Groźba powodzi?

Śnieżna zima przyczyniła się do podniesienia poziomu wód gruntowych, ale jest też ryzyko powodzi.

Wczesną wiosną ubiegłego roku rolników przytłaczało widmo suszy. Mieliśmy do czynienia z bezśnieżną i ciepłą zimą, drastycznie niskim poziomem wód gruntowych, utrzymującą się niżówką hydrologiczną i apelami o to, aby oszczędzać każdą kroplę deszczówki. Strach przed suszą i nieurodzajem potęgowały mało optymistyczne w tej kwestii długoterminowe prognozy meteorologów. Rolnicy, ogrodnicy długo czekali na pierwszy deszcz, tak potrzebny uprawom. Spadł późno, a potem było go nawet za dużo.

Gwałtowne burze siały spustoszenie. Nawałnica, której nie pamiętali najstarsi, przeszła chociażby przez gminę Żmudź. Warunki pogodowe były ekstremalne, co miało wpływ także na zbiory, a wielu rolników z powiatu chełmskiego zwracało uwagę, że zboża są porażone chorobami grzybowymi i żniwa w wielu przypadkach musiały odbyć się z opóźnieniem. Obfite i częste opady spowodowały podtopienia praktycznie w każdym z powiatów w województwie lubelskim.

Na ostatniej sesji Rady Gminy Żmudź Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź informowała, że spotkała się z przedstawicielami Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie” w sprawie udrożnienia koryt rzek Udal i Krzywólka. Rzeki te wylewają i dochodzi do podtopień okolicznych łąk, na czym tracą ich właściciele. Gospodarz gminy Żmudź mówi, że to wielki problem dla rolników i należy go rozwiązać.

– Mamy już zabezpieczone pieniądze na kompleksowe udrażnianie w tym roku rzek Udal i Krzywólka – mówi Bogusław Kudyba, kierownik Nadzoru Wodnego w Chełmie. – Zdajemy sobie sprawę z sytuacji i stale monitorowaliśmy stan tych rzek. Gdy zostanie przeprowadzona konserwacja, sytuacja się poprawi. Poziom wody na Bugu podniósł się i utrzymywał, a to wpływało na stan rzeki Udal. Poza tym będziemy udrażniali część Uherki, na co też mamy zabezpieczone pieniądze.

Oby nie było gwałtownej odwilży

Bezśnieżne zimy wpływały w ostatnich latach na dramatycznie niski poziom wód gruntowych. W tym roku jest szansa, że to nam nie grozi, bo to pierwsza od kilku lat zima, gdy mamy do czynienia z takimi opadami śniegu. To może poprawić sytuację, jeśli chodzi o stan wód gruntowych, ale jest też druga strona medalu związana z ewentualnymi podtopieniami. Trzeba monitorować stan wód na rzekach i zbiornikach retencyjnych.

– Dawno nie widzieliśmy takiej ilości śniegu – przyznaje B. Kudyba. – Bardzo dobrze, bo jest potrzebny. Jeśli chodzi o ryzyko podtopień, to wszystko zależy od rozwoju sytuacji, jak będzie puszczał mróz: jeśli przyjdzie gwałtowna odwilż będzie pod tym względem gorzej. Na razie mróz trzyma.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Lublinie informuje, że na bieżąco monitoruje sytuację na rzekach i zbiornikach retencyjnych. W komunikacie tej instytucji czytamy, że gospodarka prowadzona na zbiornikach administrowanych przez RZGW w Lublinie uwzględnia prognozy pogody, a zbiorniki dysponują rezerwami i są przygotowane na przyjęcie ewentualnych wód opadowych. Jarosław Kowalczyk, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie mówi, że dzięki śniegowi, który spadł tej zimy, jest nadzieja na poprawę sytuacji związanej suszą, której w ubiegłym roku tak się obawiano. Ale wyższe temperatury powodują, że istnieje ryzyko podtopień.

