Jeden jedzie, drugi bije

Co takiego robił zamknięty w przyczepie koń, że co chwila stojący z tyłu mężczyzna okładał go pięścią po łbie? Czy na wsiach znęcanie się nad zwierzęciem jest… normalne? Policja prowadzi postępowanie sprawdzające.

Zwierzę jest po to, żeby służyć człowiekowi. Ma być uległe, bo jak nie, to dostanie w łeb – takie myślenie, mimo upływu lat i postępu cywilizacyjnego, jak widać ostało się w wielu wiejskich gospodarstwach. Koty topione w wiadrach czy chore, brudne i wygłodzone psy na łańcuchach to niestety nie przeszłość, a teraźniejszość. Niedawno (25 kwietnia) przejeżdżający przez powiat kierowcy byli świadkami innych szokujących scen.

– Jechałem od Nowin w stronę Rudy-Huty. Gość, stojąc na przyczepce, podczas jazdy bił konia – opowiada mężczyzna, który dzięki kamerce samochodowej zarejestrował całe zdarzenie.

Oszołomiony zatrzymał kierowcę samochodu z przyczepką do przewozu zwierząt. Ten był zaskoczony faktem, że jego kompan okłada konia po łbie, ale mimo wszystko prosił o wyrozumiałość i niewzywanie policji. Z kolei agresor, który bił unieruchomione i bezbronne zwierzę, nie wykazał ani krzty skruchy – z interweniującego świadka drwił, a kierowcy kazał czym prędzej odjeżdżać. – Nie było sensu szarpać się na miejscu, by ich zatrzymać, bo na filmie wszystko widać. Podejrzewam, że patrol, jeśli by dojechał, to zajęłoby z 15 minut, a kierowcy już dawno by nie było – tłumaczy świadek.

Owszem, na nagraniu doskonale widać, jak człowiek co chwilę bije konia, a biedne zwierzę nie może mu oddać ani w żaden sposób uciec przed wymierzonymi razami. Dzięki powiększeniu i wyostrzeniu obrazu można też odczytać tablicę rejestracyjną.

Podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, potwierdza, że wideo dotarło do funkcjonariuszy. Prowadzą oni czynności sprawdzające czy jest dopuszczalne wszczęcie postępowania w sprawie o znęcanie się nad zwierzęciem, a co za tym idzie, czy zachodzi sytuacja „uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa”. (pc)