Jubilat „Stary” i jego memento

Andrzej Seweryn - mistrz wszechstronnego aktorstwa ozdobił jubileusz Teatru Starego w Lublinie monodramem „Lear”

Andrzej Seweryn – mistrz wszechstronnego aktorstwa ozdobił jubileusz Teatru Starego w Lublinie monodramem „Lear”. Wieczór 20 października 2022 roku był zwieńczeniem obchodów 200-lecia tej sceny i 10-lecia działania instytucji w nowej formule. Trwa tutaj efektowna wystawa o historii teatru, jego osiągnięciach.

Przed 200 laty, w październiku 1822 roku, przy ul. Jezuickiej otwarto scenę znaną dziś jako Teatr Stary, gdzie jednym z pierwszych przedstawień była inscenizacja „Król Lear” Williama Shakespeare’a. 10 lat temu, po wieloletnich perturbacjach i odbudowie, teatr wznowił swą działalność. To dwa powody, dla których świętowano tu przez ostatnie pół roku jubileusz. Kulminacją była premiera monodramu „Lear” w wykonaniu Andrzeja Seweryna (reżyser Janusz Opryński, scenograf Justyna Łagowska). Przygotowania tej chwili trwały dwa lata.

Napisany w XVII w. „Król Lear” to jedna z najważniejszych tragedii w portfolio Melpomeny. Na całym świecie była wyzwaniem dla aktorów i inscenizatorów próbujących oddać na scenie meandry umysłu bohatera sztuki. W Polsce postać Leara kreowali m.in. Jan Kreczmar, Gustaw Holoubek, a w 1992 roku Tadeusz Łomnicki – zmagając się z tą rolą na scenie dokonał życia. Z osobowością Leara mierzyli się jeszcze: Zbigniew Zapasiewicz, Jan Frycz, Jerzy Trela, Mirosław Zbrojewicz. Ostatnie wystawienie „Króla Leara” (reż. Wawrzyniec Kostrzewski) odbyło się na scenie warszawskiego Teatru Dramatycznego – maj 2021 roku – jako wieloosobowa, pełnowymiarowa realizacja tej sztuki.

Do dziś to najtrudniejsza do odegrania rola męska w historii teatru. „Lear” – lubelska wersja dramatu jest szczególna – okrojona do osoby monarchy w fazie moralnego kryzysu, upadku. Być może dedykowana władcom, politykom-autokratom w schyłkowym etapie kariery? – jako „lustro” np. dla despoty opętanego destrukcją, demonem wojny…

Samoumartwienie na scenie

„Lear” to reminiscencja o nieszczęsnym życiu bohatera Szekspirowskiej sztuki, z której wybrano fragmenty. – Wiecie, że jestem królem? Jeszcze mi trochę życia zostało, trzeba to wykorzystać – rozpoczyna swą wielką rolę Andrzej Seweryn. Oto zbliżający się do kresu życia król Brytanii abdykuje i dzieli swe królestwo na części. Nim to nastąpi wysłuchuje, co na temat ojca sądzą trzy jego córki. Stary król słyszy ich słowa niejako z własnej głowy, bo z offu – nagrane jego głosem. To dość zagadkowy zabieg reżysera. Starsze siostry, Goneryla i Regana, przypochlebiają się ojcu swym uwielbieniem go. Kłamliwie. Ale on to chciwie „kupuje”. Najmłodsza, Kordelia nie „kadzi” mu, nie komplementuje ostentacyjnie, tylko zwyczajnie mówi ojcu, że go kocha. Tym zdecydowanie różni się od sióstr: wydaje się być niezależna, mieć na sprawy królestwa własny pogląd. I to mu się nie podoba. Lear paradoksalnie wyrzeka się trzeciej córki, zostaje ukarana: wydziedziczona. Wygląda to na początek obłędu monarchy, którego rodzina wkrótce rozpada się. W ślad za tym i królestwo ogarnięte wojną domową. Dwie starsze siostry wypędzają oszalałego ojca.

W Teatrze Starym Lear jest samotnikiem – choć u Szekspira w licznym towarzystwie dobranym na zasadzie „wiódł ślepy kulawego” błąka się po bezdrożach Brytanii. U Opryńskiego popada w rodzaj letargu wspomnień. Starzec wizualizuje nam wyimki z życia – przeważnie gorzkie, smutne dzieje. Spektakl dosłownie przygniata. Tylko gdy Lear przywołuje z pamięci witalne, hulaszcze i rozwiązłe epizody, tu sala ożywia się perlistym śmiechem.

U Szekspira wybucha wojna domowa, w której królestwo upada, wszystkie córki giną. Tego inscenizacja w „Starym” już nie uwzględnia. Spektakl Opryńskiego kończą pląsy i zawodzenie zdziecinniałego starca, wśród ascetycznej scenografii.

