Hetman Ludwik Konstanty Pociej (1664–1730). Pan na Różance i Włodawie, fundator konwentu oo. paulinów we Włodawie

Przeor konwentu oo. paulinów we Włodawie o. Dariusz Cichor i autor książki Wojciech Kęder

W trakcie XX edycji Festiwalu Trzech Kultur we Włodawie miała miejsce promocja książki formatowo niewielkiej, ale bardzo ważnej.

RECENCJA Mariusz Czuj

Włodawa potrzebuje ciągle nowych informacji a jednocześnie popularyzacji materiałów poddanych kwerendom źródłowym, które tłumaczą dzieje naszego miasta. Wiadomo, że właściciele Włodawy, począwszy od książąt Sanguszków, aż po ostatnich hrabiów Zamoyskich, wycisnęli silne piętno na jej przeszłości. Niewątpliwie taką postacią był nasz tytułowy bohater. „Pociej, jak to pisali o hetmanie na łamach Akt Prowincji Polskiej paulini, należał do ich szczególnych dobrodziejów, wspierających zakon w trudnych chwilach i niewątpliwie jednym z dowodów szczególnej jego protekcji nad zakonem była fundacja włodawska. (…) Kościół pod wezwaniem patrona hetmana, św. Ludwika i konwent paulinów stały się we Włodawie i na ziemi włodawskiej centrum kultu Matki Bożej Częstochowskiej, jak również prężnym ośrodkiem kulturalnym, promieniującym na okolicę. Jakkolwiek szybko dobra włodawskie przeszły z rodu Pociejów w inne ręce, to fundacja Ludwika Pocieja dalej pełni swoją rolę, tak jak w czasach dzisiejszych”.

Prezentowana książka, autorstwa Wojciecha Kędra, ukazała się w Wydawnictwie Paulinianum w 2019 r. Jej autor, urodzony w 1953 r., to profesor nadzwyczajny na Wydziale Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, gdzie jest kierownikiem Katedry Historii Nowożytnej. Jest również autorem licznych publikacji naukowych w zakresie stosunków dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską w XVII i XVIII wieku, a także problematyki Jasnej Góry w życiu politycznym Rzeczypospolitej w XVIII i XIX wieku.

Dzieło poświęcone jest hetmanowi Ludwikowi Pociejowi, fundatorowi konwentu ojcu paulinów we Włodawie. Pomysł opracowania biografii hetmana Pocieja jest autorstwa przeora konwentu włodawskiego o. Dariusza Cichora, miłośnika dziejów Włodawy. Autor we wstępie podkreśla: „Jemu zawdzięczam nie tylko sam pomysł, lecz także szereg materiałów, które zgromadził na ten temat, a które zostały wykorzystane w książce”. Praca składa się z krótkiego słowa wstępu od autora oraz sześciu rozdziałów. Na wstępie Wojciech Kęder wprowadza czytelnika w epokę czasów saskich i przedstawia jej głównych aktorów do dziś obecnych w naukowych opracowaniach i kulturze masowej.

Był to car Piotr I. Swoją potężną, wymykającą się ówczesnym regułom osobowością, szerokimi horyzontami i bezwzględnością, przekraczającą często granice okrucieństwa, fascynował jemu współczesnych i potomnych. Również uwagę przyciąga do dziś postać króla Szwecji Karola XII, genialnego wodza. I trzeci aktor z tej grupy August II Mocny, znany bardziej ze swojego bardzo bujnego życia prywatnego niż dokonań politycznych. Jego nietuzinkowa osobowość odbiła się mocno na dziejach Saksonii i Rzeczypospolitej. Wśród różnych koterii i aktorów politycznej sceny, także tych drugoplanowych, niepoślednia rola przypadła hetmanowi Pociejowi.

Związany był blisko z królem Augustem II Mocnym, ale jeszcze silniej, jak zauważa profesor Kęder, z carem Piotrem I, z którym wszedł w bliską komitywę. Ludwik Pociej słynął z tego, iż był chyba jedynym człowiekiem w Europie, który potrafił dotrzymać kroku carowi w piciu. I wtedy, gdy inni współbiesiadnicy cara tracili przytomność, zdrowie a czasami nawet życie w orgiach pijackich, Pociej dzielnie wspierał rosyjskiego cara w spełnianiu kolejnych kielichów i toastów.

