I wszystko to w jedną noc

Noc Kultury 2019, która odbyła się z 1 na 2 czerwca br. pod hasłem „MiastOpowieść”, oferowała przeróżne artystyczne wydarzenia. Coś dla siebie mogli znaleźć fani filmu, sztuk wizualnych, teatru, tańca, a nawet sportu. Niezależnie od upodobań wszyscy mogli cieszyć oko dekoracjami zdobiącymi serce Lublina, czyli Stare Miasto. Jedną z atrakcyjniejszych była oryginalna konstrukcja „Trzy Alfabety”, przy ul. Olejnej.


Tradycyjnie lublinianie i turyści odwiedzali plac Po Farze w centrum lubelskiej starówki. Tej nocy urok miejsca podkreślały niezwykłe dekoracje, wśród których wyróżniała się konstrukcja z kilkuset probówek, w których umieszczono egzotyczne kwiaty. Za realizację odpowiadał zespół florystów SPPSS pod kierownictwem Pawła Adamca.

Tutaj też można było odnaleźć baśniowy „Kwiat Jednej Nocy”, który w wydaniu lubelskich artystów przybrał gigantyczne rozmiary – był niemal jak latarnia. Tutaj też można było zetknąć się z takimi instalacjami, jak Kosmiczne Piramidy czy Neonowa Ściana i posłuchać muzyki, która rozbrzmiewała z balkonu w pobliskiej kamienicy przy ul. Grodzkiej, (m.in. wykonywana przez kontrabasistę Mariusza Bogdanowicza).

Kto kocha książki, widział sens, by zajrzeć na wspomnianą już ulicę Olejna. Zachętą była dekoracja – wielka księga oparta o kamienicę oraz dekoracyjne girlandy złożone z balonów i książek. Przypominały, by w Noc Kultury karmić nie tylko wzrok i słuch, ale też umysł. Tę refleksję budziły też biurka z maszynami do pisania, przy których można było usiąść i zapisać na gorąco swe przemyślenia; do ich zanotowania zachęcała również udostępniona pamiątkowa księga.

„Odlecieć” można było nie tylko dzięki światu myśli, książek itp., ale też niemal dosłownie. Na placu za Trybunałem taniec na wertykalnej chuście zapierał dech w piersiach niejednej osobie. Zespół tancerzy i ich trenerka ze Strefy Wysokich Lotów zapewnili świetne widowisko. A na ul. Lubartowskiej artyści – gimnastycy, również ze Strefy Wysokich Lotów, pomagali uczestnikom Nocy Kultury spróbować sił w akrobatyce sportowej – były warsztaty i wspólne treningi.

Amatorzy spokojniejszych przeżyć wybierali w te jedyną w roku Noc Kultury m.in. wirydarz klasztoru w „Sercu Miasta”, czyli oo. dominikanów przy ul. Złotej. Tam królowały m.in. dźwięki niezwykłej „glass harmonica”. To duża skrzynia wypełniona kilkudziesięcioma szklanymi misami. Zagrał na niej Thomas Bloch. Wystąpiła wraz z nim Pauline Hass, grająca na harfie.

W dominikańskim wirydarzu wystąpiła również Szkoła Muzyczna Rytm i Melodia – wykonawcami była młodzież i dzieci. Tu także aranżował muzyczny klimat zespół „Ale Kwintet!”, który proponował muzykę klasyczną, filmową, jazzową.

Wędrówka po Litewskim

W coroczną Noc Kultury nie można było ominąć placu Litewskiego, który jest świetną przestrzenią do różnych prezentacji. Tym razem wykorzystano pałac Czartoryskich, którego mury od strony placu stały się polem do prezentacji prac Darii Lytvynenko, Katarzyny Grzegorczyk i Tomasza Belewa. Stojący przy placu pomnik unii lubelskiej w roku jubileuszu zawarcia Unii aż wręcz się prosił o radykalne wyeksponowanie. Tak też się stało: na trawniku w pobliżu monumentu zainstalowano konstrukcję artystyczną zdobioną makami, a więc kwiatami przywołującymi na myśl polskie łąki, polski krajobraz, ale też generującymi historyczne skojarzenia.

