Inwestorom wiatr w oczy

Budowa farmy fotowoltaicznej w Dryszczowie nie dojdzie do skutku. Firma z Poznania zrezygnowała z inwestycji i dzierżawy placu w Dryszczowie. Za to inwestorzy planujący elektrownie wiatrowe mają jeszcze nadzieję na zmianę przepisów, które zablokowały ich przedsięwzięcie.

Temat planów budowy biogazowni w Dryszczowie przewijał się przez kilka lat. Pierwszym z inwestorów była Polska Grupa Biogazowa z Warszawy. Po fali protestów, zamieszaniem z ludzkimi kośćmi, znalezionymi na placu w Dryszczowie, gdzie powstać miała biogazownia, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie i Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Chełmie pozytywnie zaopiniowały inwestycję. Bazując na tym, Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź, wydała decyzję środowiskową, umożliwiającą realizację przedsięwzięcia. Gmina kilkakrotnie wystawiała na sprzedaż plac w Dryszczowie. Inwestor nie kupił jednak parceli i co jakiś czas zawieszał plany dotyczące biogazowni. W końcu PGB nie przedłużyła umowy dzierżawy na plac w Dryszczowie i całkiem wycofała się z inwestycji. Budową biogazowni zainteresowała się inna firma – Green Inwest z Poznania. Przedsiębiorstwo miało zająć się formalnościami: przygotować projekt, ofertę cenową, tytuł do terenu, warunki energetyczne i wszelkie pozwolenia a potem cały ten pakiet planowało sprzedać inwestorowi. Dwaj kolejni inwestorzy wycofali się jednak z przedsięwzięcia, a Green Inwest z Poznania musiał zmienić swoje plany. Jeszcze niedawno firma planowała farmę fotowoltaiczną na placu w Dryszczowie. Wystąpiła o warunki przyłączeniowe do zakładu energetycznego. Wiadomo już jednak, że i farma fotowoltaiczna nie dojdzie do skutku. Green Inwest zrezygnował z dzierżawy placu w Dryszczowie.
– Wycofujemy się z inwestycji w Dryszczowie – potwierdza Katarzyna Wichman z Green Inwest. – Nie ma możliwości podłączenia do sieci energetycznej, a bez przyłącza inwestycja nie ma sensu.

Nadzieja na wiatraki nie umarła
Plany budowy 12 elektrowni wiatrowych w gminie Żmudź zawiesił też ostatnio koncern Quadran. Stało się to po tym, jak prezydent Andrzej Duda podpisał tzw. „ustawę antywiatrakową”, zgodnie z którą turbiny można budować w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka wraz z wirnikiem i łopatami. Na mocy nowych przepisów, wiatraki, które już stoją a nie spełniały tego kryterium, nie mogą być rozbudowywane, a jedynie remontowane i konserwowane. Przepisy dotyczą większych instalacji, powyżej 40 kW. Mirosław Połeć, z firmy Quadran, mówił otwarcie, że nowe, restrykcyjne przepisy blokują budowę wiatraków w kraju. Ostatnio pojawiła się jednak nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone.
– Ustawa została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego i mamy informację, że rząd w pierwszej połowie roku przystąpi do zmiany tej ustawy – mówi Połeć. – Całe zamieszanie legislacyjne spowodowało, że wstrzymaliśmy wszelkie działania inwestycyjne, ale czekamy na kolejne rozstrzygnięcia, bo wciąż jesteśmy zainteresowani budową wiatraków. (mo)