Jest wójt, zastępca, ale sekretarza brak

Gmina Dubienka nadal nie ma sekretarza. Kolejny konkurs na to stanowisko nie rozstrzygnął się, bo nie wpłynęła żadna oferta. Nie ma chętnych na dobrze płatny etat, czy wójtowi nie zależy na kosztownym urzędniku?

Wymagania jakie przed sekretarzem stawiał urząd nie były specjalnie wygórowane. Wyższe wykształcenie (preferowane prawo lub administracja) oraz czteroletni staż pracy na stanowisku urzędniczym, w tym dwuletni na stanowisku kierowniczym w jednostkach samorządowych lub z sektora finansów publicznych.

Mimo to nie było chętnych. Najmniejsza gmina w powiecie chełmskim nie ma sekretarza od lat. Ma za to zastępcę, więc niektórzy uważają, że sekretarz nie jest potrzebny a gmina zaoszczędzi na jego braku. – Takie kierownicze stanowisko, to spore obciążenie dla budżetu, i może wójtowi wcale nie zależy na powołaniu sekretarza, a konkursy robione są dlatego, bo jest ustawowy wymóg? – dociekają nasi rozmówcy.

Wójt Michał Koziński przyznaje, że nie ubolewa nad tym, ze nie było chętnego. – Ale gdyby pojawił się ktoś wyjątkowo ciekawy to kto wie – mówi. – Zgodnie z ustawowym obowiązkiem urząd powinien mieć sekretarza dlatego ogłaszamy konkursy. Ale nie chcemy rozbudowywać administracji i obciążać budżetu, dlatego rozważamy też inna opcje tj. połączenie funkcji sekretarza i wicewójta, tak jak jest to w sąsiedniej gminie Dorohusk. (reb)