Gdy nie strzela się karnego…

ChKS CHEŁMIANKA – JUTRZENKA GIEBUŁTÓW 0:1 (0:1)
0:1 – Michalec (24).


ChKS: Osuch – Wołos, J. Niewęgłowski, Myszka, Kwiatkowski (46 Kocoł), Kożuchowski (46 Kraśniewski), Dobrzyński (83 Kuśmierz), Uliczny, D. Niewęgłowski, Czułowski, Hladkyy (65 Stachyra).

Po dobrym występie w Zamościu wydawało się, że Chełmianka końcówkę rundy zaliczy do udanych. Mecz z Jutrzenką, która również broni się przed spadkiem, dla podopiecznych Tomasza Złomańczuka miał ogromne znaczenie. Niestety, jedna przypadkowa sytuacja, wykorzystana z premedytacją przez gości, zadecydowała o końcowym wyniku, choć wcale nie musiała. Chełmianka miała kilka bardzo dobrych sytuacji, a najlepszej w 67 min. nie wykorzystała Patryk Czułowski, który nie potrafił umieścić piłki z rzutu karnego.

Pierwsze minuty spotkania w wykonaniu Chełmianki były dobre. Gospodarze od razu zepchnęli przeciwnika pod jego bramkę, a efektem przewagi była seria rzutów rożnych. Szkoda, że żaden z nich nie został wykorzystany, tym bardziej, że bramkarz Jutrzenki źle obliczał lot piłki i często mijał się z nią. Po 10 minutach gry mecz wyrównał się, było dużo walki w środkowej strefie boiska, strat piłek po jednej i drugiej stronie. Inna sprawa, że przed i w czasie meczu padał deszcz, boisko było grząskie, nierówne i utrudniało grę obu zespołom. W 24 min.

Jutrzenka miała rzut rożny. Dośrodkowana piłka została źle wybita, spadła pod nogi nadbiegającego Krzysztofa Michalca, który mocnym strzałem po ziemi zaskoczył Cezarego Osucha. Chełmianka zaatakowała groźniej w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej części meczu i miała dwie świetne okazje do wyrównania. Najpierw z ponad 20 m z rzutu wolnego uderzał Paweł Uliczny. Piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od murawy i obrońcy zdołali wybić ją na rzut rożny. W 44 min. po dośrodkowaniu z rogu i zamieszaniu, Piotr Kożuchowski próbował przelobować bramkarza gości, ale ten końcami palców wybił futbolówkę nad poprzeczkę.

W drugiej połowie Jutrzenka broniła się niemal całym zespołem i czekała na okazje do kontrataku. W 58 min. po kontrze bardzo dobrą sytuację zmarnował Dawid Litewka, posyłając piłkę nad bramką. Chełmianka z kolei przeważała, atakowała, starając się doprowadzić do remisu. Pod bramką przeciwnika gospodarze mieli jednak problem z podejmowaniem trafnych decyzji, co jest największym mankamentem w grze drużyny w tym sezonie.

Kiedy aż prosiło się o oddanie strzału na bramkę, zawodnicy Chełmianki szukali innych rozwiązań. W 67 min. wszystko wskazywało na to, że w końcu padnie gol dla chełmskiego zespołu. Przy stałym fragmencie gry Michalec sprowadził do parteru Norberta Myszkę, co nie uszło uwadze sędziemu. Arbiter wskazał na jedenasty metr, ale Czułowski, choć przymierzył w róg, strzelił zbyt lekko i bramkarz Jutrzenki zdołał odbić piłkę. Chełmianka do samego końca walczyła o wyrównującego gola, niestety, podobnie jak w poprzednich meczach, również w niedzielne popołudnie była bardzo nieskuteczna.

Porażka postawiła chełmski zespół w bardzo trudnej sytuacji. By wiosną zachować szanse na utrzymanie się, Chełmianka w dwóch ostatnich meczach tego roku, ze Stalą w Kraśniku i z Sokołem Sieniawa u siebie, musi ugrać co najmniej cztery punkty. Drużynę trenera Złomańczuka na pewno stać na to, pod warunkiem, że zespół odzyska skuteczność. Wyjazdowy mecz ze Stalą w niedzielę 17 listopada o 13.00. (r)