– Monitorujemy stan rzek, a nasze centrum zarządzania zajmuje się tym dwadzieścia cztery godziny na dobę, jesteśmy w kontakcie ze służbami wojewody – mówił w środę rzecznik Kowalczyk. – Na chwilę obecną stan wód jest średni lub wysoki. Jeśli chodzi o powiat chełmski to stan ostrzegawczy mamy na Bugu w Dorohusku. Sytuacja jest dynamiczna. Zmienia się z dnia na dzień i właśnie najbliższe dni będą kluczowe, bo zobaczymy, jakie temperatury przyniosą.

Stop suszy

To, że retencjonowanie wody w okresie wezbrań oraz zasilanie w wodę środowiska w okresie suszy jest kluczowym działaniem w racjonalnym gospodarowaniu wodami, wynika także z opublikowanego na początku lutego br. przez PGW „Wody Polskie” raportu „Stop suszy. 2020. Od suszy 50-lecia do wzrostu retencji”. Czytamy w nim, że koniec roku hydrologicznego (trwa 12 miesięcy, ale jest liczony od 1 listopada do 31 października) jest okresem uznawanym za czas odbudowy zasobów zlewni. Stąd o stanie zasobów wodnych na kolejny rok przesądzą warunki meteorologiczne kolejnych miesięcy, czyli to, co dzieje się obecnie.

W raporcie czytamy, że według modeli klimatycznych wykonanych do 2100 roku dla Polski będzie następowało nasilenie ekstremalnych zjawisk w przyrodzie. Głównie dotyczyć to będzie gwałtownych opadów oraz długotrwałych okresów suszy, a średnia opadów w skali roku pozostanie na zbliżonym do obecnego poziomie. W raporcie czytamy: „Prognozy te obligują Wody Polskie do prowadzenia działań mających na celu łagodzenie skutków długotrwałych susz oraz minimalizowanie skutków powodzi. Kluczowym działaniem jest racjonalne gospodarowanie wodami poprzez retencjonowanie wody w okresie wezbrań oraz zasilanie w wodę środowiska w okresie suszy.

Stop powodzi

Skoro wiadomo, że nasilą się ekstremalne zjawiska w przyrodzie – będą gwałtowne opady oraz długotrwałe okresy suszy, w całym kraju odbywają się konsultacje społeczne dotyczące aktualizacji planów zarządzania ryzykiem powodziowym. Potrwają do 22 czerwca 2021 r., a spotkania konsultacyjne odbywają się w 28 miastach w całym kraju (w zależności od sytuacji epidemicznej online lub stacjonarnie). W kwietniu br. takie spotkanie planowane jest w Lublinie, ale można też złożyć swoje uwagi czy wnioski za pomocą formularza na stronie internetowej www.stoppowodzi.pl.

NIK o zagospodarowaniu wód opadowych i roztopowych

Z kolei w raporcie Najwyższej Izby Kontroli opublikowanym na początku lutego br. wskazano, że pomimo zmian klimatu i obniżania się w Polsce poziomu wód gruntowych nie opracowano jednolitej strategii zagospodarowania wód opadowych i roztopowych. W opracowaniu czytamy: „… Powstające w miastach osiedla, biurowce czy galerie handlowe, pochłaniają niemal każdy wolny skrawek ziemi. W konsekwencji opady atmosferyczne, na skutek zmian klimatycznych w ostatnich latach bardzo gwałtowne, nie mają jak wsiąkać w grunt – spływają po wyasfaltowanych ulicach i wybetonowanych chodnikach wprost do kanalizacji miejskiej. W efekcie ok. 70 proc. tych wód jest bezpowrotnie tracona, gdyż systemami kanalizacji odprowadzana jest do rzek, a następnie mórz. Dlatego tak ważna jest zmiana podejścia do zagadnienia wód opadowych i dążenie do ograniczenia ich spływu powierzchniowego, poprzez m.in. zwiększanie tzw. retencji terenowej, a także ich podczyszczanie w celu wykorzystania w gospodarce komunalnej, przemyśle oraz w gospodarstwach indywidualnych…”. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here