Hajlajf w drodze do granicy

Kolejka TIR-ów na krajowej dwunastce prowadzącej do przejścia granicznego z Ukrainą w Dorohusku ma nawet 20 kilometrów długości. Na wąskiej jezdni jest bardzo niebezpiecznie, bo kierowcy ciężarówek wyprzedzają się, usiłują wjeżdżać w wolne miejsca, a niektórzy potrafią nawet cofać, i to pod prąd.

Od kilkunastu tygodni sznur ciężarówek od Brzeźna do Dorohuska, wzdłuż drogi krajowej nr 12 jest widokiem codziennym. Wszystko przez remont terminalu i świąteczny okres. Kierowcy zwykłych samochodów, którzy są zmuszeni korzystać z tego odcinka muszą być bardzo ostrożni, bo to, co wyrabiają niektórzy kierowcy TIR-ów, aż jeży włosy na głowie.

Normą jest przeciskanie się obok ciągu zaparkowanych na poboczu ciężarówek przez inne. Na porządku dziennym są wystające aż po środkową linię rozdzielającą kierunki jazdy naczepy, bo kierowcy zestawów znaleźli wnękę w kolejce, ale nie na tyle długą, by schować w niej cały zestaw. Ale i na to znajdują rozwiązanie w postaci magicznego przycisku świateł awaryjnych, które służą oczywiście do czego innego.

– Jeżdżę tą drogą codziennie – mówi nasz czytelnik. – Myślałem, że wszystko już w życiu widziałem, ale myliłem się, kiedy jadąc w nocy w stronę Dorohuska, oczywiście środkiem drogi, nagle zobaczyłem cofającą w moją stronę ciężarówkę. Jej kierowca nie został wpuszczony w kolejkę, więc cofał w poszukiwaniu wolnego miejsca, nie bacząc na to, że realnie zagraża życiu innych – denerwuje się nasz rozmówca.

Ewa Czyż z chełmskiej Komendy Miejskiej Policji mówi, że odkąd kolejki ciężarówek w stronę granicy stały się dłuższe, patrole drogówki o wiele częściej pojawiają się na tym odcinku i przyznaje, że mają co robić. Jednocześnie apeluje do wszystkich kierowców o rozsądek, uwagę i zdjęcie nogi z gazu. (bm)