Fuzja zbawi Włodawiankę?

Czarne chmury zebrały się nad włodawską piłką nożną. By ją ratować, burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński gorąco namawia zarządy, mającej gigantyczne problemy kadrowe Włodawianki i SPS Eko Różanka do połączenia obu klubów. Dzięki takiemu rozwiązaniu we Włodawie dalej istniałaby czwarta liga. Jest to realne, ale działacze, zwłaszcza włodawskiego klubu, będą musieli zgodzić się na wiele ustępstw. Rozmowy trwają, a ich finał jest przewidywany na koniec bieżącego tygodnia.

Problemy Włodawianki…

Jeszcze miesiąc temu nic nie wskazywało na to, że Włodawianka latem może mieć poważne problemy kadrowe. Po zakończeniu sezonu 2016/2017 wyróżniający się piłkarze dostali jednak propozycję gry w innych klubach. Piotr Chodziutko od razu trafił do beniaminka III ligi, Chełmianki. Patryk Błaszczuk pojechał na testy do innego trzecioligowca, Avii Świdnik. Doświadczonym Wojciechem Więcaszkiem zainteresowało się Podlasie Biała Podlaska. Na Łukasza Bartnika ochotę miała Tomasovia Tomaszów Lubelskim. Najbardziej doświadczeni gracze, czyli Daniel Polak, Artur Nielipiuk i Paweł Soroka coraz częściej myślą o zawieszeniu butów na kołku.
Nic dziwnego, że po zakończonym sezonie zarząd Włodawianki i trener Marek Drob ogłosili casting. Sądzili, że pozostający bez przynależności klubowej zawodnicy, a także ci, którzy chcieliby spróbować swoich sił w czwartej lidze, stawią się na pierwszym treningu. Telefonów było sporo, ale piłkarze głównie liczyli na łatwy zarobek. Sęk w tym, że Włodawianka do ligowych krezusów nie należy. Jakby miała pieniądze, nie musiałaby ogłaszać castingu. Zawodnicy przyszliby sami, a trener Drob mógłby wybierać, jak w ulęgałkach.
Pierwszy trening miał odbyć się we wtorek 11 lipca. Nie doszedł jednak do skutku, bo nie było frekwencji. Trener Drob i członkowie zarządu po cichu liczyli, że dwa dni później, w czwartek, zawodnicy przyjdą. Niestety, ale i tym razem zajęcia trzeba było odwołać. Do skutku nie doszedł też sparing z Lublinianką. Działacze Włodawianki zrozumieli, że problemy kadrowe są poważniejsze, niż mogłoby się wydawać.

… a problemy Eko

Z zupełnie innymi problemami po awansie do czwartej ligi przyszło się zmierzyć beniaminkowi SPS Eko Różanka. Klub ma zespół, ale nie posiada bazy, jaką trzeba dysponować w czwartej lidze.
Z góry wiadomo było, że działaczom Eko w niespełna dwa miesiące nie uda się przygotować boiska w Różance do wymogów licencyjnych, obowiązujących w czwartej lidze. Tym bardziej, że Eko do uzyskania licencji potrzebuje także trzech zespołów młodzieżowych. Jednego mu brakuje. Nie ma też licencjonowanego kierownik ds. bezpieczeństwa, ani spikera.
Prezes klubu i główny sponsor Andrzej Kaliszuk zaczął szukać miejsca, gdzie jego drużyna mogłaby rozgrywać mistrzowskie pojedynki. W grę wchodził obiekt z ogrodzeniem między trybunami a boiskiem i odpowiednim zapleczem, czyli szatniami, bieżącą ciepłą wodą itd. W tej sprawie był w Woli Uhruskiej i rozmawiał z władzami gminy, ale akceptacji nie uzyskał.
Prezes doskonale zdawał sobie sprawę, że czas ucieka, a najpóźniej do 27 lipca klub musi przedłożyć komisji licencyjnej LZPN dokumenty, niezbędne do uzyskania licencji na grę w czwartej lidze. Andrzej Kaliszuk udał się więc do Parczewa. Tam migiem podpisał porozumienie i wszystko wskazywało na to, że do czasu dostosowania obiektu w Różance do wymagań licencyjnych (prezes zapewnia, że prace już ruszyły), Eko mecze w roli gospodarza będzie rozgrywało na stadionie Victorii Parczew.

Będzie fuzja?

