Kaplica zamknięta, inspektor w szpitalu

Kaplicy i sali użytkowo-widowiskowej w jednym przy kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego we Włodawie grozi katastrofa budowlana. Metalowa konstrukcja dachu została uszkodzona przez zalegający śnieg. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego był już na miejscu, ale oględzin nie dokończył, bo… spadł z drabiny i wylądował w szpitalu.

W przykościelnej kaplicy odbywały się praktycznie wszystkie parafialne (i nie tylko) uroczystości od jasełek, po koncerty chórów i zespołów muzycznych. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia zauważono, że metalowe legary spinające ściany i dach budynku są dziwnie wygięte. Wstępne oględziny wykazały, że w bardzo poważnym stopniu jest naruszona konstrukcja całego dachu. Obiekt od razu zamknięto. – Obecnie czekamy na decyzję powiatowego inspektora nadzoru budowlanego – mówi ks. kanonik Marek Kot, proboszcz parafii pw. NSJ we Włodawie.

Pod koniec ubiegłego tygodnia na miejscu zebrała się komisja, której zadaniem było zbadanie, jak głęboko została naruszona konstrukcja oraz czy nadaje się do naprawy. Jej wstępne ustalenia są takie, że dach powinno udać się naprawić. Zła wiadomość jest taka, że decyzja najpewniej przeciągnie się w czasie, bo Krzysztof Wojtal, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego jest w szpitalu. Doznał on wypadku przy pracy. Przy oględzinach dachu kaplicy spadł z drabiny i złamał rękę. (bm)