Każą płacić, bo mogą

Suchej nitki nie zostawiają na właścicielach włodawskiego marketu budowalnego „Mrówka” klienci sklepu. – To zwykły skandal i granda, żeby nabijać sobie kabzę naszym kosztem – mówią oburzeni. A chodzi o to, że sklep, zapewniając jednorazowe rękawiczki dla swoich klientów, każe sobie za nie płacić – 50 groszy za parę. Inne włodawskie sklepy podobnych praktyk nie stosują.

Rozporządzenie Rady Ministrów z 31 marca wprowadziło obowiązek robienia wszystkich zakupów w rękawiczkach. W związku z tym szef rządu nałożył na wszystkich właścicieli sklepów obowiązek zapewnienia klientom jednorazowych rękawiczek lub płynu do dezynfekcji rąk. I raczej wszystkie podmioty do tych obostrzeń się stosują, z tym, że niektóre nawet na tym próbują robić interes. Przykładem jest włodawska „Mrówka”, która owszem, zapewnia wszystkie wymienione w rozporządzeniu środki, ale za niektóre z nich każe sobie płacić.

Tak jest w przypadku zwykłych jednorazowych rękawiczek, których para kosztuje tu 50 gr. Takich praktyk nie stosują inne włodawskie sklepy, więc klienci są oburzeni. – Jak można być aż tak pazernym, żeby nawet na epidemii koronawirusa próbować nabijać sobie kabzę? – pytają oburzeni klienci. – Może jeszcze bym zrozumiał, żeby sklep doliczał sobie za te foliowe jednorazówki te kilka groszy, które kosztują, ale 50 groszy za parę to o wiele więcej, niż faktycznie one kosztują. Dla mnie jest to zwykła granda! – denerwuje się nasz rozmówca.

Ale okazuje się, że sklep, wprowadzając je do zwykłego obrotu, raczej nie łamie prawa, choć o jakichkolwiek wartościach etycznych czy moralnych w postępowaniu jego właścicieli, mowy raczej nie ma. Sposób ich postępowania wyjaśnia Mirosław Lisiecki, kierownik włodawskiej „Mrówki”. – Faktycznie, mamy w sprzedaży jednorazowe rękawiczki. Nie możemy ich rozdawać nieodpłatnie, bo hurtowe ceny wzrosły z dnia na dzień o kilkaset procent. Niestety, nie mamy zapasów z dawnych czasów, gdyż jako market budowlany nie sprzedajemy pieczywa czy warzyw i nigdy wcześniej ich nie używaliśmy.

Musimy je kupować po bardzo wysokich cenach. Absolutnie nikogo nie zmuszamy do ich zakupu – mówi. – Rozporządzenie rady ministrów mówi, że sklepy mają obowiązek zapewnić klientom rękawiczki lub środki do dezynfekcji rąk. My więc, realizując te wytyczne, udostępniamy nieodpłatnie klientom płyny neutralizujące, a dla chętnym mamy w sprzedaży rękawiczki. Rozporządzenie jasno określa, że klient zakupy może zrobić jedynie w rękawiczkach, ale my jako sklep nie możemy go w żaden sposób do tego zmusić – może je nabyć u nas, albo przynieść ze sobą – ważne, żeby je posiadał – dodaje Lisiecki.

Podobe zabiegi stosowane są w niektórych innych sklepach, które wyraźnie korzystają z furtki w przepisach, o której mówi nawet rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar, który zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o ostateczne wskazanie podmiotu, na którym faktycznie ciąży obowiązek dostarczenia rękawiczek ochronnych klientom sklepów. Kluczowe jest tu jedno słowo, którego wielką moc poznaliśmy wiele lat wcześniej – chodzi oczywiście o wyraz „lub”. „(…)

Z rozporządzenia wynika zatem, że co do zasady klienci mają czasowo obowiązek dokonywania zakupów w rękawiczkach jednorazowych, przy czym w dniu 1 kwietnia 2020 r. powinni byli zapewnić je sobie we własnym zakresie. Natomiast od 2 kwietnia 2020 r. to prowadzący handel w obiektach o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m kw. mają obowiązek dostarczyć takich środków kupującym. Ponadto, sprzedawcy mogą zamiast lub dodatkowo oprócz rękawiczek jednorazowych zapewnić płyn do dezynfekcji. Zatem redakcja przepisu i użycie spójnika „lub” oznacza również, że sprzedawca może dostarczyć tylko rękawiczki lub tylko płyn.

W tej sytuacji klienci niemający własnych rękawiczek, nie mogą dokonywać niezbędnych dla codziennej egzystencji zakupów żywności i środków higienicznych. Wydaje się natomiast, iż konsekwencją obowiązku nałożonego na sklepy w § 9 ust.7 rozporządzenia powinno być właśnie umożliwienie obywatelom dokonywania tych niezbędnych czynności z ograniczeniem ryzyka wynikającego z epidemii, skoro prawodawca uznał, że właśnie użycie rękawiczek jednorazowych stanowi właściwe zabezpieczenie, a obowiązek w tym zakresie został nałożony na sprzedających.

Z komunikatu zamieszczonego na stronie internetowej pod adresem www.gov.pl/web/koronawirus/kolejne-kroki wynika, że Sklepy będą miały obowiązek zapewnienia jednorazowych rękawiczek lub środków do dezynfekcji rąk. Natomiast zalecamy, żeby również klient we własnym zakresie miał ze sobą rękawiczki. Obowiązek ten wprowadzamy od 2 kwietnia 2020 r. W mojej ocenie informacja ta nie tylko nie przyczynia się do usunięcia wątpliwości, lecz je pogłębia.

Zaleca się rękawiczki, ale jak sklep udostępni tylko środek do dezynfekcji i nie posłucha się zalecenia w zakresie rękawiczek, do czego ma prawo, to klient nie będzie mógł zrobić zakupów. W konsekwencji obawiam się, że zalecenie na oficjalnej rządowej stronie internetowej wprowadza w błąd.

Równocześnie zmuszony jestem odnotować, że na konferencji prasowej mówił Pan Premier o „obowiązku” zaopatrywania klientów w jednorazowe rękawiczki. Dotyczyć to ma zarówno sklepów osiedlowych, jak i tych wielkopowierzchniowych.” To fragment pisma A. Bodnara do skierowanego do premiera 3 kwietnia. Choć od tego czasu minęło 10 dni, szef rządu nadal nie sprecyzował nietrafionego zapisu. (bm)