Popis Leara – Seweryna

Dobiegającemu 80-tki aktorowi nie można odmówić geniuszu i sprawności w kreowaniu tej roli. Seweryn ubrany w szatę eremity i wojskowy hełm używa ogromny arsenał środków wyrazu. Takich wymaga ta niezwykła sztuka, bo Lear był władcą szczególnym. Dożył sędziwego wieku i oto w kryzysie psychicznym zrzeka się królestwa. Cóż, władza deformuje osobowość i daje egocentryczny obraz świata, pozbawia despotę dystansu do siebie. Nie znosi żadnej krytyki. To sprawia, że zaczyna obracać się w świecie własnych obsesji, urojeń, imaginacji – dobrze się czuje z własnym błaznem.

Lear traci stopniowo zmysły i gubi drogę w świecie, który wszak sam dotąd kreował. Z jednej strony – chce zdjąć z siebie ciężar władzy, z drugiej – pretenduje do wpływów na losy państwa. Mając o sobie wysokie mniemanie nie widzi pochlebstw, obłudy i fałszu, których ofiarą pada. Gubi go pycha i krótkowzroczność.

W tragedii Szekspira jest wiele okrucieństw, tylko jakoś nikt nie umie powstrzymać zła, które ogarnia wszystko, następuje upadek wartości. Tymczasem spektakl Opryńskiego akcentuje bardziej zdeformowaną osobowość Leara, proces jego starzenia się, psychiatryczne zmiany w mózgu, niezdolność trzeźwej oceny sytuacji.

Aktorski show Seweryna obfituje w ciąg umartwień i cierpień starczych, przez co paralela Leara z pasmem udręki Hioba jest tu uzasadniona. Tak samo zostaje pozbawiony majętności i rodziny. Brakuje tylko biblijnego zakładu między Bogiem a szatanem o wartość tego człowieka w aspekcie wiary. Poza tym bezmiar nieszczęść dotykających Leara ma bardziej psychiczny niż fizyczny charakter. Dominuje jego niedołężność i bezradność, a nie bunt.

Epos aktorski Andrzeja Seweryna odnalazł w tym monodramie Witold Dąbrowski. – Bo największym walorem spektaklu jest sama kreacja roli Leara – powie po premierze wicedyrektor w Brama Grodzka – Teatr NN. Podobnie dr Jarosław Cymerman uważa, że to co widział jest aktorstwem kompletnym. Daje wyrazisty, skondensowany obraz bohatera: – Oto człowiek oszalały po stracie królestwa, na nowo spogląda na swój los. Próbuje zadawać sobie pytania, zrozumieć siebie i odpokutować za zło – twierdzi teatrolog z UMCS.

Ryzykując podejrzenie o „ejdżyzm” ośmielę się zauważyć, że autorzy lubelskiego spektaklu nadali postaci Leara jakiś geriatryczny sznyt, który zdominował tu postać upadłego monarchy.

To wyjątkowe wydarzenie

Na uroczysty wieczór licznie przybyli lokalni notable: parlamentarzyści, wojewoda lubelski, prezydent miasta, radni, dyrektorzy instytucji kultury. Odczytano adres okolicznościowy od ministra Piotra Glińskiego, w którym złożył gratulacje i życzenia z okazji jubileuszu sytuującego lubelski teatr w elitarnym gronie najstarszych scen w kraju. – Obserwacje ostatnich 10 lat potwierdzają znaczenie tej instytucji, która dziś jawi się jako nowoczesny interdyscyplinarny ośrodek aktywności kulturalnej. Wartym uwagi jest fakt, że teatr zachował impresaryjny model działania oraz otwartość na różnorodne formy twórcze, które cechują tę przestrzeń od zarania – napisał minister. W ślad za tym dyrektor „Starego” od 10 lat, Karolina Rozwód, odebrała medal prezydenta Lublina oraz dyplomy uznania wojewody i marszałka województwa lubelskiego.

Również twórcy spektaklu oraz Teatr Stary otrzymali wyróżnienia. M.in. Andrzej Seweryn odebrał z rąk prezydenta medal „Zasłużony dla Miasta Lublin”.

– Wszyscy wiemy, że jest pan przyjacielem Lublina i Teatru Starego, proszę zatem przyjąć to odznaczenie i podziękowanie w imieniu własnym i mieszkańców Lublina z zobowiązaniem częstszych tutaj wizyt – przemówił do artysty Krzysztof Żuk. Seweryn odpowiedział: – Uczynię wszystko, by być tego godnym. Panie prezydencie, szanowni obywatele miasta Lublina: możecie na mnie liczyć i proszę być wymagającym wobec mnie – odparł aktor. I ze sceny dziękował za współpracę Juliuszowi Machulskiemu, który był gościem uroczystości jako honorowy obywatel Lublina.

W dniach po jubileuszu Andrzej Seweryn wystąpił z monodramem „Lear” na scenie teatru jeszcze kilkakrotnie.

Instytucja zaprasza do oglądania wystawy przypominającej historię Teatru Starego – jest dostępna w foyer budynku. Również nowo uruchomiona witryna www.200.teatrstary.eu stanowi bogate kompendium wiedzy o Teatrze Starym – zawiera m.in. terminy oprowadzania po ekspozycji, z których można skorzystać do końca roku.

Marek Rybołowicz