Jest dobrze, a nawet niedobrze?

Prezydent Krzysztof Żuk odmówił cyklistom wspólnej przejażdżki rowerem po centrum miasta. Pod uzasadnieniem podpisała się jego rzeczniczka.


Wyzwanie, które rzuciło Porozumienie Rowerowe, było reakcją na słowa Krzysztofa Żuka. Kilka tygodni temu prezydent zapowiedział, że Straż Miejska będzie karała rowerzystów jeżdżących po chodnikach. Porozumienie Rowerowe wysłało do ratusza list następującej treści: „ Niech Pan pokaże, że po Lublinie da się jeździć rowerem wygodnie i bezpiecznie, niekoniecznie chodnikiem. (…). Nie stworzył Pan warunków, by rowerzyści nie musieli korzystać z chodnika. Zapraszamy na krótką przejażdżkę, podczas której ma Pan szansę przekonać lubelskich rowerzystów, że jest super… albo przekonać się, z czym stykają się codziennie rowerzyści”.

Prezydent miał rozważyć propozycję, ale ostatecznie odmówił cyklistom. We wtorek Porozumienie Rowerowe otrzymało list, pod którym podpisała się rzeczniczka prezydenta, Beata Krzyżanowska. Treść odmowy brzmi dyplomatycznie: „Prezydent sam jest rowerzystą, choć korzysta z roweru głównie rekreacyjnie, to zna infrastrukturę i miejsca, gdzie należy ją jeszcze udoskonalić. W tym temacie jest jeszcze wiele do zrobienia, ale też wiele już za nami” – tłumaczy rzeczniczka.

Beata Krzyżanowska dodaje, że „prezydent wypowiadając się o karaniu rowerzystów, miał na myśli miejsca wymagające szczególnej wrażliwości, gdzie tak ważne jest wzajemne zrozumienie potrzeb, jak np. plac Litewski, Ogród Saski czy uliczki Starego Miasta”. Zapewniła też, że „infrastruktura rowerowa będzie jednym z dynamicznie rozwijających się obszarów w kolejnych latach”.

Rzecznik nie napisała wprost, że prezydent nie podjął wyzwania. Między innymi z tego powodu internauci surowo oceniają jego postawę: „Schował głowę w piasek”, „Czy Pan Prezydent ma rowerzystów w tylnym kole?” – to tylko wybrane komentarze na profilu facebookowym Porozumienia Rowerowego.

Suchej nitki na prezydencie nie zostawia Krzysztof Kowalik z Porozumienia Rowerowego. – Odmowa nas nie dziwi. Przejazd taki zakończyłby się kompromitacją. Nie potrafimy sobie wyobrazić prezydenta jadącego al. Kraśnicką czy ul. Kunickiego. Nawet, gdyby odważył się pojechać tymi ulicami, ciężko byłoby mu z uśmiechem powiedzieć, że lubelskie jezdnie są wygodne i bezpieczne dla rowerzystów – mówi.

– Gotowe koncepcje czekają w szufladzie. Wiele z nich tworzonych było przy naszym udziale. Wystarczy wspomnieć Politykę Rowerową, Koncepcję Organizacji Ruchu w Obszarze Centralnym czy Strategię Rozwoju Ruchu Rowerowego. Ta ostatnia wskazuje, że by po Lublinie dało się jeździć rowerem, potrzeba dwa razy tyle dróg rowerowych co obecnie – dodaje Kowalik.

Grzegorz Rekiel