samą ilość punktów. Jesienią zespół z Krasnegostawu wygrał z Bratem 3:2, po dramatycznej końcówce. Do 88 min. było 2:0 dla zespołu z Siennicy Nadolnej. Faworyta sobotniej potyczki należało upatrywać w drużynie gości. Start wzmocnił się przed rudną rewanżową, do klubu wrócił m.in. Daniel Chariasz, ostatnio grający w Chełmiance, w świetnej formie znajduje się Piotr Wójcik, który tydzień temu wbił cztery bramki Tatranowi Kraśniczyn. Tymczasem już w 2 min. goście stracili piłkę w środku boiska. Przechwycił ją Suduł, który przytomnie dograł do Pawła Szadury. Ten z kolei nie dał szans Tomaszowi Wikło i zrobiło się 1:0. Pięć minut później mógł być remis, ale Bielak trafił w poprzeczkę. Kolejną dobrą szansę zawodnicy Startu zmarnowali w 21 min. W polu karnym Brata do piłki dopadł Chariasz, ale jego strzał świetnie obronił Pypa. W 36 min. było 2:0. Borys stracił futbolówkę w środku pola, Urbański szybko zagrał do Suduła, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z Wikło. Nie minęły cztery minuty, a obrońcy Startu popełnili kolejny błąd i Suduł ponownie znalazł się sam przed bramkarzem z Krasnegostawu. I tym razem się nie pomylił, a Siennica Nadolna oszalała ze szczęścia, bo zrobiło się 3:0. Zapowiadało się na pogrom gości.
W przerwie Arkadiusz Mazurek, trener Startu, musiał powiedzieć swoim zawodnikom kilka ostrych słów, bo na drugą połowę piłkarze z Krasnegostawu wyszli odmienieni. Zaraz po zmianie stron przeprowadzili najładniejszą akcję meczu. Asystował Piotr Wójcik, a aktywny Chariasz precyzyjnym strzałem zdobył pierwszego gola. W 57 min. mogło być jednak 4:1, ale Arnold Kister minimalnie przestrzelił. Start nie poddawał się. W 75 min. Michał Kuczyński trafił w słupek, ale goście nie zrazili się i nadal atakowali. W 81 min. Kiszyjew wrzucił piłkę w pole karne Brata, a Andrzej Ignaciuk, grający trener ekipy z Siennicy Nadolnej, interweniował tak niefortunnie, że przelobował własnego bramkarza. Cztery minuty później kibice Brata po raz kolejny złapali się za głowy. W zamieszaniu pod bramką gospodarzy przytomnością wykazał się Kiszyjew i zrobiło się 3:3. Gdy wydawało się, że derby zakończą się podziałem punktów przypomniał o sobie Arnold Kister. Po raz kolejny pokazał, że jak nikt inny w tej lidze potrafi precyzyjnie uderzyć z dystansu. Najlepszy chyba na dziś dzień zawodnik Brata w 90 min. pięknym strzałem z ponad 20 m zapewnił gospodarzom trzy punkty. Siennica Nadolna po raz drugi oszalała z radości. A zawodnicy Startu schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami. Za drugą połowę należą się im brawa, bo pokazali charakter. W końcu z 0:3 wyciągnęli na 3:3. W ostatnich sekundach zapomnieli o jednym. Mianowicie nie można było zostawić wolnego miejsca Kisterowi na złożenie się do strzału zza pola karnego. Porażka Startu jeszcze o niczym nie przesądza, ale jeśli drużyna z Krasnegostawu naprawdę chce wrócić do IV ligi, nie może już tracić punktów. (kg, fot. Karol Garbacz)