Groził i straszył

W ubiegłym tygodniu do wędkarzy łowiących ryby w granicznym Bugu w Uhrusku (gm. Wola Uhruska) podszedł rozebrany do pasa mężczyzna. Krzycząc, przeklinając i machając rękami kazał im pakować sprzęt i wynosić się z jego łąki. Straszył, że jeśli wrócą, to będą tego żałować.

Zenon P. jest znany nie tylko w Uhrusku, ale i całej okolicy jako człowiek bardzo porywczy, agresywny, ze skłonnościami do przemocy. Był skazany przez sąd za przestępstwo przeciwko rodzinie, ale jego nazwisko wielokrotnie „wisiało” na wokandzie w innych sprawach.

Człowiek ten posiada w Uhrusku łąki, które dochodzą do granicznego Bugu. W obrębie tych nieruchomości są położone starorzecza, na których P. sieciami łowi ryby. I właśnie na tym polu od lat dochodzi do konfliktów pomiędzy nim a wędkarzami, którzy uważają, że P. uprawia zwykłe kłusownictwo. Zdarzało się, że ktoś ściągał i niszczył jego sieci, były interwencje policji i straży granicznej.

Przed laty, podczas jednej z nich Zenon P. zaatakował ówczesnego komendanta posterunku policji w Woli Uhruskiej, wpychając go do wody. W ubiegłym tygodniu znów dał pokaz agresji. Rozebrany do pasa podchodził po kolei do wędkarzy, którzy łowili ryby w Bugu i używając wulgaryzmów, krzyku i obfitej gestykulacji kazał im się wynosić z jego ziemi i nigdy nie wracać, bo „będziecie tego żałować”! Twierdził, że na jego terenie nie ma żadnych stanowisk do łowienia i ludzie mogą co najwyżej przejść przez jego łąkę, ale nie mają prawa tu łowić.

– Masz 750 kilometrów Bugu poza moją działką, to wyp… tam! Tu nie masz wstępu i ch…! – krzyczał w amoku.

Gdy wędkarze spokojnie usiłowali wytłumaczyć mu swoje racje i przekonać, że nic złego tu nie robią i że mają prawo po swojej stronie, stwierdził, że nic go to nie obchodzi i jeśli jutro ich tu zobaczy, to będą tego gorzko żałować.

– Boimy się nie tylko o siebie, ale też o nasz sprzęt i samochody, które parkujemy z dala od stanowisk do łowienia. Zostawiamy je przed łaką tego człowieka, by nie wchodzić mu w szkodę i dalej idziemy pieszo, choć wzdłuż rzeki jest wyraźna droga, z której korzysta m.in. Straż Graniczna – skarżą się wędkarze.

A o tym, że mają do tego pełne prawo, przekonuje dyrektor biura okręgu PZW w Chełmie, Krzysztof Daniłów. – Niestety, nie jest to pierwszy incydent z tym człowiekiem, ale muszę wyjaśnić, że ustawa Prawo wodne każdemu umożliwia swobodny dostęp do korzystania z publicznych wód śródlądowych, w tym do zaspokajania potrzeb osobistych takich jak wędkarstwo, wypoczynek czy uprawianie sportów wodnych – tłumaczy.

– By ten dostęp zachować, właściciele działek przyległych do wód nie mogą ich grodzić w odległości mniejszej niż 1,5 metra od brzegu, a także zakazywać przechodzenia przez ten obszar. Właściciel nieruchomości przyległej do wód objętych powszechnym korzystaniem jest zobowiązany zapewnić dostęp do wód w sposób umożliwiający to korzystanie. Jeśli tego nie robi, tak jak w opisanym przypadku, podlega karze grzywny – dodaje Daniłów. Jego słowa potwierdza Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Każdy może mieć dostęp do wód publicznych, każdy też musi przestrzegać prawa – również właściciele gruntów położonych nad nimi – mówi pani rzecznik.

Co w takim razie mają zrobić wędkarze czy inne osoby, które Zenon P. lub ktokolwiek inny będzie chciał przegonić znad Bugu? To proste. Nie wdawać się w zbędne dyskusje, nie prowokować, tylko zadzwonić po policję lub straż graniczną. Komendant posterunku w Woli Uhruskiej został już powiadomiony przez okręg PZW w Chełmie o ubiegłotygodniowym incydencie i jest już uczulony na tego typu sytuacje. (bm)