Katecheci na wychowawców

Plany powierzenia wychowawstwa klas katechetom wywołują kontrowersje. – To nieprawda, że mamy tylko jedno wyznanie. A co jeśli dziecko pochodzi ze świeckiej rodziny i nie uczęszcza na religię? – zastanawiają się niektórzy chełmianie. Ks. Adam Jaszcz, wicekanclerz Archidiecezji Lubelskiej, odpowiada, że idea świeckiej szkoły nie oznacza, iż można dyskryminować katechetów i pyta, czy powinno się zakazać wychowawstwa wychowawczyni, która nie ukrywa zamiłowań sprzecznych z tymi, przekazywanymi przez katolickich rodziców…

Czasem rodzice zgłaszają problem, że oto pani wychowawczyni w klasie nie ukrywa swoich poglądów skrajnie lewicowych, feministycznych i zamiłowania do ideologii gender. Jest to sprzeczne z wychowaniem, jakie katoliccy rodzice przekazują w domu swoim dzieciom. Czy w takim razie należy zakazać takiej pani pełnienia funkcji wychowawczyni w klasie? – pyta ks. Adam Jaszcz, wicekanclerz Archidiecezji Lubelskiej.
Według dotychczasowych przepisów katecheci nie mogli być wychowawcami klas. Umożliwiają to zapisy projektu nowelizacji rozporządzenia MEN ws. warunków i sposobu nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Sprawa jest obecnie konsultowana, ale wywołuje kontrowersje. Pojawiły się nawet pogłoski, że wychowawcami klas mogliby być także księża.
– Czy to nie jest dążenie do tego, aby szkoły stały się wyznaniowe? – zastanawia się jeden z naszych Czytelników. – Przecież wprowadzenie tego typu zmian może być równoznaczne z narzucaniem z góry pewnych postaw uczniom z rodzin świeckich. Nie wszyscy są katolikami, niektórzy uczniowie pochodzą z rodzin świeckich.
Ewa Suchań, prezes ZNP w Chełmie, nie ma nic przeciwko temu, aby nauczyciele katecheci dostawali wychowawstwa klas.
– Zdania na ten temat są podzielone, ale ja uważam, że katecheci powinni przekonać się, jak trudnym i odpowiedzialnym zadaniem jest wychowawstwo klasy – mówi prezes Suchań. – Wymaga przygotowania na wielu płaszczyznach, między innymi emocjonalnej, terapeutycznej. Nie wiadomo, jak zostanie to ujęte w zapisach, ale pojawia się tu pewne pytanie. A mianowicie co z dziećmi, które nie chodzą na religię. To nie jest tak, że mamy u nas jedno wyznanie. Znam wiele przypadków, gdzie uczniowie zamiast na religię uczęszczają na lekcje etyki.
W uzasadnieniu projektu nowelizacji MEN czytamy, że „na potrzebę zmiany przepisu w tym zakresie wielokrotnie wskazywali przedstawiciele kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach. Kwestia ta jest także poruszana w interpelacjach poselskich oraz w zapytaniach kierowanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej, zarówno przez dyrektorów szkół, nauczycieli religii, jak i rodziców”. Jasne stanowisko w tej sprawie przedstawia ks. Adam Jaszcz, wicekanclerz Archidiecezji Lubelskiej.
– Idea świeckiej szkoły nie oznacza, że można przez kolejne dekady dyskryminować katechetów, którzy są zatrudnieni w szkole na pełnych prawach. – mówi ks. Jaszcz. – Czasem rodzice zgłaszają problem, że oto pani wychowawczyni w klasie nie ukrywa swoich poglądów skrajnie lewicowych, feministycznych i zamiłowania do ideologii gender. Jest to sprzeczne z wychowaniem, jakie katoliccy rodzice przekazują w domu swoim dzieciom. Czy w takim razie należy zakazać takiej pani pełnienia funkcji wychowawczyni w klasie? Zadania związane ze szkolnym wychowawstwem reguluje prawo oświatowe oraz statut szkoły. Ta funkcja nie wiąże się z katechizowaniem, jak również z promowaniem takich czy innych ideologii. Ma nad tym czuwać dyrektor szkoły i powołane do tego instytucje. (mo)