Gigantyczny świąteczny urobek fałszywych policjantów

58-letnia lublinianka zaniosła 25 tys. zł do śmietnika w Ogrodzie Saskim, z kolei 83-latka spakowała do reklamówki całą swoją biżuterię oraz wszystkie trzymane w domu oszczędności i wyrzuciła przez balkon, mało tego – poszła do banku, wypłaciła 24 tys. zł i zostawiła pod ławką przy bloku. Obie kobiety uwierzyły fałszywym policjantom, rzekomo z Centralnego Biura Śledczego. Była i trzecia ofiara, tego samego dnia – już nie z Lublina – 58-latka z Krasnobrodu przelała na konto oszustów 50 tys. zł.

– 58-latka z Lublina odebrała telefon od kobiety, która przedstawiła się jako Honorata Kruk, policjantka Centralnego Biura Śledczego Policji. Odbierająca telefon uwierzyła w historię oszustki i za jej namową poszła do banku. Wypłaciła 25 tysięcy złotych, które zgodnie z kolejnymi poleceniami, wydawanymi przez telefon, zostawiła w śmietniku w Ogrodzie Saskim – informuje komisarz Andrzej Fijołek p.o. rzecznika Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie.

Z kolei do 83-letniej mieszkanki Lublina zadzwonił „policjant”, informując o planowanym przez przestępców włamaniu do jej mieszkania. Prosił o pomoc w rozpracowaniu szajki przestępców. Na jego polecenie kobieta zapakowała do reklamówki wszystkie trzymane w mieszkaniu oszczędności i biżuterię, po czym wyrzuciła przez okno. – Oszust wmówił jej jeszcze, że pieniądze na jej koncie bankowym również są zagrożone. Kobieta uwierzyła i w tę historię i wypłaciła z banku 24 tysiące zł, a następnie zostawiła pod ławką, bo tak kazał jej zrobić rzekomy policjant – dodaje komisarz Fijołek. – Kobieta posłusznie wykonywała wszystkie polecenia. O tym , że została oszukana zorientowała się dopiero po powrocie do domu.

Ten sam los, tego samego dnia spotkał 58-letnią mieszkankę gminy Krasnobród. Zadzwonił do niej mężczyzna, informując, iż jest funkcjonariuszem CBŚP i pracuje nad zatrzymaniem hakerów czyszczących rachunki bankowe. W pośpiechu oznajmił, że oszczędności na koncie 58-latki są zagrożone. Zapewniał, że chce jej pomóc zabezpieczyć pieniądze. Kobieta chciała zweryfikować prawdziwość funkcjonariusza, dzwoniąc do miejscowych policjantów, jednak rozmówca kategorycznie zabronił. Twierdził, że hakerzy ją „namierzają” i jeśli wykona taki telefon, to zepsuje skierowaną przeciwko nim policyjną akcję.

– Dla zweryfikowania prawdziwości jego słów i jego tożsamości polecił wykonanie połączenia na numer *997. Kobieta zadzwoniła i rzekomy pracownik Policji zapewniając ją, że rozmawiała wcześniej z funkcjonariuszem CBŚP, ponownie przekazał mu słuchawkę. Kontynuując rozmowę, zgodnie z poleceniem fałszywego policjanta kobieta przelała ze swojego konta na wskazany przez rzekomego funkcjonariusza rachunek ponad 50 tysięcy złotych. Oszust zapewniał ją, że konto, na które wpływają pieniądze ,stanowi jej własność, zostało założone specjalnie dla niej. W czasie rozmowy z oszustem 58-latka dokonywała kilkunastu przelewów z uwagi na wprowadzone na koncie limity. Kiedy była już przy ostatnim z przelewów, zdenerwowana sytuacją rozłączyła połączenie. Wówczas do pokoju weszła jej córka, która widząc, co się dzieje zaalarmowała policjantów i powiadomiła bank – dodaje kom. Fijołek..

Policjanci nieustannie apelują: ani funkcjonariusze Policji, ani CBŚP nigdy nie informują o prowadzonych akcjach i podejmowanych działaniach. Nigdy też nie wskazują na potrzebę zaciągnięcia kredytu, czy tez przelania swoich oszczędności na wskazane konto. Nie odbierają również i nie przekazują pieniędzy. Jeżeli zadzwoni do nas ktoś, kto zacznie opowiadać o prowadzonych policyjnych akcjach, zachowajmy ostrożność. Nie podejmujmy żadnych nieprzemyślanych działań. Nie informujmy nikogo telefonicznie o ilości pieniędzy przechowywanych w domu lub tych zgromadzonych na koncie. Nie ulegajmy presji czasu wywieranej przez oszustów i nie wypłacajmy pochopnie z banku naszych oszczędności. Jeżeli podejrzewasz, że ktoś próbuje cię oszukać, natychmiast dzwoń na numer alarmowy 112!

(l)