Kłótliwa sesja

Radnym Sejmiku Województwa Lubelskiego nie zabrakło na koniec roku kreatywność, jeśli chodzi o powody kłótni. Lista spraw poruszonych na kończącej 2016 r. sesji budżetowej pokryła się w całości ze spisem sprzeczności i różnic między koalicją PO-PSL a PiS-em.

Inwestycje drogowe, programy dla szpitali, prowadzenie doradztwa rolniczego i zarząd nieruchomościami – po prostu ani razu nie udało się uzgodnić stanowisk. Ani też – gwoli sprawiedliwości – nikt do zgody szczególnie nie dążył. Nawet więc, kiedy na zakończenie marszałkowie i rajcy życzyli sobie wzajemnie spełnienia marzeń, planów i zamierzeń, to i tak na pewno mieli co innego na myśli.

Bezdroża polityki

Jeszcze przed posiedzeniem Zarząd Województwa pochwalił się nowymi planami inwestycyjnymi na drogach wojewódzkich za 670 mln zł, do rozpoczęcia w 2017 r. PiS postanowiło ugrać też coś dla siebie (i swoich wyborców) nie tyle oczywiście finansowo, co propagandowo i zgłosiło swoje propozycje, w tym przede wszystkim zawstydzenie województwa stanem drogi 835 na odcinku podkarpackim. I choć kiedy PSL było w opozycji, a PiS u władzy w Sejmiku, to ludowcy rytualnie domagali się poprawy warunków jazdy na południe, tak po zamianie miejsc zmieniły się punkty widzenia. To radny PiS, Michał Mulawa, bił się o trasę na Tarnogród, a koalicja stawiała veto.

Sami się od/zadłużą

Podobnie nie dogadano się w sprawie szpitali. Radny PiS Grzegorz Muszyński zaproponował stworzenie programu restrukturyzacji i oddłużenia szpitali wojewódzkich, wspartego przez Polski Fundusz Rozwoju – Agencje Rozwoju Przemysłu. – Wsparcie odbywa się bez poręczeń właścicielskich (w naszym przypadku samorządu województwa lubelskiego) w oparciu jedynie o bilans szpitali. Takie rozwiązanie zastosowano z sukcesem w Bydgoszczy i Gdańsku. Rozwiązanie tak wdrożone jest bez wpływu na Wieloletnią Prognozę Finansową. Program powinien być rozłożony na okres kilku lat, niezbędny do przeprowadzenia skutecznej restrukturyzacji zadłużenia szpitali. Brak działania w tej mierze w sposób istotny ogranicza efektywność leczenia w szpitalach naszego województwa, które zmuszone były do zaciągnięcia pożyczek w tzw. parabankach, gdzie oprocentowanie w skali roku wynosi około 12 proc, czyli wielokrotnie większe niż w bankach komercyjnych. Utracone pieniądze w ten sposób działania mogłyby być przeznaczone na podnoszenie jakości usług medycznych, np. poprzez zmianę wysokości wynagrodzeń kadry medycznej i kadry wspierającej kadrę medyczną – argumentował Muszyński. Sam pomysł uznano wprawdzie, za „ciekawy i rozważany”, ale pochwalono się, że i tak w marszałkowskiej służbie zdrowia jest lepiej, a restrukturyzacja tak czy siak jest wdrażana.

Jak pies z kotem

Bodaj głównym punktem piątkowej sesji było jednak bezprzykładne bezpośrednie starcie radnych koalicji z wojewodą Przemysławem Czarnkiem. Przedstawiciel rządu na Lubelszczyźnie poparł pikietujących (oczywiście zupełnie spontanicznie!) na sesji pracowników Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, którzy oprotestowali naliczony im przez samorząd czynsz za zajmowane nieruchomości, które… marszałkowie odebrali LODR w minionym roku. – Tego problemu nie ma w trzynastu województwach. Jestem gotów do rozmów z marszałkiem i dyrektorem LODR w celu osiągnięcia porozumienia, z korzyścią dla pracowników ośrodka i rolników korzystających z doradztwa – deklarował wojewoda. – Jakbym nie naliczył czynszu, to wasi mocodawcy z PiS oskarżyliby mnie o niegospodarność! – ni to bronił się, ni to drwił marszałek Sosnowski. Do porozumienia, rzecz jasna, nie doszło.
Aha, przy okazji radni uchwalili też budżet. Łączne zadłużenie województwa sięga już 76 proc. zaplanowanych na przyszły rok dochodów. TAK