Klinkiernia pod młotek?

Burmistrz Izbicy Jerzy Lewczuk planuje sprzedać klinkiernię, która od prawie 30 lat nie funkcjonuje. Na jej terenie znajdują się jednak niebezpieczne odpady. Wstępną zgodę na sporządzenie wyceny całej nieruchomości dała rada gminy.

Klinkiernię w Izbicy oddano do użytku w 1928 roku. W najlepszych latach w fabryce pracowało ponad 250 osób. Na początku lat 90. ubiegłego wieku nieruchomość od państwa przejął samorząd, a ponieważ zakład nie był modernizowany, ani dostosowywany do zmieniających się standardów, a gminy Izbica nie było stać na kosztowną inwestycję, klinkiernia zaprzestała produkcji.

Jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia władze gminy Izbica wydzierżawiły zakład krakowskiej spółce „Klinkmar”. Dysponując całym obiektem i niewykluczone, że za „cichym” przyzwoleniem miejscowych włodarzy, dzierżawca zgromadził w budynku magazynu gliny mnóstwo niebezpiecznych odpadów. W 2000 roku Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie stwierdził, że wyciągi z próbek gruntów z magazynów Klinkierni wykazały obecność metali ciężkich i cyjanków. Wstępne badania prowadziły do wniosku, że materiał nie jest bezpieczny dla środowiska i człowieka. Pomimo ciążącego na spółce wyroku Sądu nakazującego ich usunięcie i przywrócenie terenu obiektu do stanu pierwotnego, do dziś nic nie zrobiono i problem pozostał nierozwiązany.

– Ta sprawa spędza mi sen z powiek, od kiedy objąłem urząd. Gdyby nie to, jestem przekonany, że już dawno znaleźlibyśmy inwestora, który odbudowałby zakład i dał ludziom pracę. Nieruchomość ma potencjał, jednak znajdujące się na jej terenie odpady odstraszają wszystkich potencjalnych inwestorów – uważa burmistrz Izbicy, Jerzy Lewczuk.

W hali magazynu gliny w dalszym ciągu zalegają olbrzymie ilości niebezpiecznych odpadów, mogących zagrażać zdrowiu i życiu mieszkańców. Wokół unosi się fetor, a budynek magazynu jest w bardzo złym stanie technicznym, ma znaczne ubytki w pokryciu dachowym, zaś sama więźba próchnieje. W 2005 roku starosta krasnostawski wydał decyzję w sprawie pozwolenia na rozbiórkę magazynu, lecz do dziś nikt jej nie wykonał. – Można powiedzieć, że w Izbicy mamy ekologiczną bombę! – podkreśla burmistrz. – Gminy nie stać na to, by pozbyć się odpadów. Ich wywóz i utylizacja kilka lat temu zostały oszacowane na prawie 5 mln zł. – Dziś zapewne ta kwota przekroczyłaby 10 mln zł – podkreśla.

Burmistrz Lewczuk szukał różnych możliwości pozbycia się odpadów. Nie pomogło państwo polskie, dlatego też włodarz Izbicy uznał, że rozwiązaniem sytuacji może okazać się sprzedaż nieruchomości. – To jest miejsce z olbrzymim potencjałem inwestycyjnym. Jeśli ktoś miałby pomysł, chciał ulokować tutaj swój biznes, zaangażowałby pieniądze na utylizację niebezpiecznych odpadów, zmodernizował budynki i uruchomił produkcję, myślę, że finalnie zarobiłby na tym interesie – mówi Lewczuk.

Podobnie myślą również radni miasta i gminy Izbica. Na jednej z ostatnich komisji rady gminy w dyskusji na temat klinkierni upoważnili burmistrza Lewczuka do powołania rzeczoznawcy, który wyceniłby całą nieruchomość. – Sam jestem ciekawy, na jaką kwotę klinkiernia zostanie wyceniona. Jakieś zainteresowanie nią jest, ale o szczegółach nie ma co mówić, żeby nie zapeszyć – dodaje Jerzy Lewczuk. (ps)