Wychodził zawsze z tych pijackich opresji bez szwanku. Do legendy przeszły opowieści o ich alkoholowych libacjach w Różance nad Bugiem, gdzie car swojemu kamratowi miał zbudować okazały pałac. Wspierał też Pocieja w wielu innych przedsięwzięciach w Rzeczypospolitej, tak politycznych, jak i ekonomicznych czy kulturalnych. Nie przetrwały one jednak próby czasu. Jednak do takich, które przysłużyły się Rzeczpospolitej i Włodawie należała z pewnością fundacja konwentu paulinów. Szerzej o Rzeczpospolitej w dobie panowania Augusta II Mocnego, rodzie Pociejów i samym Ludwiku Konstantym Pocieju traktują odpowiednio rozdziały II i III. Ludwik Konstanty Pociej h. Waga urodził się w Kietowiszkach w 1664 r., zmarł zaś w Różance dnia 3 stycznia 1730 r.

Pochodził ze znanego na Litwie i w Polsce możnego rodu litewskiego, „starożytnego domu litewskiego dobrze Rzeczypospolitej zasłużonego”, którego początki sięgają wczesnego średniowiecza, a wygasłego w 1852 r. Kariera rodu Pociejów przypada jednak dopiero na epokę saską i wiąże się przede wszystkim właśnie z postacią Ludwika Konstantego. Od wieku XVI do XIX ród Pociejów wydał wielu znanych mężów stanu, w tym kilku senatorów oraz dygnitarzy wojskowych – Kazimierza Aleksandra Pocieja (1666-1728 – kasztelan witebski a później trocki oraz wojewoda witebski), Leonarda Gabriela Pocieja (1632-1695, również wojewoda witebski) czy też Leonarda Pocieja (1730-1774, strażnik litewski).

Do najbardziej interesujących członków rodu, którzy wywarli znaczący wpływ na losy Rzeczypospolitej, należał Adam Pociej. Aktywny działacz polityczny, polemista religijny, kalwinista. W 1574 roku powrócił na łono Kościoła prawosławnego pod wpływem żony. Był sekretarzem króla Zygmunta Augusta, a później, w latach 1588-1593, piastował godność kasztelana brzeskiego. Po śmierci żony w 1592 roku wstąpił do klasztoru prawosławnego, przybierając imię Hipacy. Bliski przyjaciel księcia Konstantego Wasyla Ostrogskiego, należał do grupy publicystów i myślicieli przychylnych unii prawosławia z katolicyzmem, której promotorem był kanclerz Jan Zamoyski. W 1593 r. dzięki poparciu Ostrogskiego został biskupem (władyką) włodzimiersko-brzeskim.

Był orędownikiem połączenia Kościoła prawosławnego na wschodnich terenach Rzeczypospolitej z Kościołem katolickim. 2 sierpnia 1595 r. projekt unii, pomimo sprzeciwu potężnego Ostrogskiego, zatwierdził król Zygmunt III Waza. 23 grudnia 1595 r. przedstawiciele episkopatu prawosławnego – władyka łucki Cyryl Terlecki i władyka włodzimiersko-brzeski Hipacy Pociej – zadeklarowali w Rzymie akt unii, a papież Klemens VIII ogłosił unię Kościoła katolickiego i Cerkwi prawosławnej. Utworzono osobny obrządek greckokatolicki, zachowujący odrębną liturgię i małżeństwa kapłanów, ale uznający prymat papieża. Na synodzie Kościoła prawosławnego w Brześciu 16-20 października 1596 r. zawarto unię prawosławnych z katolikami. Powstał w ten sposób Kościół unicki. Hipacy Pociej urodzony w Różance był współtwórcą i sygnatariuszem aktu unii brzeskiej w 1596 r.

IV rozdział dotyczy Różanki i Włodawy – nadbużańskich dóbr Pociejów. Według kryteriów funkcjonujących w ówczesnej Rzeczypospolitej, Ludwik Pociej, dzięki swej zapobiegliwości, jak również pozycji politycznej i protekcji cara oraz króla Augusta II Mocnego, zgromadził w swoich rękach wielkie dobra, sytuujące go pośród przedstawicieli najbogatszej magnaterii. Przysłowiową „perłą w koronie” były posiadłości Pocieja, stanowiące dwa klucze: pierwszym było rodowe miasteczko Różanka wraz z trzema wsiami i trzema folwarkami, zaś drugim miasto Włodawa z jedenastoma wsiami i siedmioma folwarkami, zakupione przez niego w latach 90. XVII wieku. Od 1711 r. od księcia Józefa Czartoryskiego kupił Terespol z jedenastoma wsiami i pięcioma folwarkami. Pociejowie posiadali również rozległe majątki na Ukrainie i w Małopolsce.