Oba włodawskie kluby borykają się zatem z poważnymi problemami, ale Włodawianka bez wątpienia ma ich o wiele więcej. Ze względu na brak zawodników, grozi jej wycofanie zespołu seniorów z czwartej ligi i gra w klasie „A” swoimi wychowankami oraz juniorami. Eko z kolei musi rozgrywać mecze z oddalonym od Różanki o kilkadziesiąt kilometrów Parczewie, co na pewno nie do końca podoba się kibicom. Woleliby oglądać swoją drużynę w Różance, a najdalej we Włodawie.
W ubiegły piątek 14 lipca sprawy w swoje ręce wziął burmistrz Włodawy, Wiesław Muszyński. Wezwał działaczy Włodawianki na „dywanik” i starał się nakłonić ich do połączenia sił z Eko Różanka. Spotkał się też z Andrzejem Kaliszukiem, szefem Eko.
Jeśli pomysł burmistrza wypali, kibice z powiatu włodawskiego dalej będą mogli oglądać piłkę nożną w czwartoligowym wydaniu. Beniaminek zamiast jeździć do Parczewa zagra na miejskim stadionie we Włodawie.
Działacze Włodawianki, wiedząc, że znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, kupili pomysł burmistrza Muszyńskiego. Co prawda cała piłkarska Włodawa doskonale wie o długoletnim konflikcie obu prezesów, Ryszarda Nilipiuka z Włodawianki i Andrzeja Kaliszuka z Eko, ale jak mówi pierwszy z nich, dla dobra włodawskiego futbolu w każdej chwili jest w stanie zakopać „wojenny topór” i rozpocząć nowy rozdział.
– Jestem gotowy na wiele ustępstw – mówi R. Nilipiuk. – Pieczę nad czwartoligową drużyną może sprawować prezes Kaliszuk i osoby związane z klubem Eko. My, jako działacze Włodawianki, pomożemy przy organizacji meczu, zapewnimy kierownika ds. bezpieczeństwa i spikera, którzy mają akceptowane przez Lubelski Związek Piłki Nożnej licencje, przygotujemy stadion. Przekażemy też zawodników, którzy jeszcze zostali w klubie. Zgodzimy się też, by trenerem zespołu był Sławomir Skorupski, obecny szkoleniowiec Eko. Chcielibyśmy natomiast więcej uwagi poświęcić na szkolenie juniorów, trampkarzy i młodzików. Mógłby ich trenować Marek Drob, dotychczasowy szkoleniowiec naszej drużyny seniorów. Zamierzamy też utrzymać drugi zespół i zgłosić go do rozgrywek klasy „A”. Składałby się z zawodników, którzy nie znaleźliby się w kadrze pierwszej drużyny i pozostałych chętnych do gry w nim.
Dobro włodawskiej piłki na sercu leży też Andrzejowi Kaliszukowi, prezesowi Eko. – Prowadzimy rozmowy z zarządem włodawskiego klubu i burmistrzem Wiesławem Muszyńskim, a ich finał zależy od tego, na jakie ustępstwa są w stanie pójść działacze Włodawianki – podkreśla A. Kaliszuk. – Przypomnę tylko, że to Włodawianka stoi pod ścianą, bo posypała się jej drużyna seniorów. Nasz klub presji nie ma. Co prawda pierwsze kolejki rozegramy w Parczewie, ale robimy wszystko, by jak najszybciej wrócić do Różanki. Co do ewentualnego połączenia z Włodawianką, zależy nam na wielu kwestiach, nie tylko na zespole czwartej ligi. Duży nacisk kładziemy na szkolenie młodych piłkarzy. Proszę zauważyć, że nasz klub ma obecnie więcej wychowanków – młodzieżowców, niż Włodawianka. To duża zasługa Andrzeja Łągwy, trenera grup młodzieżowych Eko, który potrafił przyciągnąć młodzież i odpowiednio ją szkolić. Chcemy, by we włodawskich podstawówkach już od pierwszej klasy chłopcy mogli uczestniczyć w zajęciach z piłki nożnej. Nauczyciele wychowania fizycznego w ramach SKS-ów mogliby prowadzić treningi ze wszystkimi chętnymi. Po kilku latach ci młodzi zawodnicy trafialiby do zespołu młodzików. Chcielibyśmy, aby to szkolenie młodzieży w klubie wyglądało zupełnie inaczej niż dotychczas. W innych miastach chłopców szkoli się już od szóstego, czy siódmego roku życia. Podobnie musi być też we Włodawie. Nie ukrywam, że zależy nam na tym, aby w powiecie włodawskim była dobra piłka – dodaje prezes Eko.
Prezesi obu klubów nie rozmawiali też jeszcze o kwestiach finansowych. Wiadomo, że Eko Różanka niemal w 100 procentach jest utrzymywana przez Andrzeja Kaliszuka. Włodawianka z kolei funkcjonuje dzięki dotacji z miasta Włodawa (95 tys. na 2017 rok) i wpływów od sponsorów. Najhojniejszym z nich jest od lat Dariusz Koziej. Dla nowego klubu pomoc finansową podobno zadeklarowało włodawskie MPGK, którego wiceprezesem jest Edward Łągwa, sympatyk piłki nożnej i uczestnik rozmów dotyczących fuzji Włodawianki z SPS Eko Różanka.
Nie ustalono też ostatecznej nazwy nowego klubu, ale jeśli działacze dojdą do porozumienia, wszystko wskazuje na to, że drużyna będzie występowała jako Eko Różanka/Włodawianka.

Burmistrz przekona?

Burmistrz Wiesław Muszyński w całej sprawie wcielił się w rolę negocjatora. Jest optymistą, wierzy w to, że dojdzie do połączenia obu klubów, jak sam podkreśla, dla dobra włodawskiego futbolu.
Z całą pewnością ewentualna fuzja Włodawianki z SPS Eko Różanka w dużej mierze zależy właśnie od burmistrza. Zdaje on sobie sprawę, że połączenie obu klubów to najlepsze obecnie rozwiązanie dla Włodawianki. Burmistrza czeka jednak trudne zadanie. W rozmowach z zarządami obu klubów, musi użyć takich argumentów, które przekonają strony do wielu ustępstw. A już teraz widać, że łatwo nie będzie, bo działacze obu klubów chcieliby mieć decydujący wpływ choćby na szkolenie młodzieży. Kto wie, czy decydującym o ostatecznym wyniku rozmów czynnikiem nie będzie całkowite odsunięcie od władzy w nowym klubie Ryszarda Nilipiuka, za którym Kaliszuk, delikatnie mówiąc, nie przepada.
Najbliższy tydzień dla sympatyków Włodawianki zapowiada się gorący. Od wyniku rozmów w gabinecie burmistrza Muszyńskiego zależeć będzie, drużyny z jakiej klasy rozgrywkowej w nowym sezonie piłkarskim przyjadą do Włodawy. Szanse na to, że Włodawianka połączy się z SPS Eko Różanka, dziś są połowiczne… (ptr)