Gasili ogień, ratowali kota

Uwięziony w samochodzie kot, kolizja, pożary sadzy w kominach, suszarni oraz kotłowni -tymi sprawami zajmowali się włodawscy strażacy w ubiegłym tygodniu. Choć zdarzeń było dużo, nikt poważnie w nich nie ucierpiał.

Mimo apeli strażaków nadal bardzo często dochodzi do pożarów sadzy w nieczyszczonych kominach. Takie dwa zdarzenia odnotowali w ubiegłym tygodniu włodawscy strażacy. Co robić gdy usłyszymy „wycie powietrza w kominie” tj. gwałtowne zasysanie dużych ilości powietrza do komina w celu podtrzymania procesu pożaru sadzy? – wyjaśnia to mł. bryg. Waldemar Makarewicz z PSP we Włodawie. – Samo zjawisko jest dosyć ciekawe -mówi. – Powstaje wtedy, gdy nieoczyszczony z sadzy komin dostaje większą niż zwykle ilość gorącego dymu.

Zapalona sadza jest bardzo gorąca, więc spaliny, które przez nią przechodzą ulegają gwałtownemu nagrzaniu i podniesieniu siłami praw fizyki. Kolejne masy powietrza ulegają zassaniu i wypchnięciu do góry przez komin: tak zaczyna się proces napędzania pożaru sadzy, czyli komin potrzebuje więcej powietrza, a zapalona sadza, gdy je dostaje, zaczyna palić się jeszcze bardziej. Zaczyna się hałas, tłuczenie i wycie w ścianie (kominie), które trudno zlekceważyć.

Gdy jesteśmy w domu niezwłocznie powinniśmy zawiadomić straż pożarną, a następnie ograniczyć ilość dostarczanego powietrza do komina tj. przymknąć piec, aby sadza nie rozpalała się dalej. Należy pamiętać, że całkowicie zamknięty piec będzie nadal spalał opał, którym jest zasilany więc należy uważać, aby dym nie przedostał się do kotłowni. Oczekując na strażaków warto przejść się po wszystkich pomieszczeniach przez które przechodzi komin, a także wejść na poddasze, aby ocenić tam sytuację.

Po przyjeździe strażacy rozpoczną proces gaszenia i w zależności od sytuacji będzie to wpuszczenie proszku gaśniczego przez wyczystkę w najniższym punkcie do komina lub zbicie sadzy i wybranie ją wyczystką w najniższym punkcie. Sytuacja mocno komplikuje się w przypadku braku wyczystek – wtedy trzeba wybić otwór w kominie i wybrać palącą się sadzę – wyjaśnia Makareiwcz.

Poza pożarami kominów strażacy uratowali kota, który utknął w komorze silnika samochodu zaparkowanego przy ulicy Korolowskiej we Włodawie (zwierzęciu nic się nie stało), gasili też dwa poważniejsze pożary -suszarni pestek z dyni w Uhrusku (gm. Wola Uhruska) oraz kotłowni w Osowie (gm. Hańsk). Interweniowali też przy kolizji na ul. Tysiąclecia Państwa Polskiego we Włodawie, gdzie jedna osoba trafiła na obserwację do szpitala. (bm)