Związki hetmana Ludwika Pocieja z zakonem oo. Paulinów, fundację klasztoru i kościoła św. Ludwika opisuje V rozdział zatytułowany Pociejowa Fundacja OO. Paulinów we Włodawie. Ludwik Pociej z paulinami zetknął si, w 1698 r., gdy antysapieżyński zjazd szlachty litewskiej, jaki miał miejsce w Wilnie w marcu 1698 r., wysłał go wraz z Leonem Ogińskim w poselstwie do króla Augusta II Mocnego. O wyprawie tych posłów doniesiono pisarzowi polnemu litewskiemu Michałowi Sapieże, który przygotował na nich zasadzkę.

Pociejowi udało się zbiec i m.in. dzięki pomocy, jakiej udzielił mu starosta nurski Krzysztof Godlewski, dotarł do Warszawy. Tam skierował się do klasztoru oo. paulinów i poprosił o pomoc. Życzliwie przyjęty przez ówczesnego przeora konwentu warszawskiego, o. Innocentego Pokorskiego, zamieszkiwał tam przez pewien czas, prowadząc rozmowy z dygnitarzami królewskimi. Wkrótce dołączył do niego Leon Ogiński i obaj ukrywali się w warszawskim konwencie przed ludźmi Sapiehów dybiącymi na ich życie.

Zarówno Ogiński, jak i Pociej przekonani byli, że ocalenie zawdzięczają Matce Boskiej Częstochowskiej. Ogiński w podziękowaniu za uratowanie życia odbył pielgrzymkę do jasnogórskiego sanktuarium, zaś Ludwik Pociej zdecydował się w 1698 r. ufundować w niedawna nabytej Włodawie klasztor dla oo. paulinów, który uposażono w 1703 r. Jakkolwiek decyzję o fundacji podjęto u schyłku XVII w., to jednak rokowania z wahającym się fundatorem trwały kilkanaście lat, zanim decyzją sejmu niemego z 1717 r. fundacja ta została zatwierdzona: „Approbcya fundacyi Włodawskiey. Także fundacyą Wielm. Ludwika Konstantego na Włodawie y Rożance Pocieia, Kasztellana Wileńskiego, Hetmana W. W. X. L. WW. OO. Paulinow. W dobrach swych w Woiewodztwie Brzeskim leżących, nazwanych Włodawa approbuiemy”. VI rozdział opisuje dalsze losy rodu Pociejów i ich fortuny.

Dokonując podsumowania – oceny postaci hetmana Ludwika Pocieja z perspektywy niespełna trzech stuleci, należy stwierdzić, że już u współczesnych jego działalność budziła szereg kontrowersji. Znienawidzony przez adwersarzy, popularny wśród przyjaciół, był Pociej typowym człowiekiem swojej epoki: miał na sumieniu wiele grzechów i nieprawości, ale też potrafił szczerze żałować swoich występków.

Temu należy niewątpliwie zawdzięczać pomoc, którą ofiarował paulinom w czasie najbardziej dla nich niebezpiecznym – w pierwszej dekadzie XVIII w., gdy jeszcze nie usunięto na Jasnej Górze zniszczeń po pożarze, który u schyłku XVII w. strawił część sanktuarium, a już wybuchła wojna północna, niosąca zniszczenia i zagrożenia dla sanktuarium. W tym niezwykle krytycznym dla Jasnej Góry czasie, jego pomoc była bardzo potrzebna. Stąd też zyskał u współczesnych także opinię „pana wielce pobożnego”

Wojciech Kęder pisze na końcu książki, że historia obeszła się z hetmanem bardzo łaskawie. O ile jego często kontrowersyjne, a nawet wręcz niegodne czyny („jawnie zdradzieckie”) poszły w zapomnienie, to po jego dobrych uczynkach pozostały trwałe ślady: zaliczyć do nich należy wydatną pomoc w odsunięciu od sanktuarium jasnogórskiego zagrożenia ruiną w pierwszym dwudziestoleciu XVII w., a także ufundowanie konwentu we Włodawie, gdzie mimo wielu przeciwności losu ojcowie paulini mocno zaakcentowali swoją obecność i wciąż zaznaczają.

Język, którym posłużył się profesor Wojciech Kęder, jest zrozumiały i trafia do czytającego. Obszerność książki nie przeraża, a i brak dużej ilości przypisów powoduje, że książkę dobrze się czyta. To świetna lektura godna polecenia. Myślę, że nikt, kto się w niej zagłębi, nie poczuje rozczarowania.