Na tak zaaranżowanym tle odbywały się taneczne zabawy. Uczestnicy Nocy Kultury mieli m.in. możliwość poznania popularnych niegdyś w naszym regionie tańców – projekt nazwano „Po lubelsku z przytupem”.

Wśród lublinian jest bardzo duża grupa miłośników jazzu, swingu, itp. Dla nich odbyła się na pl. Litewskim potańcówka połączoną z nauką tańca. Przez kilka godzin rozbrzmiewała więc na największym miejskim placu muzyka jazzowa z lat 20-tych i 40-tych.

Lublinianie są także miłośnikami tanga – przypomniał o tym występ tancerzy tanga z Lublina oraz pobliskich miejscowości, którzy wszystkim chętnym pokazywali podstawowe kroki taneczne. Królowało oczywiście Tango Milonga.

Jeszcze jedną atrakcją na pl. Litewskim, którą przeżyli uczestnicy tej wyjątkowo kulturalnej nocy z 1 na 2 czerwca, była możliwość uwiecznienia się na pamiątkowym zdjęciu wykonanym przez trójwymiarowy fotostand. „Zawiadywał” tym pomysłem Paweł Totoro Adamiec, który wystąpił w kostiumie guślarza, i wykonywał upozowane zdjęcia.

Ten rodzaj zabawy, w wyniku której można było zostać „dziadem miejskim” w dowolnie wybranej wersji: śmiesznej, smutnej, strasznej – był oczywistym nawiązaniem do Adama Mickiewicza, jego „Dziadów”, ale przede wszystkim do pogańskich tradycji przechowywanych w naszej słowiańskiej kulturze jeszcze w XIX wieku.

Chwila z kawą i PRL-em

Żeby odpocząć, i nabrać werwy przy łyku kawy, część osób zajrzała do „Teatralnej Cafe” przy teatrze im. J. Osterwy. Tam niemal do 2 w nocy serwowano pyszną, mocna kawę, ale to nie jedyna atrakcja przygotowana w tamtym miejscu. Zgodnie ze scenariuszem zapowiadającym wydarzenie na stronach Facebooka, Cafe Teatralna „opowiedziała” w Noc Kultury o pracy pierwszego baristy w Lublinie i przybliżyła postaci słynnych gości teatralnej kawiarni. Jednocześnie pozwoliła – cytujemy – ”przenieść się w klimat PRL-owskiej potańcówki”. Przebrana obsługa, płynąca z głośników muzyka z lat 50-tych, 60-tych, 70-tych; przywoływały na chwilę tę minioną epokę.

Spacer z PCK oraz wycieczka po …rozum

Swój udział w Nocy Kultury miał także Polski Czerwony Krzyż. Jego członkowie z Lubelskiego Oddziału Okręgowego PCK zorganizowali swego rodzaju historyczny spacer po Lublinie, na trasie którego znalazły się miejsca istotne dla historii tej najstarszej polskiej organizacji humanitarnej. Podczas nocnej podróży uczestnicy poznali losy ludzi, którym PCK pomogło. Obejrzeli zdjęcia i wysłuchali nagrań, które były zapisem autentycznych historii.

Są tacy, którzy bardziej niż taniec, spacer, muzykę, lubią się zastanawiać nad światem, rządzącymi nim mechanizmami, itp. Dla nich świetną propozycją na Noc Kultury było spotkanie z Łukaszem Bożyckim – fotografem, prezesem Związku Polskich Fotografów Przyrody Okręgu Mazowieckiego, związanym z Instytutem Biologii Doświadczalnej PAN, m.in. finalistą XI Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska – nagrodę w 2014 r. odebrał z rąk Jej Królewskiej Wysokości Katarzyny, księżnej Cambridge. W Lublinie zaprezentował projekt, w tym wystawę, łączącą aspekty artystyczne z naukowymi, zatytułowaną „Przychodzi dusza do rozumu”. Miejscem realizacji była Zielona Sala Wykładowa, czyli tzw. park kieszonkowy przy ul. Cyruliczej i Furmańskiej na Starym Mieście.

Monika Skarżyńska